Podał łapę, czyli pies ratuje psa. Loki i Frodo ratują inne psy, bo są psimi dawcami

Małgorzata Chojnicka
Małgorzata Chojnicka
Monika Kołaczyńska z Lokim
Monika Kołaczyńska z Lokim Małgorzata Chojnicka
Loki i Frodo, psy Moniki Kołaczyńskiej z Dobrzynia nad Wisłą, ratują inne psy. Loki, owczarek australijski, miał zaledwie pół roku, kiedy zachorował na parwowirozę. Było z nim tak źle, że ostatnią deską ratunku było podanie osocza od psiego dawcy. Teraz sam oddaje osocze, by uratować inne chore psy. Frodo oddał krew dla psa chorego na babeszjozę.

Loki, owczarek australijski, miał zaledwie pół roku, kiedy zachorował na parwowirozę. Było z nim tak źle, że ostatnią deską ratunku było podanie osocza od psiego dawcy. Teraz sam oddaje osocze, by uratować inne chore psy.

O podawaniu osocza z przeciwciałami słyszał już chyba każdy za sprawą leczenia najciężej chorych na COVID – 19. Ta metoda leczenia jest stosowana także u zwierząt. W ten sposób leczy się psy chore na parwowirozę. Tak samo musi znaleźć się psi dawca, a przede wszystkim jego właściciel, który zdecyduje się w ten sposób pomóc innemu czworonogowi.

Pies o imieniu Loki, należący do Moniki Kołaczyńskiej z Krojczyna w gm. Dobrzyń nad Wisłą, uratował kilka chorych szczeniąt z psiego przytuliska. Sam miał zaledwie pół roku, gdy zachorował na parwowirozę. Patrząc na tego żywiołowego owczarka australijskiego aż trudno uwierzyć, że już dwoma łapami był za tęczowym mostem. Rozpiera go wprost energia, bo wszak jest to pies pasterski, który pilnowanie stada i stróżowanie ma we krwi.

- Loki zachorował na parwowirozę pomimo kompletu szczepień – wspomina Monika Kołaczyńska. – Najpierw podejrzewałam, że czymś się zatruł. Wszystko go interesowało i mógł zjeść coś, co umknęło mojej uwadze. Pojechałam z nim do lekarza, dostał leki, ale było coraz gorzej. Na początku nikomu nie przyszło do głowy, że może być to parwowiroza. Był przecież zaszczepiony i w świetnej kondycji. W dodatku chroniłam go przed kontaktem z innymi psami.

Ta groźna choroba wirusowa, nazywana też tyfusem psim, ma bardzo gwałtowny przebieg. W ciągu kilku dni może doprowadzić psa do śmierci. Z Lokim było bardzo źle - pojawiły się wymioty i biegunka. – On nie miał siły już na nic – kontynuuje pani Monika. – Patrzył tylko na mnie tymi smutnymi oczyma, a mnie krajało się serce. W końcu lekarz zrobił mu test na parwowirozę i wynik był dodatni. Wtedy zaczął się wyścig z czasem, bo Loki słabł z każdą chwilą. Ratunkiem mogło być jedynie podanie osocza od psa, który sam przeszedł tę chorobę i jego organizm wytworzył przeciwciała.

Znalezienie psiego dawcy nie jest proste, ale Lokiemu los sprzyjał. Nie była mu najwidoczniej jeszcze pisana wyprawa za tęczowy most. Do przychodni weterynaryjnej przyszła kobieta ze swoją suczką. Po rozmowie okazało się, że w wieku szczenięcym przeszła ona parwowirozę i bez szczepień pokonała chorobę. Mogła być więc bardzo dobrym dawcą.

- Już po pierwszym podaniu osocza było widać, że Loki zaczyna walczyć – opowiada. – W sumie miał je cztery lub pięć razy i bardzo szybko wrócił do zdrowia. Gdyby wówczas do lecznicy nie przyszła ta kobieta, to Loki by nie przeżył. Był w tak ostrej fazie choroby, że nie było już innego ratunku. Jestem jej niezmiernie wdzięczna, bo dzięki niej mój psi przyjaciel wyzdrowiał.
Loki teraz sam jest dawcą i gdy zachodzi taka potrzeba, jedzie ze swoją panią do lecznicy. Już uratował kilka chorych szczeniąt z psiego przytuliska. – Gdy odbiorę telefon z lecznicy, że jest potrzebne osocze, wsiadamy do samochodu i jedziemy – kontynuuje. – Jeśli jest taka możliwość, trzeba pomagać. Mój drugi pies Frodo oddał krew dla psa chorego na babeszjozę. Z krwią jest jeszcze gorzej niż z osoczem, bo pobranie odbywa się z żyły szyjnej pod narkozą. Frodo jest nowofundlandem i 450 mililitrów nie było dla jego organizmu problemem.

Psy pomagają nie tylko człowiekowi, ale też innym psom. Wiadomo, że tu decyzję zawsze podejmuje ich właściciel. Musi on z empatią podchodzić do innych psów. Z miłością do zwierząt człowiek się rodzi. Choćby bronił się przed posiadaniem chociażby psa, to i tak stanie się w jego życiu tak, że jakiś czworonóg stanie na jego drodze. Może instynktownie wyczuwa, że ten konkretny człowiek mu pomoże? Nikt przecież nie zaprzeczy, że psy doskonale znają się na ludziach. To jedna z wielu spraw, kiedy w ciemno można zdać się na psi nos. Tak jest właśnie z panią Moniką, która od dziecka przygarniała psy. Jej dom rodzinny stoi przy ruchliwej drodze i zawsze w jej okolicach błąkały się te już bezpańskie, których właściciele postanowili się pozbyć.
- Do tej pory mam tak, że nie przejdę obojętnie obok zwierzęcia, któremu dzieje się krzywda – opowiada. – Jeśli zachodzi taka potrzeba, wiozę do lekarza. Jedną z moich kotek wychowałam od kocięcia, bo jej matka zginęła pod kołami samochodu. Inna trafiła do mnie ze złamaną łapą. Niedawno się okociła i ma dwa maluchy. Kiedyś jednocześnie miałam sześć psów, ale to był najliczniejszy stan.

Poza Lokim dumą pani Moniki jest nowofundland Frodo. Ta rasa psów jest predysponowana do pracy w wodzie. One nie pływają „pieskiem”. Są wytrawnymi pływakami, a między palcami mają błonę pławną. Mają niesamowicie zakodowany instynkt ratowania i są niesamowicie opiekuńcze, zwłaszcza w stosunku do wszystkich dzieci. Nowofundland nie dzieli ich na swoje i cudze – każdemu ruszy z pomocą! Te silne psy od zawsze ciężko pracowały, pomagając rybakom w porcie. I niech nikogo nie spróbuje zwieść ich ociężały chód, bo biegają lekko i sprężyście.

- Frodo jest moim trzeci nowofundlandem i teraz ma sześć lat – opowiada nasza bohaterka. –Lubi pływać w towarzystwie i chętnie się uczy. Jest psem, który naprawdę ma swoje zdanie i nie zawsze się ze mną zgadza. Lubię psy, które mają charakter, a Frodo zdecydowanie do nich należy. Ma silny instynkt opiekuńczy, ale realnie ocenia sytuację. On pilnie obserwuje i będzie interweniował, kiedy zajdzie taka potrzeba. Nie ma, co czasami zdarza się nowofundlandom, zapędów do wyciagnięcia z wody wszystkich kąpiących.

Z kolei Loki nie tylko świetnie radzi sobie w wodzie, ale uczy się też pracy poszukiwawczej i coraz lepiej mu to wychodzi. Dużo pracuje ze swoją panią, ale to jeszcze psi młodzieniec, którego aż zanadto wszystko interesuje. – Przed nami jeszcze dużo pracy, ale widzę już, że Loki robi postępy – podsumowuje. – Będzie jeszcze niósł pomoc swoim psim nosem.

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie