MBA Moskwa - Energa Toruń 86:82 (19:16, 21:22, 19:19, 27:25)
Energa: Fields 20 (2), Svaryte 12, 13 zb., Trzeciak 10, Kunek 10, oraz Stankiewicz 15 (1), Sarauskaite 4, Mandić 1, Tłumak 0.
Energa zaczęła od dobrej obrony, punktów Fields i Skobel, które dały prowadzenie 2:13. Wydawało się, że torunianki na inaugurację gładko odprawię zbudowany wyłącznie z Rosjanek MBA (najbardziej znana to Ludmiła Sapowa, przed laty koszykarka Gorzowa).
Gospodynie jednak z czasem poprawiły defensywę, odpowiedziały serią 10:0 i szybko objęły prowadzenie. Torunianki miały dużo kłopoty w ofensywie, w 1. kwarcie trafiły jedynie 5 z 18 rzutów.
Przed przerwą przewaga Rosjanek urosła do 9 punktów, ale końcówka 2. kwarty była już lepsza. W kilku akcjach faule wymusiła Andżelika Stankiewicz (10 pkt do przerwy) i udało się zmniejszyć straty do 2 punktów.
Energa miała lepsze momenty, w połowie 3. kwarty prowadziła 55:49 po trafieniu z dystansu Fields. Nie udało się jednak wykorzystać przewagi pod tablicami, brakowało skuteczności i było za dużo strat.
Gospodynie w ostatniej kwarcie odskoczyły po "trójkach" Niny Glonti i Sapowej (68:61). W ostatniej minucie Energa jeszcze odrobiła 4 punkty straty (rzut z dystansu Stankiewicz), a potem nawet prowadziła 82:81. Niestety, ostatnie akcje rozegrała jednak źle. Faulowana Nizamowa trafiła 2 wolne, a w odpowiedzi Svaryte spudłowała spod kosza.
Dla MBA było to pierwsze zwycięstwo w sezonie (w lidze 0-3). Energa za tydzień zmierzy się u siebie z Galatasaray.