Sportino Inowrocław chce być w przyszłości chlubą Kujaw

ROZMAWIAŁ MACIEJ DRABIKOWSKI
Tomasz Kęsicki (z tyłu Ratko Varda z Asseco Prokomu Gdynia) to jedno z objawień tegorocznego sezonu i cenny gracz Sportino.
Tomasz Kęsicki (z tyłu Ratko Varda z Asseco Prokomu Gdynia) to jedno z objawień tegorocznego sezonu i cenny gracz Sportino. Fot. Dominik Fijałkowski
Rozmowa z WALDEMAREM BUSZKIEWICZEM - prezesem Sportino Inowrocław SA.

- Od kilku miesięcy inowrocławski zespół jest o krok od spadku do I ligi. Co wpłynęło na tak słabą postawę Sportino w tym sezonie?
- Nie wszyscy pewnie o tym wiedzą, ale w mojej ocenie mamy najniższy budżet w rozgrywkach. W ocenie całego środowiska koszykarskiego, tak trudnego roku pod względem finansów, jeszcze nie było. Spowodowało to kilka czynników. Przede wszystkim nie mogliśmy liczyć na wsparcie "Ciechu", który przez ostatnie lata był ważnym sponsorem (około 400-500 tys. zł - red.). Nie udało nam się też nawiązać współpracy z innymi potężnymi firmami. Przedstawiciele dużego biznesu, mówiąc językiem sportowym, popełnili faul techniczny. Zupełnie nie utożsamiali się z drużyną, która walczy i promuje miasto w najwyższej klasie rozrywkowej. Firmy o takim potencjale jak "Ciech", nie integrowały się ze środowiskiem lokalnym tak, jak w poprzednich latach. Mieliśmy również mniejsze niż liczyliśmy (o ponad 100 tys. zł. - red.) wpływy z biletów. Zdaję sobie sprawę, że fani lubią oglądać zwycięstwa zespołu, ale także nie powinni zostawiać go w trudnych momentach. Nie rozumiem też zachowania Klubu Kibica, który w kilku ostatnich meczach nie dopingował koszykarzy. Popełnili faul niegodny sportowca. Byliśmy dodatkowo obciążeni opłatami sędziowskimi (około 100 tys. zł.), gdyż PLK nie znalazła nadal sponsora tytularnego rozgrywek. Ponadto w grudniu okazało się, że musimy zapłacić ponownie wpisowe (50 tys. zł.).

- Czy były błędy przy budowie drużyny?
- Przed sezonem zgłaszaliśmy aspiracje do gry w fazie play off. Tworzyliśmy nowy zespół i nie uniknęliśmy błędów. Transfery, za które odpowiadali trener Mariusz Karol i doradca Sportino Cezary Rydlichowski, okazały się niezbyt trafione. Długo nie udało się stworzyć kolektywu. W trakcie sezonu musieliśmy stworzyć drużynę praktycznie od nowa. Aleksander Krutikow zdołał dobrać takich zawodników, którzy na parkiecie zostawiają serce. Szkoda, że nie postawiłem na tego trenera przed sezonem. Wygrana nad Polonią 2011 scementowała ekipę. W czterech ostatnich meczach liczymy na kolejne zwycięstwa. Zdobyte punkty mogą nie wystarczyć do utrzymanie się w PLK, ale choć zatrzemy złe wrażenie z początku sezonu.

- Jak wygląda sytuacja finansowa klubu?
- Mamy miesięczne opóźnienia w stosunku do niektórych zawodników i będziemy je realizowali w pierwszej kolejności. Z kolei zobowiązania wobec agentów i PLK muszą być odłożone w czasie.

- W jakiej lidze Sportino będzie występować w przyszłym sezonie?
- Wszystko będzie zależeć od stanu finansów. Na pewno zrobimy wszystko, aby dla dobra tradycji koszykarskich w Inowrocławiu, zespół nadal funkcjonował. Dlatego też - w przypadku spadku - zgłosimy się do I ligi. Gdyby jednak pojawili się nowi sponsorzy, nie wykluczamy wykupienie "dzikiej karty". W tym sezonie były trudne momenty. Przed dwoma miesiącami byliśmy w dużym dołku. Wypada podkreślić, że rada nadzorcza i zarząd pracuje w klubie społecznie. Znalazły się jednak osoby, które nam pomogły. Dzięki nim uwierzyliśmy, że to co robimy ma sens. Są to lekarz klubowy Artur Szumlański, prawnik Wiesław Juchacz i regionalista Bronisław Majewski.

- Są jakieś plusy?
- Podjęliśmy próbę stworzenia piramidy szkoleniowej koszykówki młodzieżowej. Został opracowany projekt rozwoju i funkcjonowania kilkunastu zespołów chłopców i dziewcząt. Sportino SA otrzymało zadanie finansowanie działalności. Wszystko było ukierunkowane na stworzenie podwalin pod koszykówkę w Inowrocławiu. Brak pieniędzy przyczynił się do wstrzymania projektu.

- Czy w nowym sezonie będziecie mogli liczyć na dalsze wsparcie dotychczasowych sponsorów?
- Miasto oraz firmy Rembis, Pozkal, Alstal, Solino i wielu mniejszych darczyńców deklaruje dalszą pomoc. Moim marzeniem jest, aby w obok nazwy Sportino pojawił się człon sponsora strategicznego. Chcemy być chlubą miasta. Inowrocław stać na koszykówkę na wysokim poziomie.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
adduu

JA BYŁEM OD POCZĄTKU ZA TRENEREM KRUTIKOWEM ALE ŻE PAN RYDLICHOWKI DZIAŁA W SPORTINO TO JUŻ ŻENADA I TOTALNE NIE POROZUMIENIE JAK TAKI CZŁOWIEK MOŻE JESZCZE DZIAŁAĆ W KOSZYKÓWCE JAK WIEMY CO ZROBIŁ NOTECI TO JEST TOTALNA POMYŁKA JA WIERZE ŻE PRZYJDĄ JESZCZE CZASY ŻE SPORTINO BĘDZIE WALCZYĆ NIE O UTRZYMANIE TYLKO O MISTRZA A MOŻLIWE BĘDZIE TO GDY ZOSTANĄ DO KLUBU PRZYJĘTE KOMPETENTNE OSOBY A NIE CI CO NIE ZNAJĄ SIĘ NA TYM POZDRO DLA FANÓW SPORTINO

H
Hahahahaha

Społecznie, hahahhahaah, 10k co miesiąc pewnie nazwiecie zapomogą.

m
mocek!!!

panie Waldku jak ja czegoś nie umiem to się za to nie zabieram!!!!
pan jak i Pani Wiesława nie nadajecie się na takie stanowiska!!! Godziliście się na wszystkie transfery od początku sezonu 100 obcokrajowcow a teraz co moze zwalisz pan wszystko na KK? tak bo to oni sciagali takich a nie innych zawodnikow....ODEJDZ PAN Z NASZEGO KLUBU

Dodaj ogłoszenie