Nie wszyscy bezdomni chcą przebywać w schronisku. We włocławskiej izbie wytrzeźwień powstała dla nich tak zwana ogrzewalnia

Barbara Szmejter
W opuszczonym budynku dawnej stacji PKP w podwłocławskim Brzeziu bezdomni nie przetrwaliby mrozów
W opuszczonym budynku dawnej stacji PKP w podwłocławskim Brzeziu bezdomni nie przetrwaliby mrozów
Na terenie nieczynnej stacji roboczej PKP odkryto ślady pobytu bezdomnych. Na szczęście puste. - Monitorujemy ten teren, bo pobyt tutaj nie daje żadnej gwarancji przetrwania podczas mrozów - twierdzi Norbert Struciński, rzecznik Straży Miejskiej.

We włocławskim schronisku dla bezdomnych jest ciasno, ale dla potrzebujących wolne miejsca zawsze się znajdą - zapewnia Maria Ignatowska, dyrektor Miejskiego Osrodka Pomocy Rodzinie. Problem jest z tymi, którzy w schronisku nie chcą przebywać.

Około 20 włocławskich bezdomnych to osoby, o życie których wciąż walczą inni. Oni sami piją. Jedni - bo muszą. Inni, choć mogliby wytrzeźwieć, wybierają picie w gronie kompanów. Tymczasem trzeźwość to podstawowy warunek, stawiany podopiecznym włocławskiego schroniska dla bezdomnych. Osoby "po spożyciu" nie są do niego przyjmowane i musza radzić sobie same.
Radzą sobie w różny sposób, głównie koczując w klatkach schodowych. Tylko w ostatnich dniach do policji i Straży Miejskiej nadchodziły sygnały z ulic Wienieckiej, Pogodnej, Gałczyńskiego i innych, o bezdomnych, którzy właśnie tam urządzili sobie legowiska. - Jako że są to przede wszystkim osoby nietrzeźwe, nie panują nad czynnościami fizjologicznymi, zanieczyszczając klatki schodowe - mówi Norbert Struciński, rzecznik Straży Miejskiej we Włocławku. - Poza tym ich wygląd, czasem zachowanie, wzbudza lęk nie tylko u dzieci, mieszkających w tych budynkach.

Już w ubiegłym roku przy włocławskiej Izbie Wytrzeźwień powstała tak zwana ogrzewalnia. Jest przeznaczona dla osób, które nie są na tyle pijane, by trafić do samej izby, ani na tyle trzeźwe, by przenocować w schronisku. Do ogrzewalni trafiają ci, którzy tego chcą. Jest to jednak jakaś alternatywa dla bezdomnych, nie mających gdzie się podziać.
Strażnicy zajmowali się ostatnio skalą tego problemu. Sytuacja nie jest najgorsza. Większość bezdomnych znajdujących się poza schroniskiem, wybiera raczej klatki schodowe niż pustostany. Póki co na terenie miasta nie stwierdzono ani jednego "koczowiska". Również ruin, atrakcyjnych dla bezdomnych alkoholików, jest zdecydowanie mniej. To nie znaczy, że ich nie ma. Na terenie nieczynnej stacji roboczej PKP w rejonie Brzezia strażnicy odkryli jedno z takich miejsc. Na szczęście nie zastali tam żadnych ludzi. - Warunki są takie, że żaden z "lokatorów" nie przeżyłby tu podczas mrozów - twierdzą municypalni.

- Trzeba przyznać, że bezdomni, żyjący w przeróżnych warunkach, mają zadziwiający instynkt samozachowawczy - mówi Norbert Struciński. - Nawet będąc pod znacznym wpływem alkoholu, docierają w końcu w bezpieczne miejsce. Nietrzeźwi, których zbieramy z ulic, jak tego leżącego mężczyznę przed kilkoma dniami, który o mało nie zamarzł, to zwykle osoby, mające stały adres i jakichś krewnych.
Meteorolodzy zapowiadają znaczny spadek temperatur. Mroźna pogoda może stanowić zagrożenie dla osób bezdomnych. Nie bądźmy obojętni na ich los.
Wystarczy zadzwonić do dyżurnego Straży Miejskiej pod bezpłatny numer 986.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie