Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Mitsubishi roztrzaskało się na drzewie. Nie było już kogo ratować. Oskarżona została uniewinniona

Anna Klaman [email protected] tel. 52 396 69 31
Mitsubishi roztrzaskało się na drzewie. Nie było już kogo ratować.
Mitsubishi roztrzaskało się na drzewie. Nie było już kogo ratować. archiwum / Aleksander Knitter
W sierpniu 2010 r. cudem uszła z życiem na drodze Sławęcin - Lisia Góra. Zginęło wtedy małżeństwo z mitsubishi. Oskarżono ją o spowodowanie wypadku. Teraz sąd oczyścił Monikę Kiedrowicz.

Do tragedii doszło 11 sierpnia 2010 r. Była piękna pogoda, ale droga wąska. - Do naszego sklepu wszedł klient i powiedział, że widział straszny wypadek - opowiada Danuta Kiedrowicz. - Opisał auta. Wiedziałam, że moja córka dopiero co pożyczyła ode mnie samochód i pojechała do Chojnic. Natychmiast tam pojechaliśmy. Różne myśli miałam. Na szczęście zobaczyłam ją całą. Drugi szok przeżyliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że prokurator oskarżył córkę o spowodowanie wypadku. Nie było żadnych sygnałów, że tak się stanie. Gdy otworzyliśmy kopertę i zobaczyliśmy akt oskarżenia, byliśmy zaskoczeni.

Przeczytaj również: Tragiczny wypadek koło Lichnów; małżeństwo zginęło w samochodzie

Prokuratura Rejonowa w Chojnicach oskarżyła Monikę, opierając się na relacji kluczowego świadka, kierowcy fiata stilo, który jechał bezpośrednio za nią. Nie wchodząc w szczegóły utrzymywał, że Monika, gdy była wyprzedzana, wykonała ruch w kierunku środka jezdni. W sądzie dodał nawet, że spowodowało to, że mitsubishi musiało zjechać lewą stroną na pobocze.

Ale sąd pierwszej instancji miał wątpliwości co do tej relacji, bo świadek później uściślił, że "kierująca pojazdem wykonała bardzo delikatny ruch kierownicą“. A w ocenie sądu określenie tego ruchu jako "delikatny“ nie dawało podstaw do przyjęcia, że miał on jakikolwiek wpływ na zachowanie kierowcy mitsubishi.

Czytaj też: Śmiertelny wypadek w Chojnicach. Ruch kierownicą kosztował dwa życia?

Dodajmy, kierujący mitsubishi wyprzedził nie tylko Monikę, ale i drugie auto. Po tym, jak zjechał lewymi kołami na pobocze, stracił panowanie nad autem dopiero wówczas, gdy wracał na prawy pas ruchu. Najprawdopodobniej gwałtownie skręcił kierownicą w prawo i doszło do podbicia lewego koła o asfalt. Wtedy w sposób niekontrolowany już na jezdni obracał się wokół własnej osi, a po zahaczeniu z autem Moniki wjechał na drzewo. Monika Kiedrowicz zeznała, że podczas wyprzedzania zjechała nawet na prawą stronę.

Biegli mieli odmienne opinie co do roli oskarżonej. Pierwsi dwaj uznali, że to ona przyczyniła się do wypadku. Sąd, już po konfrontacji, dał wiarę trzeciemu, który zauważył, że nie ma dowodu na ruch oskarżonej w kierunku osi jezdni, a zresztą kierowca mitsubishi, pokonując 50 m odcinek pobocza, jechał prostolinijnie, nie uszkadzając krzewów.

Kierowca mitsubishi wyprzedzał dwa auta, bo jechał do szpitala. Pasażerka, żona kierowcy, wymagała szybkiej pomocy. Nie dojechali. Zginęli.

Wyświetl większą mapę

Czytaj e-wydanie »

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska