Pacjentka z Bydgoszczy bez wiedzy rodziny przewieziona do szpitala w innym województwie. "Jeszcze pasami przywiązali ją do łóżka"

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
- Żonę nagle wywieziono ze szpitala w Bydgoszczy do tego poza naszym województwem. Torby nie zdążyłem jej spakować, bo o niczym nie wiedziałem - opowiada mąż pacjentki.
- Żonę nagle wywieziono ze szpitala w Bydgoszczy do tego poza naszym województwem. Torby nie zdążyłem jej spakować, bo o niczym nie wiedziałem - opowiada mąż pacjentki. Tomasz Hołod/zdjęcie ilustracyjne
Żona pana Łukasza trafiła do szpitala w Bydgoszczy. - Miała wyjść nazajutrz. Nie wyszła. O tym, że wywieźli ją do Gniezna, dowiedziałem się po fakcie. Nie mieliśmy z nią kontaktu przez parę dni - mówi mężczyzna.

Zobacz wideo: Tak wyglądają teraz kontrole zwolnień lekarskich. Oni są na celowniku ZUS

Para z Bydgoszczy pobrała się sześć lat temu. Wychowuje dwie córki. Starsza ma sześć lat, młodsza trzy. Chodzą do przedszkola. - Ja od lat jestem monterem - przedstawia się pan Łukasz. - Żona miesiąc temu zatrudniła się jako sprzątaczka, chociaż z zawodu jest technikiem żywienia. Chciała pracować, pomimo choroby, schizofrenii. Staramy się żyć normalnie. Od początku małżeństwa trzy razy przebywała w szpitalu. Za każdym razem byliśmy zadowoleni z leczenia.

Kobieta po raz czwarty trafiła do szpitala w przedostatnią niedzielę, 20 listopada. - Na drugi dzień powinna opuścić oddział - zaznacza mężczyzna. - Nazajutrz jednak przewieźli ją do zakładu psychiatrycznego w Gnieźnie. Nie dali mi znać, że tak zrobią. Nawet torby z rzeczami nie zdążyłem żonie zawieźć.

Czytelnik dzwonił do niej codziennie. - Do piątku, 25 listopada, włącznie nie mogłem jej odwiedzić, bo byłem w pracy, a po pracy zajmowałem się córeczkami. Do Gniezna pojechałem w sobotę. Żona miała starą komórkę, ale jej nie działała. Zawiozłem jej tablet, żeby pod wieczór, jak już wrócę do domu, dziewczynki mogły porozmawiać z nią i ją zobaczyć przez kamerkę. Tablet przekazałam do depozytu.

Personel szpitala miał dać sprzęt żonie. - Tak się nie stało - zaznacza nasz rozmówca. - Zadzwoniłem do szpitala. Nikt nie chciał mi wyjaśnić, dlaczego żona nie dostała tablet. To było w minioną sobotę. Od tamtej pory nie wiem, co się dzieje u żony. Ustaliłem jedynie, że rozebrano ją do naga, zrobiono jej jakieś zastrzyki, przywiązano pasami do łóżka. Nigdy przedtem nie stawała się agresywna. Teraz nie może się ruszyć. To dla niej nie tylko niewygodna pozycja, ale i niebezpieczna. Żona ma chory kręgosłup, nie może tak leżeć.

Mąż się denerwuje: - Minął tydzień, odkąd żona przebywa w Wielkopolsce, a ja wciąż nie wiem, co się stało, że wylądowała w tamtejszym zakładzie.

Marta Laska, rzecznik szpitala im. Jurasza, informuje: - Zgodnie z procedurą, dotyczącą zasad przekazania pacjenta na zewnątrz szpitala do innego podmiotu leczniczego, osoba upoważniona przez pacjenta powinna zostać o tym fakcie poinformowana. Opisana sytuacja jest obecnie wyjaśniana.

Szefostwo placówki w Gnieźnie też tłumaczy sprawę. - Pacjentka została przyjęta ze schorzeniem o podłożu psychiatrycznym - zaznacza Marek Czaplicki, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka”. - 23 listopada mąż pacjentki udzielił personelowi szpitala wywiadu oraz rozmawiał o stanie zdrowia oraz o przewidywanym leczeniu. Pacjentka była w posiadaniu telefonu i mogła z niego korzystać. 26 listopada podczas pobierania krwi pacjentka uderzyła pielęgniarkę. Decyzją lekarza została zabezpieczona pasami magnetycznymi. Pacjentka wyrażała również agresję słowną w stosunku do personelu. W związku z powyższym zmodyfikowany zostanie również proces leczenia.

Dyrektor podkreśla, że personel na bieżąco przekazuje informację o stanie zdrowia kobiety.
- My z nią bieżącego kontaktu nie mamy - kwituje pan Łukasz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Szpital zachował się karygodnie. Gdyby mnie tak potraktowano, też użyłabym pewnie agresji słownej. A gdyby mnie rozebrano do naga i przywiązano pasami, poszłoby pewnie jeszcze dalej. Bez jaj. Wiele historii słyszałam o szpitalach psychiatrycznych. Za nic nie chciałabym tam trafić.
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie