Nowy selekcjoner: Jeśli Polak to pole manewru jest ograniczone
W kraju nie ma zbyt wielu kandydatów. Dwaj potencjalnie najmocniejsi postanowili zrezygnować z ubiegania się o stanowisko - z różnych powodów. Marek Papszun chce dokończyć dzieła w Częstochowie, czyli zdobyć mistrzostwo z Rakowem. Natomiast Maciej Skorża dopiero co podjął wyzwanie w klubie z Japonii.
Na rynku wolni są potencjalnie dwaj polscy trenerzy godni piastowania tej funkcji. Mowa tu przede wszystkim o Janie Urbanie, byłym szkoleniowcu Górnika Zabrze czy wreszcie Adamie Nawałce, który ugrał ćwierćfinał Euro we Francji, ale poległ już zupełnie na Mundialu w Rosji.
Nowy selekcjoner: Jeśli obcokrajowiec to trzeba sięgnąć do kieszeni
W ostatnich latach Polskę prowadziło tylko dwóch selekcjonerów z zagranicy. Pierwszym, powszechnie dobrze wspominanym jest Leo Beenhakker. To on dał nam historyczny (debiutancki) awans na mistrzostw Europy, kiedy kwalifikację uzyskiwało ledwie szesnaście drużyn, a nie jak teraz dwadzieścia cztery. O zwolnieniu Holendra przesądziły przegrane eliminacje do Mundialu 2010 w RPA. Decyzję ówczesnego prezesa PZPN Grzegorza Laty jako pierwsi poznali... dziennikarze - podczas telewizyjnego wywiadu. Drugi obcokrajowiec czmychnął bez pożegnania. Kiedy usłyszał, że interesuje się nim brazylijskie Flamengo to nie miał już ochoty podjąć się wyzwania w barażach o Mundial w Katarze. Mowa oczywiście o Paulo Sousie, Portugalczyku, który zawalił nam także Euro 2022.
Teraz PZPN mocno rozważa kandydaturę z zewnątrz, obcokrajowca. Prezes Kulesza jest gotowy zapłacić nawet 4-5 razy więcej niż Michniewiczowi, więc około 2 mln euro za rok pracy. W mediach padają pierwsze nazwiska potencjalnych kandydatów: Hiszpana Roberto Martineza (ostatnio reprezentacja Belgii), Francuza Herve Renarda (wciąż Arabia Saudyjska) czy wreszcie Bośniaka Vladimira Petkovicia znanego z pracy w kadrze Szwajcarii.
Czesław Michniewicz prowadził reprezentację od stycznia bieżącego roku. W tym czasie rozegrał trzynaście meczów. Jego największe sukcesy to pokonanie Szwecji w barażu o mundial, a także wyjście z grupy w turnieju dzięki remisowi z Meksykiem i ograniu Arabii Saudyjskiej. Pod jego wodzą Biało-Czerwoni przegrali z potęgami: mistrzami świata Argentyną, wicemistrzami Francją i najdotkliwiej 1:6 z Belgią w Lidze Narodów.
Mimo istniejącej klauzuli prezes Cezary Kulesza zrezygnował z przedłużenia umowy z selekcjonerem. Powodem decyzji był marny styl gry drużyny i tak zwana afera premiowa, która zdominowała dyskurs po mundialu.
REPREZENTACJA w GOL24
