Wczorajsze południe przed oddziałem SKOK-u "Kujawiak" przy ul. Śniadeckich w Bydgoszczy. Na drzwiach komunikat Komisji Nadzoru Finansowego z decyzją o zawieszeniu działalności kasy. Tłumu nie ma. Paniki też, ale są powody do zdenerwowania.
Nie można wypłacać pieniędzy
- Przeczytałam rano w internecie, że ten SKOK upada, więc szybko wsiadałam w samochód i przyjechałam wycofać swoje oszczędności - opowiada mieszkanka Szubina, którą spotkaliśmy, jak wychodziła z bydgoskiego oddziału. - Usłyszałam, że na razie nie dostanę swoich pieniędzy. Jednak kazano mi się uspokoić, ponieważ na pewno otrzymam je z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.
Pracownica "Kujawiaka" nie chce z nami rozmawiać. Mówi jedynie: - Dziś mamy jeszcze otwarte, ale tylko, by udzielać informacji klientom. Żadne transakcje nie są realizowane. Na pytanie, jak będzie w następnych dniach odpowiada: - Nie wiem.
Gorzej wyglądała w piątek sytuacja we Włocławku, gdzie przy ulicy Toruńskiej znajduje się główna siedziba SKOK-u "Kujawiak". Zarówno ona, jak i oddziały przy ulicy Promiennej i Warszawskiej były zamknięte.
W środku nikogo nie było widać. Klientów przed drzwiami też nie zastaliśmy. Na drzwiach placówek, podobnie jak w Bydgoszczy, wisiał komunikat KNF. Telefony milczały.
8 stycznia Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła działalność Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo Kredytowej "Kujawiak" we Włocławku. Konsekwencją tej decyzji będzie wystąpienie do sądu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości.
Dotyczy to ok. 18 tys. klientów wszystkich 30 oddziałów SKOK-u "Kujawiak". Najwięcej, bo aż ponad 20 placówek, znajduje się w naszym regionie, m.in. w Bydgoszczy, Toruniu, Włocławku, Aleksandrowie Kujawskim, Inowrocławiu, Nakle.
Kłopoty SKOK-u "Kujawiak" rozpoczęły się w czerwcu ubiegłego roku, gdy zarząd nie przygotował sprawozdania finansowego. Powołano tam wówczas zarząd komisaryczny. Okazało się, że kasa ma stratę w wysokości ok. 100 milionów złotych bez możliwości jej pokrycia. To kolejny SKOK, po "Wołominie" i Wspólnocie", na którego upadłość złoży się cały sektor bankowy i jego klienci.
Problemy emerytów
W piatek po południu Zakład Ubezpieczeń Społecznych zawiesił przelewy świadczeń emerytalnych i rentowych do Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej "Kujawiak" we Włocławku. Ci, którzy mieli tam rachunek muszą podać nowy numer konta.
"Uspokajamy osoby, które obawiają się o swoją emeryturę czy inne świadczenia - nie będą wychodziły do SKOK-u - poinformował Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS. "Wstrzymaliśmy przelewy, wrócą też pieniądze, które miały tam trafić. ZUS będzie się kontaktował z emerytami, którzy mieli tam konta i nie otrzymali świadczeń, ale zachęca również do samodzielnej wizyty w jego placówkach. Nikt z urzędników nie odwiedzi mieszkań, zmieniać rachunki można w naszych oddziałach" - tak ostrzegł Andrusiewicz przed potencjalnymi oszustami.
