Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Protest rolników w centrum Bydgoszczy. Płonąca kukła Ursuli von der Leyen, ognisko na rondzie i przepychanki z policją

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Wideo
od 12 lat
Kolumny traktorów i samochodów ciężarowych z różnych części Kujawsko-Pomorskiego zjechały do ścisłego centrum Bydgoszczy. Pojazdy na ulicach Jagiellońskiej, Fordońskiej, wokół ronda Jagiellonów, na Bernardyńskiej, Wałach Jagiellońskich. Około godziny 11 rozpoczął się wiec przed urzędem wojewódzkim, a potem rozpalono ognisko na rondzie.

- Chodzi nam o rolników, chodzi nam o Polskę. Jako rolnik mówię jedno. Ja sprzedaję coś taniego, zboże, a otręby są droższe od mojego zboża, a mąka jest bardzo droga, tak samo chleb. Tłumaczą, że to przez ceny prądu, wody, i tak dalej. Chwila, my też za to płacimy. Unia robi to, co robi. Chce wykorzystać nie tylko Polskę - tłumaczy rolnik z Jaroszewa niedaleko Żnina.

Jest jednym z protestujących, którzy w piątek rano przyjechali do Bydgoszczy. Jeszcze około godziny 9 wzdłuż ulicy Jagiellońskiej, przed budynkiem Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego stało raptem kilka maszyn rolniczych. Krótko później jednak ciągniki zaczęły wjeżdżać na rondo Jagiellonów z kierunku wschodniego. Pojazdy były pilotowane przez policjantów ruchu drogowego. Najpierw kolumna kierowała się na ulicę Bernardyńską. Potem do tych stojących przez urzędem dołączyły inne.

Szubienica i płonąca kukła podczas protestu rolników w Bydgoszczy

Na jednej z naczep zainstalowano niby szubienicę z powieszoną na sznurze pluszową świnką. - Tak zdycha nasze rolnictwo! - krzyczał jeden z protestujących. - Jeżeli nic nie zrobią ci na górze, to padniemy!

- Przede wszystkim niech nam wypłacą takie dopłaty, jakie są w innych krajach UE. Jesteśmy tyle czasu w Unii Europejskiej, a nie możemy się doczekać takich samych dopłat, jak we Francji, Holandii, Belgii. Unia się tego boi. Nas gnębią, a my dalej jakoś dajemy radę. Tylko powiedzmy sobie szczerze: Nasz polski rolnik jest też mechanikiem, murarzem, elektrykiem... Wszystko w jednym - mówi wspomniany rolnik z Jaroszewa.

Baloty siana na pakach samochodów ciężarowych, transparenty o treści "Nie ma rolnictwa, nie ma żywności", "Bez nas będziecie głodni, nadzy i trzeźwi" i "Głód poczujesz, rolnika uszanujesz" widniały na pojazdach wjeżdżających przy dźwiękach klaksonów i wyjących syren alarmowych.

- Te rządy skłóciły naród. Skłóciły miasto ze wsią - mówi jeden z rolników. - Miasto powinno być razem z nami. Ludzie nie mają pojęcia, skąd się biorą wysokie ceny produktów rolnych, mówią, że to nasza wina. Inna rzecz, że wieś to element ciągu gospodarczego, w którym jest też przemysł. Przecież w firmach produkujących maszyny rolnicze pracują ludzie z miasta. Miasto powinno iść krok w krok razem z nami, rolnikami.

Wrzuca też kamyczek do instytucji, które mają reprezentować gospodarzy: - Izby rolnicze są śmieszne. Nie wiem, po co istnieją. W rzeczywistości one dla nas, dla rolników nic nie robią. Zorganizują jakieś targi rolne? I co? Przyjadę na te targi z kolegami, popatrzymy na nowe maszyny i możemy je tylko obejrzeć, ale ich nie kupimy, bo nas na to nie stać.

Rolnicy mówią, skąd przyjechali. To między innymi Jaroszewo, Dobrcz, Szubin, Kcynia, Sypniewo w gminie Więcbork. Po godzinie 10 tramwaje jadące przez rondo Jagiellonów zatrzymały się. Utknęło kilka maszyn, po kilkunastu minutach ruch wznowiono. Wciąż jednak składy były zatrzymywane przez osoby wchodzące na torowisko. Przed południem większość kierowców zgromadziła się na placu przed urzędem wojewódzkim. Wyszedł do nich wicewojewoda Piotr Hemmerling. Rolnicy jednak żądali rozmowy z wojewodą Michałem Sztyblem. Z zapowiedzi urzędu wynikało, że wojewoda zapowiedział, iż przyjmie delegację protestujących. Miał przerwać spotkania z wójtami, które były zaplanowane w terenie. Spotkanie ze strajkującymi rozpoczęło się kwadrans przed godziną 15.

Około godziny 14 rozpalono ognisko na jezdni, wprost na rondzie Jagiellonów. Ktoś podpalił kukłę symbolizującą Ursulę von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej. Sytuacja eskalowała, przed urzędem wojewódzkim doszło do przepychanek z policją, która użyła gazu.

Z zapowiedzi wynikało, że do miasta ma wjechać około czterystu ciągników i ciężarówek. - Będzie tu osiemset maszyn, mówię wam! - krzyczał jeden z protestujących.

Wśród mundurowych, którzy zostali oddelegowani na miejsce, byli funkcjonariusze z Zespołu Antykonfliktowego". Jakie siły ogółem zaangażowano do pilnowania porządku w centrum Bydgoszczy? Dokładnych danych nie podano. - Siły są wystarczające do zapewnienia bezpieczeństwa - mówi krótko kom. Lidia Kowalska z zespołu komunikacji społecznej Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

Pozwolenie na protest obowiązuje od północy z czwartku na piątek do północy z piątku na sobotę, czyli z 9 na 10 lutego. O ile rano mieszkańcy Bydgoszczy nie mieli problemu z dotarciem do pracy, czy do szkół, to powrót już był kłopotliwy ze względu na zwężenia i zmniejszoną przepustowość ulic w centrum.

Zawieszone lekcje w bydgoskich szkołach

Kilka szkół zlokalizowanych w samym sercu miasta, jak np. I i VI LO miało odwołane zajęcia. Powód pośrednio wiązał się z protestem, a przede wszystkim z niską temperaturą w salach lekcyjnych, co było efektem awarii ciepłowniczej sprzed dwóch dni.

- Dzisiaj zajęcia u nas były zawieszone. Zdecydowałam o tym w czwartek z uwagi na zimno w szkole - potwierdza również Mirosława Glaza, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego przy ulicy Nowodworskiej, na Szwederowie. - Wzięliśmy pod uwagę również to, że w piątek uczniowie mogliby mieć trudności z dotarciem na lekcje.

"Luźniejszy dzień" także w czwartek zapowiadała dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych, Magdalena Popielewska: - Odwołane zostały wszystkie sprawdziany. Bierzemy pod uwagę, że mogą być problemy z przejechaniem przez miasto - mówiła dyrektor ZSB.

Na bydgoskich taksówkarzach protest rolnicy w centrum nie zrobił jednak wielkiego wrażenia. - Nauczyliśmy się już jeździć w trudnych warunkach. W Bydgoszczy takie panują od miesięcy, z powodu prac, w tym przeciągających się robót wodociągowych - mówi z kolei Andrzej Lipiński, prezes MPT "Łuczniczka".

  • Między godziną 16 a 17 rolnicy zaczęli opuszczać centrum miasta. Jak poinformował ZDMiKP około godz. 18.00, wszystkie ulice w Bydgoszczy są już przejezdne. Ruch autobusów i tramwajów odbywa się bez zakłóceń.

Więcej o zajściach przed Urzędem Wojewódzkim piszemy w tym materiale.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska