Nie żyje piłkarz Red Devils Krzysztof Jasiński!

Tekst i fot. (olo)
W nocy z poniedziałku na wtorek zginął tragicznie Krzysztof Jasiński, piłkarz Red Devils Chojnice. Jeszcze w niedzielę strzelił on dwie bramki Clearexowi Chorzów.

Jak się dowiedzieliśmy "Jasiek" wracał do domu po niedzielnym meczu. Prawdopodobnie na jego auto podczas postoju najechał tir. Jasiński zmarł w szpitalu we Włocławku.
- Wszyscy zawodnicy, trenerzy i działacze Red Devils łączą się w bólu z rodziną i bliskimi "Jaśka". Będzie nam go ogromnie, ogromnie brakować - informują piłkarze i działacze Czerwonych Diabłów.
Więcej wkrótce.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
ty baranie...
to nasza praca...
ty nie miales nigdy wypadku w robocie? skrecona noga skaleczony palec?
u nas wypadek przy pracy to wypadek drogowy, a z tego co wiem to osobowki wiecej wypadkow powoduja...

Acha...Czyli waszą pracą - Tirowców i ku***arzy jednocześnie, jest zabijanie niewinnych ludzi, uczestników dróg. Wszyscy wiemy palanty jak jeździcie, spychacie małe samochody do rowu, przez teren zabudowany zwłaszcza w nocy jeździcie jak obłakani. Stwarzacie zagrożenie dla zdrowia i życia na ulicach!!!
g
grzechu
ty baranie...
to nasza praca...
ty nie miales nigdy wypadku w robocie? skrecona noga skaleczony palec?
u nas wypadek przy pracy to wypadek drogowy, a z tego co wiem to osobowki wiecej wypadkow powoduja...
A
Adam
Jechałem dziś w nocy tą samą drogą ok godziny po tym wypadku i widziałem białego Vana zepchniętego do rowu po prawej stronie, całego pokrzywionego. Trzy TIRy stały sobie jeden za drugim. Dobrze już wiem jak oni jeżdżą, bo wracałem od 20:30 do 4:30 z Łeby do Zabrza przez Kościerzynę, potem droga szła w pobliżu Chojnic. Powiem tak, zapierdzielają ok 90 km/h niemalże non stop i w obszarach zabudowanych nie zwalniają, bo po co... Wyprzedzić ich trudno, bo pomimo że osobowych w nocy jak na lekarstwo, to przecież żaden nie zwolni, nie zjedzie lekko w prawo, nie pomoże migaczem (pomogło migaczem 2 na ok 100). Po takiej monotonnej jeździe trudno się dziwić, że nie zobaczy się dobrze oznakowanego zwężenia (w dodatku już nie pierwszego, w sumie są tam trzy jeden po drugim w okolicach Włocławka), świateł ruchu wahadłowego czy stojącego przed nimi mniejszego czy większego samochodu.
Byle swoje zarobić i być na czas dla szefunia.... Polski bezmyślny egoizm w czystej postaci.
Adam
Dodaj ogłoszenie