Samoloty z silnikiem Franklin z Grudziądza polecą na paliwo...

    Samoloty z silnikiem Franklin z Grudziądza polecą na paliwo samochodowe [zdjęcia]

    Maryla Rzeszut

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Grudziądzki biznesmen i pasjonat lotnictwa Roman Sadowski (z prawej) przy zmodyfikowanym, 4-cylindrowym silniku samolotowym Franklin. Zapewnia: - Poleci
    1/14
    przejdź do galerii

    Grudziądzki biznesmen i pasjonat lotnictwa Roman Sadowski (z prawej) przy zmodyfikowanym, 4-cylindrowym silniku samolotowym Franklin. Zapewnia: - Poleci na benzynę! Potrzebne są tylko kolejne inwestycje ©Maryla Rzeszut

    Prototyp pomyślnie przeszedł w Grudziądzu pierwsze testy. Zmodyfikowany w firmie Romana Sadowskiego w Grudziądzu silnik samolotowy Franklin będzie zasilany benzyną samochodową, bardziej ekologiczną! - W tym kierunku idzie świat - zapewnia Sadowski. - Trzeba odejść od coraz droższego paliwa samolotowego, w dodatku trudno dostępnego. Na Frankliny czekają właściele niedużych samolotów.
    - Zmiany techniczne, które pozwoliły na zasilanie silnika Franklin benzyną samochodową, wprowadziliśmy dzięki unijnym pieniądzom. Na ten projekt przyznano nam 799.850 zł - informuje Roman Sadowski, właściciel firmy Genuine Franklin Aircraft Engines Manufacturer w Grudziądzu. - Niby dużo, ale wobec planu wdrożenia produkcji zmodyfikowanego silnika, to kropla w morzu potrzeb.


    STREFA BIZNESU - WSZYSTKO O BIZNESIE W REGIONIE

    Na silniki "benzynowe" czeka cały lotniczy świat. Grudziądzka firma jako jedyna na świecie ma prawo do budowy i remontów legendarnych silników Franklin. Roman Sadowski przed 9 laty w Rzeszowie wykupił licencję na te silniki.
    Komu je zamierza sprzedawać?

    - W USA lata kilka tysięcy samolotów z silnikami Franklin. W Ameryce coraz bardziej popularne jest montowanie niedużych samolotów... w domu! Pasjonaci lotnictwa, którzy chcą mieć samolot i latać, kupują go w częściach. I składają we własnym zakresie. Potrzebują m.in silnik. Wielu z nich liczy na mnie. W Europie też sporo jest posiadaczy niedużych samolotów z tego typu silnikami. Najmniej zainteresowanych mam z Polski. Remonty tego typu silników wykonujemy już od dłuższego czasu - objaśnia Roman Sadowski.

    - Zasypywany jestem jednak pytaniami z całego świata, kiedy wdrożę do produkcji silniki Franklin na benzynę samochodową, nieporównanie tańszą i bardziej ekologiczną. Chcę ruszyć z produkcją. Już 4- i 6-cylindrowy silnik Franklin przeszedł testy na hamowni. Przygotowaliśmy typowy samolot: Cessnę - 172. Działanie silnika lotniczego na benzynę samochodową pokażemy w najbardziej popularnym, niedużym samolocie. Plany są takie, by do marca 2016 r. zamontować silnik w tym samolocie. Polatamy nim na lotnisku w Lisich Kątach. Tymczasem grudziądzka firma Genuine Franklin Aircraft E.M. rozbudowuje się.

    Powstał nowy zakład. Potrzebni pracownicy: tokarze, frezerzy

    - W Mełnie utworzyliśmy zakład, w którym rozpoczęliśmy produkcję części, jak panewki, tłoki, pierścienie, cylindry. Pracuje tam już kilka osób, a potrzeba przynajmniej 10, a z czasem kilkunastu. Sądziłem, że w terenie będzie łatwiej o załogę, ale skąd! Na ogłoszenia, że potrzebujemy fachowców potrafiących obsługiwać frezarkę czy tokarkę samosterowalną, nie ma odpowiedzi - martwi się Sadowski. - Już nie liczę na to, że kandydat do pracy będzie się znać na silnikach samolotowych, ale jeśli będzie obeznany z motoryzacją, to szybko się przyuczy.

    Firma sama bowiem produkuje części do silnika Franklin. Można je odlać w okolicznych odlewniach, ale niezbędna jest później precyzyjna obróbka, żeby każdy detal spełniał wyśrubowane wymogi techniczne. Krzysztof Nasieniewski, szef pionu technicznego firmy Franklin w Grudziądzu, wie najlepiej, jak surowe są wymagania co do części samolotowych: - Każdą naprawę, każdą czynność w procesie budowy silnika czy innego elementu samolotu musimy odnotować w specjalnych książkach. Mamy już potężną "bibliotekę".

    - Samych części do silnika Franklin jest około 500! Pięć razy w roku "wpada" kontrola lotnicza i wszystko sprawdza. Musimy temu sprostać, jeśli chcemy zajmować się samolotami - zaznacza Sadowski.

    Projekt nie był ryzykowny
    - Projekt grudziądzki otrzymał dofinansowanie, bowiem był konkretny, profesjonalnie przygotowany przez pasjonata i wprowadzał innowację. Nie było ryzyka, że nie "wypali" - podkreśla Jakub Jaźwiec, koordynator projektu z Kujawsko-Pomorskiej Agencji Innowacji. Kiedy firma Franklin zacznie produkować silniki na benzynę, ustawią się po nie w kolejce posiadacze i producenci samolotów z całego świata. Już teraz ma masę klientów - posiadaczy silników tradycyjnych.


    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018