Sławomir Sikora: Czuję się jak w więzieniu

Rozmawiał ADAM WILLMA
Sławomir Sikora
Sławomir Sikora
Rozmowa z SŁAWOMIREM SIKORĄ ułaskawionym w głośnej sprawie "Długu", pracownikiem islandzkiej poczty

- Pobicie, którego ofiarą padłeś w Reykjaviku poskutkuje zmianą prawa w Islandii. Doszedłeś już do siebie po tym zamieszaniu?
- Chyba tak, chociaż po tamtych wydarzeniach zacząłem inaczej postrzegać Islandię. Przyglądam się temu krajowi, ale już nie z pozycji człowieka, który przyjeżdża i zachłystuje się jego urokiem. Z miesiąca na miesiąc zauważam coraz więcej ciemnych stron wyspy. Zaczynam się czuć tu jak w więzieniu.

- Mówi się, że sprawa Planka była w Islandii kamykiem, który poruszył lawinę. Ta lawina cię przygniotła?
- To nie był kamień, ale głaz, który rzeczywiście może ruszyć lawinę, ale trzeba pójść za ciosem. Islandczycy potrafią działać sprawnie. Udowodnili to, gdy wybuch wulkanu zagroził jednemu z miast. Lawa zalewała wówczas zatoczkę, z której żyło miasto, więc zaczęto pompować wodę z oceanu, aby powstrzymać zniszczenie. Ale nie we wszystkich przypadkach chce im się działać sprawnie. Okazali to wyraźnie przymykając oko na poczynania Planktona. Jesteśmy największą mniejszością narodową, posiadając jednocześnie najmniejsze prawa. Byłem na wystawie prac pewnego islandzkiego artysty, na których można było zobaczyć Polaków widzianych oczami islandzkiego artysty. Jak widzą nas Islandczycy? - widzą nas jako lokatorów piwnic. Bo faktycznie, wielu Polaków mieszka w piwnicach. Najwyższy czas, aby Islandczycy uświadomili sobie, że islandzkie kredyty spłacane są dziś przy pomocy ludzi, którzy żyją w tych suterenach. Islandia dysponuje doskonałym public relations, sprzedaje się jako otwarty, przyjazny kraj, ale to nie jest całą prawda o tym kraju.

- Co masz na myśli?
- Jeśli dziewczyna mówi do chłopaka, informatyka w jednej z islandzkich firm, że owszem, podoba jej się, ale się z nim nie umówi, bo jest Polakiem, to coś jest chyba nie tak. Ona wstydzi się umówić, bo to byłby obciach wobec znajomych. Coraz więcej ludzi nie przyznaje się do Polski, mówią - "jestem Czechem". Sam zresztą od pewnego czasu tak mówią i zauważyłem, że jestem zupełnie inaczej traktowany.

- Może Polacy zapracowali sobie na ten stereotyp?
- Być może, ale w równej mierze pracowały nad nim islandzkie media. Polacy są dobrym chłopcem do bicia. Weźmy islandzką pocztę, w której obecnie pracuję. Jeśli zdarzyło się, że listonosz pozostawił w rejonie torbę, cała prasa trąbi o nierozsądnym Polaku, jeśli zaś pokazywany jest trud listonosza - obligatoryjnie jest nim Islandczyk. A przecież w tej instytucji pracuje kilkuset Polaków. Większość Islandczyków nie chciałaby pracować za pieniądze, które płaci się Polakom.

- W Polsce ci ludzie zarabiali na ogół pięciokrotnie mniej lub nie zarabiali w ogóle.
- To nie jest prosta sprawa. Sam bilet do Islandii jest bardzo drogi, ile razy w roku można wydać 2,5 tysiąca złotych? Kurs islandzkiej korony jest aktualnie tak niski, że bardziej opłacalna jest praca w Danii. Ludzie, którzy przyjeżdżają do Islandii z polskiej prowincji są oszołomieni wynagrodzeniem, ale gdy przychodzi do płacenia stałych rachunków i robienia zakupów, entuzjazm pryska.

- Jak zareagowali Polacy w Islandii na upublicznienie przez ciebie sprawę "Planktona"?
- Z Polakami, oprócz kolegów z poczty, mam niewiele kontaktów. Wśród komentarzy internetowych pojawiały się różne opinie, niektórzy zarzucali mi, że tworzę szum medialny wokół własnej osoby. Ale gdybym nie powiedział "stop", za jakiś czas niektórzy z tych komentatorów w niedługim czasie musiałoby płacić haracze Planktonowi i jego poplecznikom. Przechodzenie obok zła i udawanie, że nic się nie dzieje jest fatalne w skutkach.

- Podobno piszesz książkę o tych wydarzeniach?
- Jeszcze nie wiem, ale nie wykluczam, że książka o mojej przygodzie z Islandią powstanie. Im więcej czytam o Islandii, tym bardziej niejednoznaczny wydaje mi się ten kraj. Owszem, w rankingach zadowolenia z życia Islandia plasuje się w ścisłej światowej czołówce, ale to nie oddaje całej prawdy o tym kraju. W Islandii istnieje dość wyraźny podział na dwie grupy - zamożnych i wpływowych obywateli oraz tych, którzy w piątek po południu ustawiają się w długiej kolejce do sklepów jedynej sieci sprzedającej alkohol, aby upić się do nieprzytomności. Piękne landcrusery przed domami są często oznaką zamożności zdobywanej na kredyt. To jest kraj nowobogacki, który wyszedł z biedy w latach 50. O tej przeszłości Islandczycy powinni sobie przypomnieć, gdy z góry spoglądają na przybyszów z Polski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie