Są w Polsce ludzie, którzy wykupili z niewoli już kilka rodzin

Adam Willma
Adam Willma
Maciej Strzyżewski: - Trudno to sobie wyobrazić, ale niewiele się zmieniło od czasów plantacji bawełny. To ludzie, którzy nie mają prawa do samych siebie, bo są cudzą własnością. Ludzie, których właściciele mogą z nimi zrobić najstraszniejsze rzeczy i z dużym prawdopodobieństwem nie poniosą żadnej kary.
Maciej Strzyżewski: - Trudno to sobie wyobrazić, ale niewiele się zmieniło od czasów plantacji bawełny. To ludzie, którzy nie mają prawa do samych siebie, bo są cudzą własnością. Ludzie, których właściciele mogą z nimi zrobić najstraszniejsze rzeczy i z dużym prawdopodobieństwem nie poniosą żadnej kary. Archiwum FWJM
Udostępnij:
Z Maciejem Strzyżewskim z Fundacji Wszystko Jest Możliwe rozmawiamy o współczesnych niewolnikach.

Kim jest niewolnik w 2021 roku?
Może trudno to sobie wyobrazić, ale niewiele się zmieniło od czasów plantacji bawełny. To ludzie, którzy nie mają prawa do samych siebie, bo są cudzą własnością. Ludzie, których właściciele mogą z nimi zrobić najstraszniejsze rzeczy i z dużym prawdopodobieństwem nie poniosą żadnej kary. Ludzie, którzy pragną wolności, ale do końca życia nie będą jej mieli, i umrą patrząc na zniewolenie swoich dzieci. Taki jest los około 30 milionów ludzi na ziemi i kilku milionów w kraju, w którym działamy. Nie publikuj, proszę nazwy tego kraju, bo może nam to utrudnić pracę.

Za ile można kupić człowieka?
Najniższa kwota, z jaką się zetknąłem, to 500 dolarów.

Rozmawiamy o rzeczywistości w kraju demokratycznym, uznawanym przez ONZ, liczącym się na arenie międzynarodowej i silnym militarnie. Jak to możliwe?
Aby to pojąć, potrzebna jest jeszcze jedna informacja - że 80 proc. ludności tego liczącego się w świecie kraju żyje w skrajnej biedzie, a 50 proc. nie ma pewności, czy jutro zje cokolwiek. W porównaniu do nich polski bezdomny jest bogaczem, bo zawsze ma gdzie pójść po posiłek. Jednocześnie to kraj, który może poszczycić się piękniejszymi autostradami niż Polska.

Jak zostaje się niewolnikiem?
Najczęściej w sytuacjach związanych z utratą zdrowia: samochód potrącił dziecko, doszło do otwartego złamania albo ktoś ma straszny atak bólu i został zakwalifikowany do operacji. W takich sytuacjach pozostaje wybór pomiędzy śmiercią a pożyczeniem pieniędzy na leczenie, ponieważ nie ma opcji bezpłatnego świadczenia. W takich sytuacjach ludzie kierują się po pożyczkę do tych, którzy chętnie pożyczają pieniądze - do właścicieli fabryk cegieł.

O jakich kwotach mowa?
Niektórzy popadają w niewolę już za 70 dolarów. Z początku właściciel cegielni pożycza pieniądze na określony czas. Ale najczęściej nie czeka do końca terminu. Przychodzi po dwóch tygodniach w towarzystwie agresywnych kompanów i każe oddać całą kwotę. Dłużnicy nie mają pieniędzy, więc dostają propozycję nie do odrzucenia – odpracujesz dług w cegielni. Ci biedni ludzie nie są w stanie oprzeć się przemocy, więc z całą rodziną trafiają do fabryki cegieł. Oficjalnie - tylko mężczyzna, który pożyczył pieniądze, ale w praktyce pracuje cała rodzina. Siedem dni w tygodniu po 12-14 godzin. A mimo to dług cały czas rośnie. Po roku mają już 1000 dolarów długu. Pomimo, że pracowali ponad siły. Właściciel wymyśla, że niedostatecznie dużo pracują. W pewnym momencie są już tak pogrążeni, że tracą nadzieję. Rozumieją, że nie odzyskają wolności. Będą w cegielni do śmierci. A ta przyjdzie szybko, bo norma wynosi ręczne wyrobienie minimum 1000 cegieł dziennie, a słyszałem nawet o 2000. Spotkałem się z przypadkiem, gdy właściciel podniósł limit do 1500 cegieł, więc rodzina musiała pracować również 4 godziny w nocy. Spali tylko 4 godziny.

