Ratuszowy sponsor

DARIUSZ KNAPIK [email protected]
Burmistrz Aleksandrowa nie szczędzi pieniędzy podatników na miejscową prokuraturę i sąd. Tymczasem do obu instytucji trafia ostatnio sporo spraw związanych z jego osobą.

     W maju tego roku w Ciechocinku wręczono sztandar dla Zarządu Powiatowego Ochotniczych Straży Pożarnych w Aleksandrowie. Potem był bankiet z udziałem starosty Zbigniewa Żbikowskiego i prezesa Sądu Rejonowego w Aleksandrowie, a zarazem wojewódzkiego wiceprezesa OSP, Mariana Mikołajczyka. Obaj zaapelowali do biesiadujących burmistrzów i wójtów o wsparcie budowy parkingu przy siedzibie sądu i prokuratury, bo ani powiat, ani wymiar sprawiedliwości nie ma na to pieniędzy. Odzew był mizerny. Na szczęście znalazł się hojny sponsor, burmistrz Aleksandrowa Michał Włoszek.
     Czego nie wiedział przewodniczący
     W tym czasie miejskie ekipy odnawiały nawierzchnię ulicy Długiej, jednej z głównych i najbardziej dziurawych w Aleksandrowie. Na początku czerwca, w tajemnicy przed radnymi, Włoszek polecił przerzucić ludzi na budowę parkingu przy gmachu sądu i prokuratury. W uchwalonym przez radę budżecie na 2004 rok nie było o tej inwestycji ani słowa. Przewodniczący rady Krzysztof Wdowczyk dowiedział się o wszystkim przez przypadek dopiero w połowie czerwca. Burmistrz tłumaczył się, że nic się nie stało, w końcu chodzi o pomoc dla instytucji, która stanowi o powiatowej randze miasta. Dopiero 7 lipca, na wniosek Włoszka, radni zmienili budżet, przeznaczając 8 tys. zł na robociznę, materiały i transport przy rozbudowie parkingu.
     Burmistrz postawił przed faktem dokonanym nie tylko radnych. W ramach robót publicznych Powiatowy Urząd Pracy skierował do ratusza 25 osób. To właśnie część z nich budowała parking, choć nie było tego w umowie zawartej między Urzędem Miasta a PUP. Dopiero na początku lipca Włoszek wystąpił do PUP o zgodę na zatrudnienie pracowników na sądowej budowie.
     Podobne praktyki miały miejsce w minionym roku. Latem w ramach robót publicznych rozkopano ulicę Osińską. Do radnych zaczęli dzwonić mieszkańcy, pytając dlaczego przerwano roboty. Okazało się, że w tym czasie miejskie ekipy wykonywały sądowe inwestycje. Przed gmachem powstał 100-metrowy chodnik z polbruku, a schody prowadzące do głównego wejścia wyłożono płytkami. Materiały zakupił sąd. Przy uchwalaniu ubiegłorocznego budżetu nie było mowy o tych pracach. We wrześniu ub. roku Włoszek przeforsował kolejną dotację dla sądu. Rada przyznała też ponad 8 tys. zł na wymianę okien.
     Burmistrza tu nie osądzą
     Aleksandrowska opozycja stawia burmistrzowi wiele zarzutów. W ostatnich dwóch latach do organów ścigania trafiło kilkanaście karnych doniesień. Przewodniczący rady zawiadomił prokuraturę, że Włoszek nagminnie łamie ustawę o dostępie do informacji publicznej. Wcześniej wojewoda skierował w tej sprawie do burmistrza stanowcze upomnienie. Prokuratura umorzyła postępowanie, a sąd oddalił zażalenie.
     Wiosną tego roku, po zbadaniu przez komisję rewizyjną rozliczeń klubu "Arka" (dofinansowanego przez ratusz) przewodniczący Wdowczyk zawiadomił prokuraturę. Sprawy te badała też NIK, ujawniając wiele nieprawidłowości ze strony ratusza. Na jej wniosek Regionalna Izba Obrachunkowa wszczęła przeciw burmistrzowi postępowanie o łamanie dyscypliny finansów publicznych. Tymczasem prokuratura umorzyła dochodzenie. Podobny finał miały inne doniesienia dotyczące działalności ratusza.
     Nie zawsze jednak aleksandrowski wymiar sprawiedliwości bywa tak liberalny. Pewna pracownica Domu Pomocy Społecznej podpisała za koleżankę bhp-owską "ocenę stanowiska pracy". Na jej własną prośbę, bo chciała się wcześniej zwolnić. Po jakimś czasie owa koleżanka zawiadomiła... prokuraturę. W błyskawicznym tempie postawiono sprawczynię przed sądem, który skazał ją na 3 miesiące pozbawienia wolności, w zawieszeniu na 2 lata. Dopiero sąd drugiej instancji uchylił ten wyrok, umarzając postępowanie z powodu znikomego społecznego niebezpieczeństwa czynu.
     Wiosną tego roku dyrektor Miejskiego Centrum Kultury skierował przeciw burmistrzowi prywatny akt oskarżenia, zarzucając mu zniesławienie i zniewagę. Sprawę trzeba było przenieść do Włocławka, bo wszyscy sędziowie aleksandrowskiego sądu poprosili o wyłączenie, ze względu na osobistą znajomość z burmistrzem lub jego oskarżycielem.
     Nic do zarzucenia
     - Korzystamy z pomieszczeń sądu na podstawie umowy użyczenia. To on prowadzi inwestycje, remonty. Nawet się nie zastanawiałem, skąd pochodzą środki na te cele - mówi szef aleksandrowskiej prokuratury, Artur Kołodziejski.
     Prezes Marian Mikołajczyk podkreśla, że Sąd Rejonowy w Aleksandrowie powstał stosunkowo niedawno i ma wiele potrzeb. Finansowanie parkingu konsultował już od ub. roku. To konieczność! Ostatnio rozpatrywano np. sprawę, podczas której przewinęło się ok. 150 pokrzywdzonych i świadków z całej Polski.
     Czy prezes nie boi się, że któregoś dnia przed sądem stanie Michał Włoszek, jako oskarżony, pozwany, czy powód? - Dotychczas wszystkie postępowania prowadzono "w sprawie", a nie przeciw burmistrzowi. Często brakowało nawet materiału, by wszcząć dochodzenie. Tylko raz, gdy przeciw burmistrzowi wpłynął prywatny akt oskarżenia, sąd się wyłączył. Nie mamy sobie nic do zarzucenia - oświadcza prezes Mikołajczyk.
     Jak burmistrz z prezesem
     Burmistrz Włoszek twierdzi, że miał absolutne prawo wspomóc sąd miejskimi pracownikami. Radni zbyt późno uchwalili budżet i to opóźniło przetargi na materiały. Miał więc wolnych pracowników, którzy mogli wesprzeć sąd, instytucję ważną dla miasta i powiatu. Zdaniem burmistrza, do czasu gdy radni podjęli uchwałę o pomocy przy budowie parkingu, nie zaangażował ze środków miasta ani złotówki, tylko robociznę.
     Włoszek podkreśla, że także inne gminy, podobnie jak władze powiatu, wspierają sąd. Potwierdza to m.in. burmistrz Nieszawy, Andrzej Nawrocki. W ub. roku radni na apel starosty i prezesa Mikołaczyka przekazali sądowi 5 tys. zł. W tym roku podesłano tam kilka wywrotek żwiru.
     W marcu ub. roku do Konecka nadeszło pismo prezesa sądu z prośbą o pilne rozpatrzenie możliwości dofinansowania remontu. W kwietniu prezes Mikołajczyk pojawił się na posiedzeniu Związku Gmin Ziemi Kujawskiej i osobiście zabiegał wśród wójtów i burmistrzów o finansowe wsparcie. Radni Konecka zgodzili się na przekazanie jedynie 4 tys. zł.
     Ja bym się zastanowił...
     Czy sądom wypada przyjmować darowizny od wójtów, burmistrzów czy innych organów samorządowych? Zdecydowanie przeciwny temu jest wiceprezes Sądu Rejonowego we Włocławku, Wojciech Gołębiewski. Przecież samorządy bywają często stroną w postępowaniu sądowym, taką samą jak każda inna. - My akurat takich darowizn nie przyjmujemy - kwituje wiceprezes.
     - Z tego co sobie przypominam, nikt dotychczas nam niczego nie zafundował. Byłabym ostrożna z przyjmowaniem darowizn - mówi Danuta Flinik, wiceprezes Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Niedawno bydgoski sąd okręgowy wybudował na dziedzińcu parking, prace sfinansowano z własnych środków.
     - W ustawie o ustroju sądów powszechnych ani w żadnym innym akcie prawnym nie przypominam sobie przepisu, który by wprost wykluczał takie darowizny - mówi prof. Marian Filar z toruńskiego UMK. - Ale będąc prezesem sądu, poważnie bym się zastanowił, czy taką pomoc przyjmować. Jeśli jakiś burmistrz zafunduje sądowi nowe tynki, a potem trafi przed sąd oskarżony o jazdę w stanie nietrzeźwym, to lepiej nie stwarzać sugestii, że owe tynki zaważyły na wyroku. Sąd, jak żona Cezara, powinien pozostawać poza wszelkim podejrzeniem.
     
     

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie