Po telefonicznej rozmowie z Maciejem Grześkowiakiem, zastępcą prezydenta Bydgoszczy, wychowanek klubu z ulicy Gdańskiej spotkał się także z przedstawicielami mniejszościowego udziałowca w spółce WKS Zawisza Bydgoszcz SA - Stowarzyszeniem Piłkarskim “Zawisza".
Za wcześnie na konkrety
- To było merytoryczne, wypełnione konkretami spotkanie - przekazał “Pomorskiej" Karol Tonder z zarządu SP. - Umówiliśmy się jednak, że żadne szczegóły rozmów odnośnie ewentualnego zaangażowanie się w spółkę przez pana Bońka nie będą przekazywane mediom. Mogę tylko ujawnić, że teraz będziemy rozmawiać częściej i intensywniej - dodał rzecznik SP.
Ważna atmosfera na trybunach
Boniek był już bardziej rozmowny. “Pomorskiej" przyznał, że był zaskoczony pytaniami dziennikarzy, dlaczego spotkał się ze Stowarzyszeniem, a nie z przedstawicielem ratusza.
- Bo uznałem za stosowne spotkać się także z drugim z ewentualnych partnerów. Z prezydentem Grześkowiakiem rozmawiałem w piątek telefonicznie i pewne rzeczy już ustaliliśmy. Bardzo się cieszę, że teraz doszło do rozmowy ze Stowarzyszeniem i to tak szybko. Za to jego
przedstawicielom dziękuję. To była ciekawa wymiana poglądów na temat funkcjonowania spółki. Ci ludzie chcą dobrej piłki w Bydgoszczy i silnego zespołu. Uważam, że postępują logicznie i rozsądnie. Co dla mnie istotne, chcą dalej odrywać w spółce określoną rolę - wyjaśnia Boniek.
Podkreślił jedynie po raz kolejny swój warunek dalszej współpracy. - Przypomniałem po raz kolejny, że porozumienie będzie możliwe dopiero w momencie, gdy zespół wywalczy awans. Aby tak się stało, potrzebny jest dobry klimat wokół drużyny. Kibice nie mogą być podzieleni. Jak to osiągnąć? Spodziewam się, że udziałowcy będą wiedzieli, co w tej sprawie zrobić - zakończył Boniek.
Dobrze, że znów coś pozytywnego zaczyna się dziać w sprawie spółki WKS Zawisza Bydgoszcz SA. Najpierw doszło do rozmowy Grześkowiak - Boniek, potem do spotkania wychowanka Zawiszy z przedstawicielami Stowarzyszenia. Z dialogów tych płyną obiecujące sygnały. Jest zatem duża szansa, że znajdzie się wkrótce wyjście z patowej sytuacji. Drużynie potrzebny jest obecnie spontaniczny, acz sportowy doping. Tylko w takiej atmosferze łatwiej będzie wygrywać i walczyć o awans. Dopiero wówczas będzie można skupić się na sprzedaży, przez miasto “Zibiemu", udziałów w spółce. Póki co, ruch należy do większościowego udziałowca, czyli ratusza. Czekamy!