Rodzina dostaje jakieś pieniądze na utrzymanie?
Tylko jeśli wyrobi normę - 5 dolarów dziennie na rodzinę.

Gdzie mieszkają?
W lepiance, którą zrobią sobie z odpadów zalegających przy cegielni i z krowich odchodów. W jednej komórce przykrytej folią mieszka po 6 osób.

W ludziach rodzi się pewnie bunt...
Gdy pierwszy raz pojechałem do tego kraju, gospodarze, u których mieszkaliśmy byli roztrzęsieni.

Młode małżeństwo pożyczyło 600 dolarów. Pracowali kilka lat w fabryce cegieł i w końcu się zbuntowali – powiedzieli właścicielowi, że dawno już spłacili dług. Właściciel przywiązał tych ludzi liną do jakiegoś pojazdu i przeciągnął ich kilka razy wokół pieca. Zdarło z nich skórę, ale to mu nie wystarczyło - oblał ich benzyną i na oczach dzieci oraz innych pracowników podpalił.

Ta historia nie jest wyjątkiem. Takie sytuacje zdarzają się, aby pozostali nie ośmielili się kwestionować praw cegielni.

W kraju, o którym mowa jest system prawny, policja, prokuratura, sądy…
Owszem, i to prawo jest bardzo dobre: zabrania pracy dzieciom, zabrania pracy kobietom w ciąży. Problem w tym, że do wielu miejsc w tym kraju zwyczajnie nie dociera. Poza tym mamy tam straszliwą biedę, a gdzie bieda, tam i korupcja. Wszyscy w okolicy zabiegają o względy właścicieli fabryk cegieł. I tu prawo się kończy.

Jak wygląda codzienność dzieci niewolnika?
Podobnie jak rodzice, nie mają szans na wizytę lekarską, nie chodzą do szkoły. Bawią się tym, co znajdą na placu. Gdy dorosną, w wieku około 5 lat, ich zabawą staje się zwykle pomoc rodzicom przy cegłach.

Niewolnik może zostać sprzedany?
Tak, właśnie dlatego właściciele cegielni robią wszystko, aby utrudnić wykupienie go. Bo niewolnika bez nadziei na uwolnienie mogą sprzedać za 50 tysięcy dolarów. To pokazuje, jak szybko zwraca się ich praca. Zrobiłam kiedyś wyliczenie, z którego wynika, że wartość pracy jednego niewolnika rocznie to około 70tys. dolarów.

Władze kraju mają świadomość tego procederu?
Oczywiście. Były już 32 rezolucje w tej sprawie. I nic tego nic z tego nie wynika. Temat jest szczegółowo opisany przez światowe media od BBC i CNN do Al Jazeery. Jednym z powodów jest to, że dotyczy grup najmniej znaczących – mniejszości, głównie chrześcijan, których w kraju, o którym mowa, jest około 2%.

W jaki sposób organizujecie działania na miejscu?
Współpracujemy z lokalną, chrześcijańską organizacją, która ma dobre rozeznanie w realiach.

Zawsze działamy według pewnego klucza – wykupujemy tych najsłabszych, chorych, zagrożonych śmiercią. Albo rodziny, w których dojrzewające dziewczęta będą niebawem narażone na gwałty.

Korzystamy z tego, że niewolnicy muszą być ujęci w księgowości cegielni. Tam jest informacja, że odpracowują dług. I kwota długu. Pytamy, ile jest do spłacenia i deklarujemy załatwienie sprawy. Ale to nie jest oczywiście proste. Pojawiają się groźby, a czasem kamienie. Bywa, że właściciel się zgadza, ale nie pojawia się na kolejnych spotkaniach. Bywało też tak, że przyjechaliśmy po rodzinę, ale już jej nie było. Znikła – prawdopodobnie została sprzedana do innej cegielni.

Ile rodzin udało wam się uwolnić?
150, czyli około 700 osób. To tyle, ile liczą załogi 3 fabryk cegieł.

Jaki jest los tych ludzi? Czy bieda nie wepchnie ich za chwilę z powrotem do cegielni, a my po raz kolejny zapłacimy sprawcom tych okrucieństw?
Oczywiście, liczymy się z taką groźbą, więc uwolnienie to dopiero początek. Każdej z rodzin wynajmujemy na 2 miesiące mieszkanie i ofiarowujemy żywność na przeżycie tych dwóch miesięcy. W tym czasie mogą liczyć na pomoc lokalnego pastora. W ciągu dwóch tygodni staramy się znaleźć pracę dla mężczyzny – składanie kartonów, sprzątanie hal fabrycznych itp. To pozwala im utrzymać rodzinę i wysłać dzieci do szkoły. Zarabiają już takie pieniądze, za które są w stanie spokojnie się utrzymać, czyli płacą za mieszkanie i jedzenie. Dzieci po raz pierwszy w życiu idą do szkoły. Mamy kontakt ze wszystkimi 150 rodzinami, które uwolniliśmy, wszystkie stanęły na własnych nogach. Oczywiście, żyją skromnie, ale są wolni. Raptem 3 tygodnie temu odwiedziłem jedną z takich rodzin. Ich mieszkanie jest czyste, dzieci schludnie ubrane. Mężczyzna dorobił się własnego straganu z owocami, do którego dojeżdża 20 kilometrów na motocyklu. Ten motocykl udało mu się kupić z zarobionych pieniędzy.

Kto finansuje tę działalność?
Prywatne osoby. Niektórzy tak się w to wciągnęli, że mają już na koncie kilka uwolnionych rodzin. To są poruszające historie. W każdym przypadku dokumentujemy wszystko – mamy w archiwum terabajty filmów jak kolejne rodziny opuszczają cegielnie i jak przychodzą do nowego domu. Ale oczywiście to tylko kropla w morzu potrzeb, bo w kraju, o którym mowa, w cegielniach pracuje niewolniczo 3 miliony ludzi. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że nie w każdym przypadku los niewolnika jest tak dramatyczny. Spotykamy w cegielniach ludzi dobrze ubranych, z telefonami komórkowymi. To zwykle rodziny, w których są sprawni i zdrowi nastolatkowie. Tacy nie mają problemu z wyrobieniem norm, mogą więc nawet dorobić sobie po pracy, mają perspektywę na odzyskanie wolności. My skupiamy uwagę na tych najbardziej umęczonych, maltretowanych i poniżonych.

Widzisz szansę na systemowe rozwiązanie tego horroru?
Próbowaliśmy kiedyś zorganizować spotkanie z właścicielami fabryk cegieł. Zdecydowana większość odmówiła, zgodziło się tylko dwóch. Długo biłem się z myślami jak z nimi rozmawiać.

W końcu opowiedziałem im o zwierzętach w Polsce. O tym, jak Polacy traktują swoje ukochane psy i koty - jak z nimi spacerują, pieszczą, szczepią. W tamtym kraju los zwierząt jest opłakany, więc takie zestawienie działa na wyobraźnię. Powiedziałem, że zależy nam tylko na tym, aby los dzieci w tym kraju nie był gorszy niż los zwierząt w Polsce.

To było bardzo dobre spotkanie. Ale nie mam złudzeń – właściciele cegielni to silne i wpływowe lobby, które potrafi brutalnie walczyć o swoje interesy. Dlatego zamierzamy – oprócz informowania, namówić do rozmów imamów muzułmańskich. To wołanie o szacunek i godność musi płynąć z wielu stron. Nie zmienimy świata szybko, ale wierzę, że za kilka lat nasza praca może przynieść owoce.

PS Więcej informacji o działaniach Fundacji na stronie fwjm.org

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie