Na gorąco

Jacek Deptuła
Tak niewielu z nas znało porucznika Daniela Różyńskiego. Tak niewielu z nas znało pozostałych żołnierzy polskich, którzy oddali w Iraku życie. Za naszą sprawę.

     Jakkolwiek by ją oceniać - jest to jednak nasza wspólna sprawa, której na imię Polska. Przecież oni nie pojechali do Iraku z radością i z pieśnią na ustach, lecz z przekonaniem, że służą niepodległej ojczyźnie. Bo honorem żołnierskim jest wykonywać nawet najtrudniejsze rozkazy i honorem jest umrzeć w imię polskiej sprawy. Oczywiście wiem, że nawet najbardziej wzniosłe słowa nie zastąpią rodzinom poległych tych młodych ludzi. Ale ich bliscy jednego mogą być pewni: że ich śmierć nie pójdzie na marne.
     Jeszcze niedawno myślałem, że żołnierz to zawód jak każdy inny. Dziwiłem się tym, którzy "na ochotnika" nie chcieli jechać do Iraku. Pytałem: cóż to za żołnierz zawodowy, który chce służyć Polsce tylko w czasie pokoju? Dziś wiem, że to nie takie proste. Kiedy coraz to nowe trumny lądują na polskich lotniskach - trudno nie zadać sobie pytania: a właściwie dlaczego? No, właśnie - dlaczego?
     Tym większy szacunek i wdzięczną pamięć winniśmy tym, którzy już nigdy nie staną na apelu w polskich koszarach. Naszym obowiązkiem i powinnością jest, by o nich nie zapomniano.
     Szkoda tylko, że politycy nie idą na wojny.
     

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie