O planowanej w najbliższy poniedziałek wizycie rządu w Bydgoszczy napisała kilka dni temu lokalna „Gazeta Wyborcza”. Zgodnie z informacją, Ewa Kopacz ma zwiedzić nowy dworzec kolejowy Bydgoszcz Główna czy otwarte niedawno Bydgoskie Centrum Targowo-Wystawiennicze.
Jednak oficjalnie nikt w Bydgoszczy nie chce potwierdzić, że do takiej wizyty ma dojść. W poniedziałek, kiedy próbowaliśmy się dowiedzieć czegoś w urzędzie miasta, Marta Stachowiak odsyłała nas do kancelarii premiera. - My nie mamy oficjalnego potwierdzenia - mówiła kilka dni temu rzeczniczka.
W Centrum Informacyjnym Rządu w poniedziałek również nikt nie chciał potwierdzić, że do wizyty dojdzie. Odsyłano nas na stronę internetową, gdzie ewentualna informacja miała się pojawić.
Wczoraj jednak na stronie kancelarii premiera o wyjazdowym posiedzeniu rządu w Bydgoszczy nie było ani słowa. Pani z CIR przekonana na początku, że dzwonię ze Szczecina, poinformowała mnie, że wszystko wskazuje na to, że pani premier przyjedzie do tego miasta. Kiedy zorientowała się, że chodzi jednak o Bydgoszcz, poleciła, by śledzić ich stronę internetową. Informacja ma podobno pojawić się dziś albo jutro.
Wczoraj również rzeczniczka prezydenta Rafała Bruskiego zapewniała, że do ratusza oficjalne potwierdzenie wizyty pani premier nadal nie dotarło. O planie odwiedzin rządu w Bydgoszczy nie wiedział też nic Bartłomiej Michałek, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiej.
Komentarz autorki:
Poniedziałek, 5 października, godz. 8 gabinet prezydenta Rafała Bruskiego. Dzwoni telefon: „Ewa Kopacz wjeżdża do miasta” - mówi głos w słuchawce. Prezydent obdzwania swoich współpracowników i zarządza błyskawiczne przygotowania do wizyty.
Domyślam się, że tak mogłyby wyglądać przygotowania, gdyby faktycznie w bydgoskim ratuszu nikt nic nie wiedział na temat odwiedzin pani premier i ministrów w Bydgoszczy. Wokół, wciąż niepotwierdzonej wizyty, zapadła tymczasem zmowa milczenia. „Nie mamy oficjalnego potwierdzenia”, „Nie mamy planu wizyty”, „Proszę pytać w kancelarii premiera” - odpowiedzi rzeczników i urzędników na pytanie o gospodarską wizytę rządu w naszym mieście są niemal identyczne. Nikt nic nie wie, a może nie chce powiedzieć.
Dlaczego z wizyty Ewy Kopacz i jej ministrów robi się tak wielką tajemnicę? Czy decydują o tym względy bezpieczeństwa? Jeśli tak, ktoś te zasady złamał, podając szczegółowy plan odwiedzin dziennikarzowi jednej z gazet. A może kancelaria premiera ma inne powody, by wizytę do ostatniej chwili trzymać w tajemnicy? Na razie (czwartek, godz. 16.15) na te wszystkie pytania nie znamy odpowiedzi.