Lokatorzy domu w Osielsku w dramatycznej sytuacji. Stracili dach nad głową [zdjęcia]

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Lokatorzy domu przy ul. Jana Pawła II w Osielsku są załamani. Mieszkanie na ostatnim piętrze zostało zniszczone, spłonął dach, a reszty dopełniła woda z akcji gaśniczej. Domagali się jak najszybszego zabezpieczenia zadaszenia na wypadek deszczu.
Lokatorzy domu przy ul. Jana Pawła II w Osielsku są załamani. Mieszkanie na ostatnim piętrze zostało zniszczone, spłonął dach, a reszty dopełniła woda z akcji gaśniczej. Domagali się jak najszybszego zabezpieczenia zadaszenia na wypadek deszczu. Tomasz Czachorowski
Po pożarze, do którego doszło w ubiegłą środę (31 sierpnia) mieszkańcy bloku przy Jana Pawła II są zagubieni i mają zastrzeżenia, co do opieszałości zarządcy budynku. Z kolei firma zapewnia, że uszkodzony dach ma być zabezpieczony, a lokatorzy dostali dane osób odpowiedzialnych za pożar i mogą zwrócić się do ubezpieczalni.

Zobacz wideo: Dron obserwował kierowców na ulicy Wyszyńskiego w Bydgoszczy

- O pożarze dowiedzieliśmy się dopiero, kiedy już trwała akcja gaśnicza. Nikt z firmy Bydgoscy Zarządcy Nieruchomości, która administruje naszym domem, nie poinformował nas, że nasz dom płonie - mówi jedna z mieszkanek bloku na osiedlu Lake Residence w Osielsku.

- Gdyby nie sąsiad z innego bloku, który przesłał zdjęcia płonącego dachu, nie wiedziałabym, że dzieje się coś złego - mówi inna z mieszkanek budynku. Zaznacza, że kiedy wybuchł pożar, większość lokatorów była w pracy.

To Cię może też zainteresować

- Zastanawia mnie, dlaczego tak opieszale działania podejmował zarządca nieruchomości - zastanawia się inny lokator. - Od pożaru minęły dwie doby, a dach nadal nie jest zabezpieczany - to wypowiedź z piątku, kiedy mieszkańcy bloku przy Lake Residence kontaktowali się z redakcją Gazety Pomorskiej po raz pierwszy.

Przypomnijmy, że pożar wybuchł w środę po południu, kiedy na bocznym zadaszeniu nieruchomości pracownicy zewnętrznej firmy budowlanej prowadzili prace konserwacyjne. Do położenia mieli niewielki fragment papy. Używali przy tym nagrzewnicy. Strażacy zgłoszenie o pożarze otrzymali o godzinie 12.55. Najpierw do walki z ogniem zadysponowano 7 zastępów strażaków, jednak ostatecznie w akcji brało udział 8 załóg. Pożar, który wybuchł pod dachem, przedarł się do lokalu na najwyższej, czwartej kondygnacji. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, wszyscy mieszkańcy byli już poza budynkiem, nikt nie został poszkodowany. Dzięki temu strażacy mogli skupić się wyłącznie na walce z ogniem. W użyciu były dwie drabiny mechaniczne.

Budynek udało się uratować, nie została naruszona jego konstrukcja. Niestety lokal na ostatnim piętrze został zniszczony. Dach bezpośrednio nad mieszkaniem spłonął niemal doszczętnie, a woda, której strażacy używali do gaszenia ognia, przedostała się do środka. Zniszczeniu uległy niemal wszystkie sprzęty domowe. Lokatorzy zostali bez dachu nad głową. Nadzieją jest odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia lokalu. Na to liczą nie tylko lokatorzy z ostatniego piętra.

- Chcielibyśmy zgłosić się do ubezpieczalni. Zarządca nieruchomości zapewniał nas, że otrzymamy dane, które będziemy mogli podać ubezpieczalni. Ucierpiały też mieszkania na niższych kondygnacjach. Woda lała się po schodach i przesiąkała przez ściany... - mówiła jedna z lokatorek jeszcze w poniedziałek. - A niech tylko spadnie deszcz, to budynek dalej będzie niszczał.

Jest śledztwo w sprawie pożaru

- Jeszcze w czwartek 1 września inspektor z odpowiednimi uprawnieniami dokonał oględzin budynku, bo jest to niezbędne do zgłoszenia do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, który wyda opinię, co dalej trzeba zrobić. Czy trzeba to rozebrać, czy nie, jakie prace dalej wykonać - mówiła w piątek Magdalena Wiśniewska, prezes zarządu firmy Bydgoscy Zarządcy Nieruchomości Sp. z o.o. - Byłam na spotkaniu u powiatowego inspektora i dostałam zgodę, by uprzątnąć ten teren. Bez niej nie można było podjąć działań.

Jeszcze przed weekendem został zorganizowany podnośnik i ruszyły prace porządkowe. W poniedziałek, kiedy spotkaliśmy się na miejscu z mieszkańcami budynku, dach nie był jeszcze zabezpieczony tymczasowo przed deszczem. Wczoraj prezes Magdalena Wiśniewska zapewniała, że prace nad tymczasowym zadaszeniem już się rozpoczęły.

Mieszkańcy jednak twierdzą, że owszem był taki zamiar, ale... pojawiły się problemy ze zdobyciem plandek. Zarzucali również zarządcy, że nie poinformował ich w ogóle o pracach konserwacyjnych, które doprowadziły do pożaru. - Wcześniej mieliśmy zawsze informacje o mniej ważnych pracach, np. związanych z bramą wjazdową na nasze osiedle, a tu nikt nas nie uprzedził - mówią.

- To miała być drobna praca, która miała potrwać pół godziny - mówi Magdalena Wiśniewska. - Natomiast, kiedy jest pożar, to ostatnią rzeczą, o której myślimy, jest szukanie numerów do lokatorów. Najważniejsza była akcja ratunkowa. I upewnienie się, że w budynku nikogo nie ma. To oczywiście ogromna tragedia, ludzie stracili dach nad głową, ale mogło dojść do jeszcze większej, gdyby w budynku ktoś pozostał.

Pracownicy - mówi prezes Wiśniewska - sami próbowali gasić pożar, zdusić go, zanim się rozprzestrzenił. W końcu jednak to oni jako pierwsi wezwali straż pożarną. - Schodzili po schodach i pukali do drzwi, by poinformować tych, którzy mogliby przebywać w mieszkaniach, że jest pożar. Dwóch pracowników firmy budowlanej ucierpiało, zostało poparzonych.

- Co do danych potrzebnych właścicielom lokali, zostały im już przekazane - zapewniła we wtorek Magdalena Wiśniewska.

Postępowanie dotyczące przyczyny pożaru prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.

- Sprawa jest prowadzona w kierunku postawienia zarzutów z artykułu 288 kodeksu karnego, czyli zniszczenia mienia - mówi kom. Lidia Kowalska, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Na miejscu był już biegły z dziedziny pożarnictwa, przesłuchiwani są świadkowie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Lokatorzy domu w Osielsku w dramatycznej sytuacji. Stracili dach nad głową [zdjęcia] - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie