https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rodzina syryjska w Toruniu: - Pomóżcie nam! Potrzebujemy tylko pracy

Grzegorz Bojanowski [email protected]
Od lewej: Shaza, Safaa i Yousif. Rodzina bardzo wspiera się w trudnej sytuacji. - Potrzebujemy tylko pracy - mówią zgodnie.
Od lewej: Shaza, Safaa i Yousif. Rodzina bardzo wspiera się w trudnej sytuacji. - Potrzebujemy tylko pracy - mówią zgodnie. Grzegorz Bojanowski
- Szukamy pracy od kilku miesięcy i nie możemy jej znaleźć. Problem nie dotyczy tylko naszej rodziny. Podobnie mają inni uchodźcy z Syrii. Władze są głuche na nasze wołanie. Nie rozumiemy tego - mówi Yousif Abobaker, uchodźca z Syrii.

Z Syrii rodzina Yousifa Abobakera, prawnika i dziennikarza wyjechała, ponieważ nie było tam bezpiecznie. Ludzie ginęli na ulicach. Nasi rozmówcy stracili swoich bliskich: dwóch kuzynów, wujka i wielu przyjaciół. Zniszczono także ich mieszkanie, samochód oraz biuro, w którym pracował Yousif. - Jeśli byśmy nie wyjechali, już byśmy nie żyli - mówi Syryjczyk.

Czytaj także: Ważne są wpływy, a nie Syryjczycy [wideo]

Kierunek: Toruń

Zdecydowali się na pobyt w Polsce. Jako uchodźcy zetknęli się tu z wieloma trudnościami.

- To dotyka nie tylko nas, ale wszystkie syryjskie rodziny - mówi Yousif. - Mamy poważny problem z polskim prawem. Mówi ono, że polski rząd może pomagać uchodźcom tylko przez rok. Przebywamy tu już od dziewięciu miesięcy i w marcu będziemy musieli opuścić mieszkanie, które wynajmujemy. Ciągle szukamy pracy. Wszyscy wiedzą, że w Toruniu nawet Polacy mają duże trudności ze znalezieniem płatnego zajęcia.

Safaa, dwudziestojednoletnia córka Yousifa z wyższym wykształceniem ekonomicznym, szukała zatrudnienia w wielu miejscach. Bez rezultatu. - Byłam m. in. w Plazie. Nie chcieli mnie tam zatrudnić - mówi Safaa. - Szukali kogoś, kto zna polski.

Jej brat, osiemnastoletni Mahmoud, również odwiedzał pracodawcę za pracodawcą. Powód, dla którego nie dostał posady? Taki sam, jak w przypadku siostry. - Chodzimy na lekcje, ale polski nie należy do łatwych. Potrzeba kilku lat nauki, żeby dobrze się nim posługiwać - mówi Yousif. - A bez pracy nie możemy zapłacić za mieszkanie. Nie wiemy, co dalej. Mamy spać na ulicy? Nikt jednak nie rozumie sytuacji. A to nie nasza wina, że wojna w Syrii nie skończyła się w ciągu ostatniego roku, kiedy przebywaliśmy za granicą.

W innych polskich miastach nie jest lepiej. - Znamy dwie rodziny, które nie mogły znaleźć pracy w Warszawie - mówi Shaza, żona Yousifa. Z wykształcenia nauczycielka.

Kierunek Europa?

Zrozumiała dla syryjskiej rodziny byłaby sytuacja, w której władze polskie odmówiłyby pomocy. - Jeżeli jednak przyjmują nas jako uchodźców, to oznacza, że respektują ten status - dopowiada Yousif. - Wiem, że inne syryjskie rodziny, które próbowały znaleźć tu schronienie, wyjeżdżają. W pozostałych europejskich krajach, takich jak Szwecja, Dania, Norwegia czy Niemcy, ludzie z naszą sytuacją mają łatwiej. Mogą zostać dłużej niż 12 miesięcy, ponieważ tamtejsze prawo zapewnia im schronienie. W Polsce rząd blokuje pomoc. Jeżeli tak dalej pójdzie nie pozostanie nam nic innego, jak przeprowadzić się gdzie indziej. Cofnąć się nie możemy. Powrót do Syrii oznacza dla nas śmierć.

Zapytani o pomoc innych osób, odpowiadają sceptycznie: - Poznaliśmy w Polsce kilku przyjaciół, ale nie mogą oni nam pomóc - mówi Yousif. - Nie wiemy, jak jest w innych polskich miastach. Nie znamy aż tylu ludzi, żeby przeprowadzić się w ciemno. Do tego kończą się nam pieniądze. Po przyjeździe do Polski zatrzymaliśmy się w Chełmnie. Tam wiele osób mówiło nam, że u nich nie ma pracy. Doradzali, żebyśmy pojechali do Torunia. Tu jest tak samo.

Czy wierzą, że w ich życiu coś się zmieni? - Byliśmy już w kilku gazetach i telewizji. Nic to nie dało. Władze tego województwa i kraju są głuche na nasze wołanie.

- Każdy obcokrajowiec, który uzyskał pozwolenie na osiedlenie się w naszym kraju przez rok przechodzi proces reintegracji - mówi Olga Okrucińska, rzecznik prasowy toruńskiego MOPRu. - Rodzina Abobakerów kończy ten okres. Od marca będą traktowani jak inne polskie rodziny. Powinni nauczyć się języka i znaleźć pracę. Zostali o tym poinformowani.

Czytaj e-wydanie »

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert

O, już masturbacja forumowych heiterów. Teraz po na pisaniu posta wszyscy poczuli ogromną ulgę, która pozwoliła na chwilę zapomnieć o własnym nieudacznictwie i frustracjach.

m
mason

Yosif jechałem do Anglii i wiesz ile mi dał kraj angielski na start? NIC! a nie jakiś tam rok zasiłków na start,jedź pod Warke na jabłka jakie koło jesieni,popytaj po budowach nie pasi to zdychaj z głodu

j
jabolpunk

Dajcie im prace to za rok zaczna wam meczet budowac i nawracac na islam. 

T
Tomasz

No właśnie, aż chciałoby się powiedzieć: "My też szukamy ..."

G
Gość

Osobiście szukam pracy od prawie roku i nie mogę jej znaleźć... Władze na moje błaganie o pomoc tez jest głuche! Też bym tak chciał przyjechać do jakiegoś miasta i w tydzień miec prace!

j
jan

co  mysleli  ze  dostana  zapomogi w  euro  albo  zwolnia  dla  nich  polakow  .wiecznie  roszczeniowi  .niech  jada  do  swoich  arabow  .napewno pomoga 

c
czesiek

Toruń to moim zdaniem słaby wybór dla emigrantów, osobiście polecałbym Trójmiasto.

1. mieszka tu kilka pokoleń różnych emigrantów: arabowie, grecy i pewnie jeszcze parę innych grup.

2. miasta portowe od zawsze były miastami otwartymi.

3. łatwiej tu o pracę, choćby w firmie która importuje suszonki z bliskiego wschodu etc.

4. a i w szkołach jest coraz więcej dzieci z rodzin obcokrajowców.

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska