Pacjent ma prawo

Maja Erdmann
Większość poszkodowanych w wyniku błędów medycznych nie dochodzi sprawiedliwości w sądzie.
Większość poszkodowanych w wyniku błędów medycznych nie dochodzi sprawiedliwości w sądzie. Fot. sxc
Lekarze, jak każdy z nas popełniają błędy. Są tylko ludźmi. Jeśli jednak ich błędy odbijają się na naszym zdrowiu, mamy prawo walczyć o zadośćuczynienie.

Co może zrobić poszkodowany

Co może zrobić poszkodowany

Skarga do dyrekcji szpitala
- można zażądać odszkodowania
- można poprosić o wyciągnięcie służbowych konsekwencji wobec lekarza
- dyrekcja ma obowiązek odpowiedzieć na pismo

Skarga do rzecznika praw pacjenta przy NFZ
- rzecznik zbada sprawę i pokieruje poszkodowanego i poinformuje o jego prawach
- rzecznik może skierować sprawę do wyjaśnienia przez izbę lekarską
Skarga do izby lekarskiej
- trzeba opisać zajście i zażądać wyciągnięcia konsekwencji wobec winnego
- izba zbada sprawę przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej
- gdy dopatrzy się uchybień, lekarz stanie przed sądem koleżeńskim
- może zostać ukarany

Większość poszkodowanych w wyniku błędów medycznych nie dochodzi sprawiedliwości w sądzie. Nie zgłaszają spraw do rozpatrzenia przed sądem zawodowym w izbach lekarskich. - E, nie warto. I tak nie wygram - mówią. - Szkoda czasu.

Wyjątków jest jednak coraz więcej. Poszkodowani pacjenci coraz częściej uświadamiają sobie, że praca lekarza jest wymierna, można ją ocenić. To tak, jak z kierowcą autobusu, który popełnia błąd i dochodzi do wypadku. Musi za swój błąd odpowiedzieć, a ofiary kraksy mają prawo do odszkodowania. Nikt się temu nie dziwi. Więc dlaczego w przypadku błędów lekarskich ma być inaczej?

Czuję się ofiarą
Jednym z poszkodowanych przez lekarzy jest Jacek Wojdon z Bydgoszczy, który do końca życia będzie odżywiany pozajelitowo. Czy do kalectwa przyczynił się błąd lekarza? Zaniedbanie? Czy musiał przez kilkanaście godzin czekać w bólu na diagnozę? Zbada to prokuratura, a o ewentualnej winie orzeknie sąd. Jacek Wojdon postanowił zawalczyć o sprawiedliwość. Złożył doniesienie do prokuratury. Wkrótce wytoczy szpitalowi powództwo cywilne. Pomagają mu w tym prawnicy, którzy sami zgłosili się do pomocy. Nie wezmą za prowadzenie sprawy ani grosza.

O sprawiedliwość w sądzie będzie walczył też Łukasz Bonkiewicz ze Sumina, który kilka miesięcy temu nie mógł doczekać się pomocy pogotowia ratunkowego. Zapalenie mózgu spowodowało całkowity paraliż ciała. Gdyby nie praca rodziny nad rehabilitacją Łukasza, byłby skazany na los warzywa przykutego do łóżka. Twierdzi, że gdyby karetka przyjechała na czas miałby szanse na normalne, nie inwalidzkie życie.

Droga pełna pułapek
- Wiadomo, w każdej sprawie dotyczącej zdrowia lub życia są emocje. Pacjenci i ich rodziny często zbyt nerwowo i subiektywnie podchodzą do sprawy - mówi radca prawny Bożena Banach z Bydgoszczy. - Ale dobry prawnik jest w stanie oddzielić uczucia od faktów, właściwie ocenić sprawę i pomóc opisać zdarzenie w fachowy sposób, oraz doradzić dalszy tryb postępowania.

Otworzył się rynek firm, które specjalizują się w sprawach dochodzenia odszkodowań. - Namawiam do zlecenia swojej sprawy dobrej kancelarii prawnej specjalizującej się w odszkodowaniach - mówi Tomasz Jendrasiak z Kancelarii Prawnej Post Factum. - Tylko w ten sposób możemy mieć pewność, że nasza sprawa zostanie prawidłowo poprowadzona, że kancelaria wystąpi o właściwe kwoty wszystkich przysługujących nam świadczeń odszkodowawczych, dopilnuje procedur i terminów. Niedopełnienie terminu w przekazaniu jakiś konkretnych dokumentów może nawet spowodować umorzenie lub oddalenie sprawy!
Prawnicy posługują się swoistym językiem, który czasem trudno pojąć zwykłemu człowiekowi. Prokurator lub sąd inaczej czyta pismo napisane przez prawnika, które uwypukla rzeczy ważne, od pełnej chaosu opowieści o czyimś cierpieniu.
Szpitale i większość lekarzy z reguły posiadają ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Składki na takie ubezpieczenie nie są niskie, ale chronią lekarzy przed niewypłacalnością zasądzonego odszkodowania.

- Prawda jest taka, że jeśli pacjenta poszkodowanego reprezentuje prawnik, potrafi się on porozumieć z firmą ubezpieczeniową tak, żeby wszyscy byli zadowoleni - wyjaśnia Bożena Banach. - Zbyt często ludzie machają ręką. Mówią, że nie będą się prosić o odszkodowanie czy zadośćuczynienie, no bo jak wyliczyć, ile pieniędzy żądam za swoje kalectwo czy cierpienie?

Niektórzy pacjenci już w szpitalu są nagabywani, by rezygnowali z roszczeń i zaskarżania. Lekarze mówią im, że proces będzie długi, a pieniądze niewielkie. Szpitale na bezpośrednie żądanie zadośćuczynienia od poszkodowanego proponują skandalicznie niskie odszkodowania lub najczęściej w ogóle odmawiają wypłaty. Trzeba się dobrze zastanowić, zanim przyjmie się propozycje placówki medycznej. Podpisanie ugody na własną rękę zamyka drogę dochodzenia dalszych roszczeń. Jeśli później poszkodowany zorientuje się, że przy pomocy prawnika mógłby dostać więcej, nic już nie da się z tym zrobić! - Zazwyczaj dążymy do zawarcia w imieniu klienta rzetelnej ugody przedsądowej. Jeśli się nie uda lub proponowana kwota jest za niska, dopiero wtedy sugerujemy klientowi proces sądowy - mówi Bożena Banach. - Jednak w wielu przypadkach nie trzeba walczyć w sądzie i ponosić kosztów pomocy prawnej przed uzyskaniem odszkodowania!

Działające kancelarie prawne i centra dochodzenia odszkodowań z gruntu rzeczy nie powinny pobierać od osób poszkodowanych wskutek błędów medycznych lub w wypadkach, żadnych przedpłat czy zaliczek za prowadzenie sprawy w trybie przedsądowym. Powoli staje się standardem, że wynagrodzenie takich kancelarii stanowi umówiony z poszkodowanym procent uzyskanego dla niego odszkodowania. Poszkodowany nie ponosi wtedy żadnych kosztów w przypadku przegrania sprawy.

Inaczej sprawa się ma, jeśli w trybie przedsądowym nie uda się uzyskać odszkodowania, a pacjent lub jego rodzina zdecyduje się na dochodzenie roszczeń przed sądem. Wtedy poszkodowany musi liczyć się z tym, że jeśli przegra sprawę, to będzie musiał pokryć koszty procesu, łącznie z kosztami radcy prawnego lub adwokata występującego jako pełnomocnik procesowy strony przeciwnej.
Kruczków prawnych jest mnóstwo. Nie każdy na przykład wie, że jeśli zdecyduje się na wytoczenie powództwa cywilnego o odszkodowanie - sam pokryje koszty opinii biegłych sądowych. Jeśli natomiast zgłosi sprawę do prokuratury, a prokurator uzna za wysoce prawdopodobną możliwość zaistnienia w naszej sprawie przestępstwa, to prokuratura powoła wówczas biegłych na koszt skarbu państwa.

- Jeśli poszkodowany jest przekonany o swojej krzywdzie, nie powinien rezygnować ze swoich roszczeń tylko dlatego, że prokuratura umorzyła sprawę - twierdzi Bożena Banach. - Prokurator może umorzyć dochodzenie lub śledztwo, albo odmówić jego wszczęcia, co nie oznacza, że nie możemy wystąpić na drodze powództwa cywilnego o odszkodowanie z tytułu uszczerbku na zdrowiu lub zadośćuczynienia za poniesione szkody moralne.

Nie daj się naciągnąć

Wybór prawnika który będzie prowadził naszą sprawę jest trudny. W szpitalach coraz częściej pojawiają się przedstawiciele firm, którzy mówią, że wywalczą dla nas bardzo wysokie odszkodowanie. Okazuje się jednak, że często są to firmy które nie zatrudniają fachowców. Sprawy dochodzenia roszczeń odszkodowawczych prowadzone są po najlżejszej linii oporu i w sposób chaotyczny. Zdarza się, że firmy takie są nastawione głównie na zysk i na to by wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. W umowach bywają niekorzystne dla poszkodowanego zapisy, po to by zagarnąć lwią część odszkodowania, czy zapewnić sobie zwrot kosztów nawet w przypadku przegrania sprawy. Trzeba na to bardzo uważać i szczegółowo czytać wszystkie umowy. W jednym z naszych szpitali starszej pani podsunięto do podpisu pełnomocnictwo. Zobowiązała się w nim, że odda firmie 60 procent swojego odszkodowania! Jest to stawka wynagrodzenia zawyżona co najmniej dwukrotnie.

Jeśli ktoś podpisał podobnie niekorzystną umowę u siebie w domu, w szpitalu lub miejscu innym jak siedziba firmy odszkodowawczej czy kancelarii ma prawo się z niej wycofać bez żadnych konsekwencji w ciągu 10 dni od zwarcia takiej umowy, a jeżeli nie został o tym prawie pouczony na piśmie to czas ten wydłuża się nawet do 3 miesięcy.

Jak szukać prawnika? Najlepiej pytając znajomych, którzy korzystali z jego usług. Poza tym jeśli nic nie wiemy o wybranej firmie powinniśmy zażądać okazania wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, czy w przypadku spółek do Krajowego Rejestru Sądowego. Można spisać numer takiego wpisu i sprawdzić w organie wydającym wpis czy firma ta jest rzeczywiście tam zarejestrowana. Dane o przedsiębiorcach są jawne. Można też się zorientować jak długo firma taka funkcjonuje na rynku, jakie ma doświadczenie, sukcesy, jakie są opinie i komentarze np. w internecie.

Jeżeli osoba zajmująca się dochodzeniem odszkodowań podaje, że jest radcą prawnym lub adwokatem, możemy łatwo to sprawdzić zasięgając informacji w Izbie Radców Prawnych lub w Izbie Adwokackiej.
Najważniejszą jednak sprawą jest uważne czytanie umów. Niczego nie podpisywać od razu. Wziąć dokumenty do domu, przejrzeć je uważnie, przemyśleć i podpisać następnego dnia. Jeżeli jakiś zapisów umowy nie rozumiemy, trzeba prosić o ich wyjaśnienie, interpretację lub w ogóle takiej umowy, która jest dla nas niejasna, nie podpisywać!

Długa droga
Pani Danuta z Szubina przez 10 lat walczyła o sprawiedliwość. Najpierw ciągnęła się sprawa karna, potem cywilna o odszkodowanie. Chirurg bez podstaw medycznych odciął jej obie piersi. W końcu wygrała. Lekarz został skazany, a ona dostała 300 tys. złotych zadośćuczynienia.

W polskich szpitalach ciągle jeszcze stosuje się zasadę zniechęcenia pacjenta do procesu. Typowe stwierdzenia to: - Nie zapłacimy panu ani grosza, proszę iść do sądu. Może się panu odechce, sprawy ciągną się latami. Medycyna to nie matematyka, nie da się niczego przewidzieć. Lekarz może nie wiedzieć. Ma do wyboru kilka sposobów leczenia, a że wybrał źle?

Jednak, co ciekawe, w ciągu ostatnich pięciu lat średnia zadośćuczynienia przyznawana przez polskie sądy wzrosła z 30 tys. - do 300 tys. złotych.
Lekarze natomiast często twierdzą, że pacjenci są zbyt roszczeniowi. - Czasami nie ma innego wyjścia musimy okaleczyć człowieka, żeby uratować mu życie, a on skarży nas do sądu - mówi anonimowo jeden z bydgoskich lekarzy. - Jesteśmy tymi złymi, którzy szkodzą. To złe podejście.

Jeśli pacjent nie chce zadośćuczynienia w formie pieniędzy, może zaskarżyć lekarza do izby lekarskiej. Tam rzecznik odpowiedzialności zawodowej oceni sprawę, a sąd koleżeński ukaże lub uniewinni. Izba może ukarać lekarza upomnieniem, naganą lub w najgorszym przypadku czasowym zakazem wykonywania zawodu. Coraz częściej zdarza się, że pacjenci, którzy czują się poszkodowani przez medyków najpierw kierują sprawę do izby, a po wyroku sądu koleżeńskiego dopiero decydują się na wytoczenie sprawy o odszkodowanie w sądzie.

Ilu jest poszkodowanych?
Amerykańskie dane: u 3,7 procent pacjentów popełniane są błędy medyczne w leczeniu. W Polsce nie są prowadzone podobne badania. - Niestety, my chorzy odpuszczamy błędy choć z ich powodu cierpimy - mówi Wiesława Ratajczak z Bydgoszczy. - Wszystko jest dobrze, jeśli pacjent ozdrowieje. Gorzej, gdy błąd lekarski zmieni mu życie. U mnie zbyt późno zdiagnozowano chorobę. Cały czas toczyła moje ciało. Stawałam się inwalidką nawet o tym nie wiedząc. Potem trafiłam do innego lekarza, który prawidłowo mnie zdiagnozował. Zaczął leczyć jak należy. I co? Tamtego medyka powinnam pozwać do sądu? Przecież udowodniłby z łatwością, że działał w dobrej wierze, nie robiąc mi jednego taniego badania, które wykryłoby chorobę. Straciłam osiem lat z postępującą chorobą. Przez zaniedbanie lekarza.

Pacjenci ciągle nie zdają sobie sprawy z tego, jakie mają prawa. Nie wiedzą o tym, że lekarz musi ich poinformować o tym, jakie skutki może nieść stosowana terapia. Lekarz zamiast dawać nam do podpisania jednozdaniową zgodę na przeprowadzenie operacji, powinien dokładnie opisać, co nam będzie robił. Jeśli zrobi inaczej - będzie można go pozwać za to, że poddaliśmy się zabiegowi, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy z jego skutków.

Wytłumaczenie lekarza, że coś co nam się przydarzyło, to powikłania po operacji czy leczeniu - nie jest miarodajne, jeśli nas o tym nie poinformował.
Można wystąpić do sądu ze sprawą cywilną o odszkodowanie - wtedy jednak trzeba przygotować się na długotrwały proces i wpłacenie pięciu procent wadium kwoty, o którą występujemy. Są jednak możliwości zwolnienia z tych kosztów. Jeśli przegramy, pieniądze przepadną.

Lekarze są omylni, jak wszyscy ludzie, jednak bardzo trudno im przychodzi wypowiedzieć słowo "przepraszam". W wielu przypadkach pacjenci by zrozumieli. Zazwyczaj jednak poszkodowanych nikt nie przeprasza. Stwarza się sytuacja przedziwna. Pacjent skarżący lekarza czuje się jak ktoś, kto szuka zemsty. Chce się wzbogacić na swoim cierpieniu. To myślenie postawione na głowie, ale ciągle w nas, pacjentach tkwiące. Trzeba to zmienić. Lekarz to zawód. Jeśli popełni błąd i zmieni nasze życie na gorsze, powinien za to odpowiadać. Żądanie odszkodowania to nie zemsta, tylko prawo. Nasze prawo. Słowo "przepraszam" nie odda nam utraconego zdrowia, ale pieniądze z odszkodowania mogą polepszyć jakość naszego życia. Lekarz i szpital są ubezpieczeni na taką okoliczność, a prawnicy przygotowani do walki o to, co nam - pacjentom - się należy.

PRAWA PACJENTA

Pacjent w zakładzie opieki zdrowotnej ma prawo do:
- świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej, a w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń
- udzielania mu świadczeń zdrowotnych przez osoby uprawnione do ich udzielania, w pomieszczeniach i przy zastosowaniu urządzeń odpowiadających określonym wymaganiom fachowym i sanitarnym
- informacji o swoim stanie zdrowia
- wyrażenia zgody albo odmowy na udzielenie mu określonych świadczeń zdrowotnych, po uzyskaniu odpowiedniej informacji
- intymności i poszanowania godności w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych
- udostępniania mu dokumentacji medycznej lub wskazania innej osoby, której dokumentacja ta może być udostępniana
- zapewnienia ochrony danych zawartych w dokumentacji medycznej dotyczącej jego osoby
Prawa pacjenta określone w ustawie o zawodzie lekarza:
- udzielania mu świadczeń zdrowotnych przez lekarza, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi lekarzowi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością
- uzyskania od lekarza pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia
- uzyskania od lekarza przystępnej informacji o swoim stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu
- zażądania od lekarza informacji o swoim stanie zdrowia i o rokowaniu wówczas, gdy sądzi, że lekarz ogranicza mu informację z uwagi na jego dobro
- wyrażenia zgody albo odmowy na wykonanie mu zabiegu operacyjnego albo zastosowania wobec niego metody leczenia lub diagnostyki stwarzającej podwyższone ryzyko
- wyrażania zgody albo odmowy na uczestniczenie przy udzielaniu mu świadczeń zdrowotnych osób innych niż personel medyczny
- zachowania w tajemnicy informacji związanych z nim, a uzyskanych przez lekarza w związku z wykonywaniem zawodu
- uzyskania od lekarza informacji o niekorzystnych dla niego skutkach, w przypadku wyrażenia zgody na ujawnienie dotyczących go informacji, będących w posiadaniu lekarza

Kodeks karny mówi o czynach karalnych

- nieumyślne spowodowanie śmierci
- spowodowanie nieumyślnego uszczerbku na zdrowiu
- spowodowanie naruszenia czynności narządów ciała lub rozstroju zdrowia
- narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu
- spowodowanie śmierci
- wykonywanie zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

''Skarga do rzecznika praw pacjenta przy NFZ - rzecznik zbada sprawę i pokieruje poszkodowanego i poinformuje o jego prawach '' ..taaa.. Rzecznik ujmie się za pacjentem dopiero wtedy gdy nagłośnią to media.. Trzeba mieć końskie zdrowie i worek pieniędzy by cokolwiek udowodnić lekarzom.. Izba Lekarska, Sąd Koleżeński? W ich bezstronność trudno uwierzyć bo to TEŻ KOLEDZY LEKARZE.. Ale nagłaśniać trzeba każde NIEETYCZNE ZACHOWANIE nie tylko błędy oczywiste gdy pacjent zostaje kaleką. Głośne mówienie o każdym niewłaściwym potraktowaniu pacjenta ZMUSI LEKARZA DO ZMIANY ZACHOWANIA LUB ZAWODU. Czas by wreszcie lekarze byli traktowani jak każdy pracownik od którego wymaga się SOLIDNEJ DOBRZE WYKONANEJ PRACY.

Dodaj ogłoszenie