Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Świeciu wpisał miejsce przetrzymań zwierząt przy wysypisku w Sulnówku na swoją listę nadzoru. Od tego momentu można mówić, że na terenie gminy znajduje się schronisko, które powstało na bazie wcześniejszego punktu dla zwierząt.
Przeczytaj także: Bezdomny pies z Sulnówka ma nowego pana. I został szczęśliwym podróżnikiem po świecie
Co się zmieniło oprócz nazwy? Pojawił się dodatkowy kontener, w którym znajduje się gabinet weterynarza. Lekarz może tam przeprowadzać podstawowe zabiegi. - Dla bardziej skomplikowanych, nadal musimy szukać miejsca w Świeciu albo w specjalistycznych klinikach - mówi Tomasz Karpiński, jeden z wolontariuszy schroniska.
Gmina znalazła również 170 tysięcy złotych, które do końca roku stanowią budżet schroniska. Dzięki temu podpisano umowy z weterynarzami, postawiono kontener. Są to też pieniądze na sterylizację i kastrację zwierząt. - Po 30 dniach pobytu będą tym zabiegom poddawane wszystkie psy - mówi Karpiński. - Wcześniej zwierzęta będą odrobaczane i chipowane, co też jest nowością.
Jesienią w Sulnówku pojawią się nowe kojce, które zwiększą możliwości schroniska. - Pamiętam, że maksymalnie mieliśmy 25 zwierząt, ale wtedy musieliśmy dobierać ich po kilka do jednego kojca - wspomina Karpiński.
Schronisko będzie też musiało prowadzić dokumentację, która przy punkcie przetrzymań nie była wymagana w tak szerokim zakresie. Zajmowali się nią strażnicy miejscy, którzy byli odpowiedzialni za dowóz zwierząt do Sulnówka. Za sprzątanie kojców i karmienie zwierząt odpowiadali pracownicy Eko-Wisły, a ogólny nadzór sprawował Wydział Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Świeciu.
Nie wiadomo, jak będzie teraz, bowiem obowiązków przybyło. - Kojce trzeba sprzątać w odpowiedni sposób, zalecany przez weterynarza. Niekoniecznie tak, jak się nam wydawało wcześniej, że jest najlepiej - przyznaje Roman Witt, komendant Straży Miejskiej.
Nikt ze świeckich municypalnych nie ma też wpisanego w zakres obowiązków wypełniania dokumentacji, jaka jest związana z prowadzeniem schroniska. Dlatego na dobrą sprawę nikt nie musi tego robić. Nie jest też powiedziane, że musi być za to odpowiedzialny ktoś ze Straży Miejskiej. Jednak inni też się do tego nie kwapią.
- Pracujemy nad tym. Schronisko działa, ale rzeczywiście kilka spraw natury administracyjnej musimy jeszcze uszczegółowić tak, żeby wszystkie problemy zostały rozwiązane - zapewnia Witt.
Czytaj e-wydanie »