Zobacz wideo: Pracownicy Biedronki nie chcą pracować w niedziele
O tym dramacie nikt w Toruniu nie zapomniał. Trudno przejść do porządku dziennego nad śmiercią 3-letniej Zuzi, która z potwornymi obrażeniami trafiła do szpitala 28 maja br. Miała poważne urazy, w tym obrzęk mózgu, świadczące o pobiciu. Lekarze walczyli o jej życie z poświęceniem. Niestety, w nocy z 11 na 12 czerwca dziewczynka zmarła.
Już pod koniec maja Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód przedstawiła zarzuty znęcania się, spowodowania ciężkich obrażeń ciała i usiłowania zabójstwa dziecka obojgu rodzicom dziecka: Sylwii M. i Przemysławowi O. Jak przebiega śledztwo w tej sprawie? Oto najnowsze informacje.
Sąd: matka i ojciec zostają w areszcie
Jak przekazuje prokurator rejonowy Marcin Licznerski, wczoraj (25 sierpnia) sąd przychylił się do wniosku prokuratury i przedłużył okres tymczasowego aresztowania rodziców Zuzi o kolejne 3 miesiące. Prawdopodobieństwo popełnienia przez niech zarzucanych im czynów jest wysokie, a grożąca im kara poważna. Więcej - te zarzuty mogą zostać zmienione na jeszcze surowsze. Aktualnie stawiane matce i ojcu pochodzą z końca maja, gdy Zuzia jeszcze żyła. Po śmierci dziewczynki jednak spodziewana jest ich zmiana: z usiłowania zabójstwa dziecka na jego dokonanie. Dlaczego dotąd zarzutów nie zmieniono? Śledczy potrzebują do tego kroku pełnej opinii medycznej. Oczekują na nią.
Przypomnijmy, że według ustaleń prokuratury 23-letnia Sylwia M. (matka) i 32-letni Przemysław O. (ojciec) mieli znęcać się nad dzieckiem przynajmniej od kwietnia do 28 maja br., bić je, nie zapewnić pomocy lekarskiej przy złamaniu rączki, a ostatecznie doprowadzić do ciężkich urazów krytycznego 28 maja br.
Zuzia była jednym z trojga dzieci tej pary. Czwarte niedługo ma przyjść na świat. Jak pisaliśmy, cała trójka maluchów, decyzją Sądu Rejonowego w Toruniu, była rodzicom odebrana i umieszczona w rodzinach zastępczych. Decyzją ze stycznia br., tego samego sądu, dzieci trafiły jednak z powrotem pod skrzydła Sylwii M. i Przemysława O.
Tymczasem, jak się okazuje, wcześniej to sama matka wystąpiła o umieszczenie maluchów w pieczy zastępczej. Takie informacje ujawnili członkowie jej rodziny w programie interwencyjnym "Alarm" TVP. Reporterzy dotarli do matki i siostry Sylwii M., czyli babci i cioci zmarłej dziewczynki. Z ich relacji wynika, że 23-latka była w przeszłości bardzo agresywna wobec własnej matki i w zasadzie od dziecka sprawiała problemy. To powody, dla których była częściowo ubezwłasnowolniona.
U Sylwii M. biegli stwierdzili m.in. "osobowość nieprawidłową" i upośledzenie w stopniu lekkim oraz społeczne niedostosowanie. Dzieci własnych w pewnym momencie wychowywać już nie chciała, bo nie czuła się na siłach. Mimo wszystko jednak, jak wspomnieliśmy, sąd rodzinny w Toruniu owe dzieci pod jej skrzydła skierował z powrotem.
- Policjanci z Torunia nie odkryli ofiary karambolu! Pasażera można było uratować?
- Nie żyje Andrzej Langer, głos starówki w Toruniu. "Bardzo chciał żyć. Walczył"
- Toruń. Jak zginęli matka i syn? Prokurator: "Ponad 50 ran kłutych, cios w serce"
- Tyle zarabiają szefowie miejskich instytucji w Toruniu: MZD, ZGM, szpitala i innych
Odpowiedzialność urzędników. Wpłynęły dokumenty z MOPR i od Kuratora Okręgowego
Od początku w sprawie szokuje fakt, że rodzina Zuzi była pod opieką asystenta rodziny Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Toruniu i nadzorem kuratora sądowego. Mieli wielokrotnie odwiedzać rodziców Zuzi, ale nie zauważyli żadnych oznak znęcania się nad dzieckiem. Czy właściwie wypełniali swoje obowiązki? Czy dramatu dziewczynki mogli nie dojrzeć?
Prokurator rejonowy Marcin Licznerski zapewnia, że w śledztwie wątek pracy urzędników również jest badany. -Wczoraj wpłynęła do nas dokumentacja pokontrolna z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Wpłynęły już też dokumenty od Kuratora Okręgowego Sadu Okręgowego w Toruniu. Wszystkie będą przedmiotem analizy - mówi prokurator.
Dodajmy, że dwa miesiące temu sędzia Barbara Wiśniewska, prezes Sądu Okręgowego w Toruniu, zażądała wyjaśnień od rzecznika dyscyplinarnego kuratorów sądowych w Toruniu i - jeśli wyniki postępowania wyjaśniającego na to wskażą - wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec kuratora/kuratorów, którzy pełnili nadzór nad rodziną Zuzi.
Do sprawy będziemy wracali.
