Prawdziwą białą zimę znaleźliśmy na Brdzie w Borach Tucholskich [zdjęcia]

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Uczestnicy spływu na Brdzie podczas krótkiego postoju na oblodzonym i ośnieżonym brzegu Fot. Marek Weckwerth
Zima w Borach Tucholskich zawsze jest piękna, a jeśli jej knieje pokryje białych puch, wtedy obraz piękna jest kompletny. Jeśli trasa turystycznych peregrynacji wiedzie błękitną wstęgą Brdy, można być pewnym, że wrażenia będą absolutnie niezwykłe, a wspomnienia zostaną w pamięci na długo.

Zobacz wideo: WOŚP 2021. Podsumowanie zbiórki pieniędzy w Bydgoszczy

Jeszcze kilka dni temu zima była taka jak za dawnych lat - śnieżnobiała - i szczęśliwie w takim anturażu mogli ją oglądać kajakarze uczestniczący w spływie borowiacką rzeką.

Na ten pomysł wpadł Wojciech Szała z Poznania, skrzykując kilkunastu przyjaciół z Bydgoszczy, Słupska i Elbląga, którzy co roku uczestniczyli w Międzynarodowym Zimowym Spływie Kajakowym Energetyków na Brdzie.
W tym roku ta duża wodniacka impreza (ok. 200 uczestników) nie mogła się odbyć ze względów epidemicznych, ale od czego są pomysłowość i fantazja?

Druga odsłona pływania Brdą

W styczniu, aby utrzymać tradycję zimowych spływów Energetyków, na Brdę z Mylofu do Nadolnej Karczmy (20 km) ruszyło ośmioro bydgoskich kajakarzy pod wodzą Sławomira Scheffsa, a teraz – w drugiej odsłonie zimowej Brdy – na jej brzegu w Rytlu pojawiła się nieco większa grupa prowadzona przez Wojciecha Szałę (w której znalazło się także kilkoro uczestników pierwszego spływu).

W obu imprezach uczestniczył reporter „Polska Press”, który takich okazji do pływania zignorować przecież nie mógł.

To też może Cię zainteresować

Tym razem plany były ambitniejsze, bo trzydniowe i z noclegami w Ośrodku Piła Młyn nad Brdą, a to dzięki poluzowaniu rządowych obostrzeń co do usług hotelowych.

Michał Malak, właściciel ośrodka i wypróbowany przyjaciel kajakarzy (bo tu swą bazę ma co roku wiele spływów), zapewnił pełny reżim sanitarny i kameralną atmosferę.

- Cieszę się, że obostrzenia poluzowano, bo cały ubiegły sezon turystyczny był fatalny, a ten dopiero rozpoczęty także nie jest taki jak powinien. Gdyby nie jakieś rezerwy finansowe z ubiegłych lat, musiałbym zamknąć interes. Szkoda byłoby włożonej pracy i serca - stwierdza Michał Malak.

Trzy dni na wodzie

Pierwszy odcinek naszego spływu kajakowego wiódł z Rytla do Woziwody (20 km), drugi do znajdującego się na wschodnich rubieżach Tucholi Rudzkiego Mostu (20 km), trzeci do Piły Młyn (8,5 km).

Cały kajakowy szlak Brdy ze Świeszyna koło Miastka do ujścia rzeki do Wisły w Bydgoszczy liczy 233 km.
Ten zaś odcinek z Rytla do Piły Młyn to środkowy bieg Brdy , niezwykle piękny, malowniczy, poniżej Woziwody biegnący udostępnionym do turystyki kajakowej rezerwatem „Dolina rzeki Brdy”.

Zaraz za mostem w Pile Młyn rzeka zaczyna spowalniać i rozlewać się, bo jej nurt hamuje Zalew Koronowski.
Mróz zelżał, sypnęło śniegiem

Zanim przyjechaliśmy nad Brdę, panowały siarczyste mrozy, więc obawialiśmy się nieco, że całe koryto skuje lód i z imprezy zostaną przysłowiowe nici. Chociaż, znając od dziesiątków lat charakter rzeki, jej żywy nurt, taki scenariusz był jednak mało prawdopodobny. Mróz jednak zelżał, a wraz z nim nasze obawy.

To też może Cię zainteresować

Potem sypnęło śniegiem i to mocno, więc spływ zarysował się w optymistycznych barwach. Wici zostały rozpuszczone, a kajaki i wiosła szybko przygotowane. Znów można było ruszać ku przygodzie.

Lodowe rzeźby – dzieło natury

Nawet rozpoczynająca się odwilż nie odebrała nam humoru i typowo zimowych rozkoszy. Wszystko było białe, brzegi tu i ówdzie skute jeszcze lodem, ale nurt rzeki swobodny, bez zatorów i płynącej kry.

Słońce żywo nad głowami świeciło, podnosząc o poranku tajemniczą aurę mgły, skrywającą zazdrośnie to, co w oddali.

- Było cudownie. Oglądaliśmy uczepione gałązek nad wodą lodowe żyrandole, rozjarzone w promieniach słońca niczym te prawdziwe. Za chwilę już ich nie będzie. Oglądaliśmy misternie rzeźbione siłami natury tafle lodu uczepione nadbrzeżnych drzew i czapy śniegu na sterczących ponad nurt pniami – wspomina radośnie Iwona Jeziorska, jednak z trzech pań (obok Danuty Plewy i Agnieszki Głowackiej) uczestniczących w spływie.

Poziom Brdy podnosił się powoli

Co ciekawe, mimo szybko rosnącej temperatury (tak, że trzeba było zdejmować rękawiczki) topnienie śniegu nie było na tyle intensywne, by rzeka nagle wezbrała.

- Ale trzeciego dnia spływu, gdy przepływaliśmy przez uroczysko Piekiełko, woda płynęła już ponad leżącymi zwykle w nurcie kłodami – opowiada Andrzej Gomol, członek klubu Lotto-Bydgostia. - Jak śnieg zupełnie stopnieje, to dopiero będzie pływanie. Nawet najmniejsze dopływy Brdy będą dostępne dla małych kajaków górskich. A to przecież lubimy najbardziej.

- Oj, tak, bardzo lubimy - potwierdza ochoczo Agnieszka Głowacka, szefowa Sekcji Turystyki Kajakowej Lotto - Bydgostia, a poza tą aktywnością amatorka morsowania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie