Wystartuje Pan w wyborach na prezydenta Polski?
Tak.
Włączenie się do wyścigu na tym etapie nie jest trochę ryzykowne? Pozostałych kandydatów znamy już od dobrych tygodni.
Ostatni będą pierwszymi. Ja już wiem, z kim będę stawał w szranki, a oni do tej pory nie wiedzieli. Moja pozycja jest więc w tej chwili dość mocna z punktu widzenia taktyki. Teraz głównym celem i głównym problemem jest zebranie 120 tys. podpisów.
W czym przeszkadzać będzie koronawirus.
To prawda, koronawirus działa i przeszkadza, jak tylko może. Tutaj zwracam się z prośbą do ludzi - jeśli mnie popieracie, to wyślijcie swoje podpisy. Adres jest na moich stronach. Mamy kłopot, to trzeba przyznać. Nie możemy zbierać podpisów na ulicach, musimy chodzić po domach, i działać w internecie, co rzecz jasna jest utrudnieniem. Ale - żeby była jasność - to nas w ogóle nie powstrzyma.
Kiedy rozpoczęliście zbiórkę podpisów?
W taki zorganizowany sposób zbieramy podpisy na komitet już od tygodnia. Liczę na to, że obywatele i nasi zwolennicy nam pomogą.
W Pana sztabie znajdą się jakieś głośne nazwiska?
Dla mnie wszyscy są głośni, bo to są moi stali współpracownicy. Jest z nami poseł Andrzej Maciejewski, jest pani mecenas Krystowska, która jest szefem całego komitetu. Mamy już obsadzone wszystkie stanowiska i w środę o 9 rano składamy papiery do PKW. Liczymy na szybkie rozpatrzenie tej sprawy. Trzeba działać.
W jaki sposób prowadzić kampanię wyborczą, kiedy koronawirus rośnie w siłę?
Media społecznościowe, media - to będzie prawdopodobnie główny front kampanii i na tym bardzo mocno się skupiamy. Koronawirus wyłącza fizyczną interakcję z wyborcami, czego bardzo żałuję, bo mam bardzo dobry kontakt z ludźmi. Jestem bezpośredni, nigdy nie buduję żadnych murów w kontaktach z innymi i to na pewno byłby lepszy sposób na kampanię. Ale realia są, jakie są i nie ma co się na nie obrażać. Nie zaryzykuję przecież zdrowia ludzi dla własnych interesów.
Pana głównym rywalem - z racji na poglądy i przynależność polityczną - będzie Krzysztof Bosak?
Krzysztofa Bosaka nie traktuję w ogóle jako rywala. Będę zabiegał o wszystkich wyborców, liczę na jak najwyższe miejsce w stawce i jestem przekonany, że możemy zrobić naprawdę dobry wynik.
Mógł Pan wystartować w prawyborach Konfederacji, ale takiej decyzji Pan nie podjął. Dlaczego?
Żeby być uczciwym, muszę powiedzieć, że Konfederacja w ubiegłym roku zaproponowała mi start w prezydenckich wyborach.
- Bez prawyborów? Miał być Pan jej kandydatem?
Tak. Ale ja już wielokrotnie tłumaczyłem, dlaczego nie jestem w Konfederacji. Konfederacja jest moim pomysłem, który został przejęty. Nie mam o to żadnej pretensji. Życzę powodzenia. Natomiast nie będę startował jako kandydat ugrupowania, które jest strukturalnie wewnętrznie zamknięte. My jesteśmy dla ludzi, a nie ludzie dla nas. Natomiast Konfederacja uważa, że ludzie są dla niej. Niech pan spróbuje zapisać się do partii Konfederacja. Nie zapisze się pan, gwarantuję to panu.
