Mennicy Bydgoskiej już nie ma, ale...zachowały się monety. Można je oglądać w Europejskim Centrum Pieniądza

Anna Stasiewicz-Mąka
Studukatówka Zygmunta III Wazy to najbardziej wartościowa polska moneta, jaką kiedykolwiek wykonano. Wystawiona na ostatniej aukcji osiągnęła rekordową cenę 1 380 000 dolarów!
Studukatówka Zygmunta III Wazy to najbardziej wartościowa polska moneta, jaką kiedykolwiek wykonano. Wystawiona na ostatniej aukcji osiągnęła rekordową cenę 1 380 000 dolarów! Tomek Czachorowski
Już niedługo do Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy trafi złoty dukat Zygmunta III Wazy z 1628 roku. "To rzadki numizmat, znany obecnie w 6 - 9 egzemplarzach" - mówi Jarosław Kozłowski z Działu Numizmatyki muzeum.

Dukaty koronne z mennicy bydgoskiej pojawiają się na rynku numizmatycznym wyjątkowo rzadko. Muzeum Okręgowe skorzystało więc z szansy, która może się długo nie powtórzyć. Jej cena jest jednak owiana tajemnicą.

Nowy nabytek zostanie włączony do ekspozycji stałej "Mennica bydgoska". Obecnie na tej wystawie znajdują się tylko dwie monety złote, wybite w Bydgoszczy: to dukat Władysława IV z 1641 roku i dwudukat Jana Kazimierza z 1660 roku

Mennica bydgoska istniała od 1594 do 1688 roku: najpierw jako mennica prywatna, następnie jako królewska, a od 1632 do 1688 roku jako mennica koronna. W latach 1627-1644 oraz 1677-1679 był to jedyny tego typu zakład, czynny na terenie Korony Polskiej. W skład mennicy wchodził kompleks budynków i wszystko wskazuje na to, że finalny etap wybijania monet odbywał się dokładnie w tym samym miejscu, w którym obecnie, od 2009 roku, funkcjonuje Europejskie Centrum Pieniądza.

- "Monety wybijane w Mennicy bydgoskiej znane były z wysokiej jakości, bo stemple do nich wykonywali wysokiej klasy specjaliści, prawdziwi mistrzowie, pochodzący m.in. z Niemiec, czy Szwajcarii" - wyjaśnia Jarosław Kozłowski.

Jednym z bardziej znanych rytowników był Szwajcar Samuel Ammon, twórca stempla słynnej studukatówki Zygmunta III Wazy z 1621 roku, o wadze 350 gramów. - "Moneta ta uznawana jest za wyjątkowe dzieło sztuki, jedną z najpiękniejszych monet w dziejach pieniądza" - mówi Jarosław Kozłowski. - "Chociaż była monetą, to nigdy nie służyła jako środek płatniczy, pełniła raczej funkcję prestiżową, podarunkową" - dodaje. Co prawda Muzeum Okręgowe nie ma jej w swoich zbiorach, jednak historię monety, opowiadaną przez samego Zygmunta III Wazę można poznać w Europejskim Centrum Pieniądza, oglądając prezentację holograficzną w technice 3 D.
Zanim jednak moneta trafiała do obiegu, trzeba ją było "wyprodukować". Należało więc zgromadzić odpowiednią ilość srebra, złota czy miedzi, którą pozyskiwano na przykład z monet, wycofywanych z obiegu oraz wielu innych źródeł. Później materiał przetapiano, przy okazji oczyszczając go z różnych, niepożądanych domieszek, płynny stop formowano w sztabki, które później rozklepywano, by uzyskać odpowiednią grubość. Kolejnym etapem było wycinanie krążków, a ostatnim bicie monet między innymi przy pomocy śruby menniczej, zwanej też balansówką.

Pieczę nad skarbem sprawował Podskarbi Wielki Koronny, decydujący o polityce monetarnej kraju - "Często zdarzało się, że na rynku, obok monet rodzimych, na równi funkcjonowały monety z innych krajów. Z kolei nasze, bydgoskie numizmaty, znajdowane są na terenie praktycznie całej Europy. Stosunki monetarne w owym czasie były niezwykle skomplikowane" - opowiada Jarosław Kozłowski.

Dla porównania, w średniowieczu powszechną praktyką kontroli rynku monetarnego była okresowa renowacja, wymiana monet: z obiegu wycofywano stare, a na ich miejsce wprowadzano nowe egzemplarze, rzadko w stosunku 1:1, zazwyczaj na korzyść emitenta - księcia lub króla. Na tej wymianie więc ówczesna ludność oczywiście bardziej traciła niż zyskiwała, otrzymując np. 2 monety nowe za 3 stare. - " Jednak za używanie monet, wycofanych z obiegu, podobnie jak za uprawianie procederu fałszerskiego, groziły bardzo surowe kary, z karą śmierci włącznie, co szczególnie uderzało w tych, którzy nie zawsze zdawali sobie sprawę z tego, że posługują się nadal pieniądzem nieaktualnym" - zwraca uwagę Jarosław Kozłowski.

Mennica bydgoska, obok drobnych monet, takich jak szelągi i trojaki, wybijała również monety o wysokich nominałach: dukaty i ich wielokrotności oraz na przykład talary i półtalary. Na wystawie w Europejskim Centrum Pieniądza możemy zobaczyć całe spektrum działalności menniczej, realizowanej na Wyspie Młyńskiej, m.in. szeląg Zygmunta III Wazy (litera B wskazuje, że został on wybity właśnie w Mennicy bydgoskiej) z 1599 roku, trojak, również tego samego władcy, z 1598 roku, talary koronne Władysława IV, szeląg Jana Kazimierza z 1650 roku, czy wyjątkowo rzadki, próbny trojak z 1650 roku.

Ciekawym, choć dość pospolitym eksponatem jest moneta Jana Kazimierza z 1663 roku, znana także jako tymf albo tynf ( od nazwiska jej pomysłodawcy - Andrzeja Tymfa). To potoczna nazwa srebrnych monet, bitych od 1663 do 1666 roku. Deklarowana wartość tej monety wynosiła 30 groszy, jednak srebro użyte do jego produkcji nie przekraczało 10-15 groszy. Na awersie monety znajdują się litery "ICR", czyli Ioannes Casimirus Rex. Złośliwi, właśnie ze względu na niską jej wartość, litery ICR odczytywali jako Initium Calamitatis Regni, co tłumaczy się jako "początek nieszczęść królestwa".

Czytaj e-wydanie »

W jaki sposób udzielane jest wsparcie w ramach mikropożyczki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie