Szef domu dziecka wiódł podwójne życie. Po godzinach zmieniał się w ekshibicjonistę

Maciej Czerniak maciej.czerniak@mediaregionalne.plZaktualizowano 
Według zapewnień starosty były dyrektor Placówki Socjalizacyjnej nie kontaktował się z dziećmi sam na sam
Według zapewnień starosty były dyrektor Placówki Socjalizacyjnej nie kontaktował się z dziećmi sam na sam sxc.hu
Czy to możliwe, że szef domu dziecka w Aleksandrowie Kujawskim wiódł podwójne życie? Z menadżera sierocińca dla małych dzieci po godzinach zamieniał się w ekshibicjonistę?

- Prose pani! Prose pani! - dwie dziewczynki - może pięcio-sześcioletnie zbiegają po schodach do stołówki. W Placówce Socjalizacyjnej w Aleksandrowie Kujawskim jest właśnie pora obiadu. Maluchy prowadzą do wychowawczyni.

Przeczytaj także:Policja poluje na pedofilów. Wśród zatrzymanych jest mieszkaniec Włocławka

- Nie będę nic mówiła na temat Darka - słyszę od mniej więcej 25-letniej opiekunki. - Najlepiej pójść do sekretariatu.

Piętro wyżej, w kancelarii aleksandrowskiego sierocińca siedzą przy biurkach trzy pracownice.
- Co my możemy powiedzieć? Nawet gdybyśmy chciały, to i tak bez pani dyrektor nie da rady - informuje jedna z kobiet. - Dyrektor pojechała do miasta, chyba na policję albo do starostwa.

Pracownica nie dodała - "nowa" dyrektor. Poprzedniego szefa domu dziecka nie wolno już przedstawiać z nazwiska. A to dlatego, że Dariusz S. nie pełni już swojej funkcji, bo usłyszał zarzut publicznego obnażania się.

Na gorącym uczynku

W biały dzień, 28 maja na bydgoskich Wyżynach zatrzymano ekshibicjonistę.

- Potwierdzam, że takie zdarzenie miało miejsce, ale teraz sprawą zajmuje się już prokuratura - mówi nadkomisarz Maciej Daszkiewicz, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Dysponentami tej sprawy są w tej chwili śledczy i to oni byliby najlepszymi adresatami do zadawania pytań w tej kwestii.

Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.

- Dariusz S. usłyszał już zarzut - wyjaśnia prokurator Włodzimierz Marszałkowski, śledczy prowadzący postępowanie. - Dotyczy on publicznego prezentowania czynności seksualnej. Zatrzymany nie trafił do aresztu, uznaliśmy, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym w jego przypadku będzie poręczenie majątkowe i dozór policji.

Do zajścia doszło w pobliżu bydgoskiego mieszkania S. Mężczyzna ma zakaz zbliżania się do dzieci poniżej 15 lat.

W zaciszu osiedla

Placyk między blokami o numerach 11 i 13 przy ulicy Ku Wiatrakom na Wyżynach w Bydgoszczy to ruchliwe miejsce.

Ocieniony, mały, zadeptany trawnik sąsiaduje z osiedlowym parkingiem. Słowem - miejsce jakich wiele. Plac zabaw znajduje się nieco dalej, za wieżowcem z numerem 11. Z jakiegoś powodu jednak blokowe dzieci upodobały sobie właśnie ten skromny trawniczek w sąsiedztwie zaparkowanych samochodów.
- Akurat tędy przechodziłem tamtego dnia - mężczyzna po trzydziestce niosący bułki z pobliskiego sklepu wskazuje placyk między wieżowcami. - Patrzę, jakieś zamieszanie, dwóch facetów, dwie dziewczynki - tak w wieku dwunastu i może dziesięciu lat, i jeszcze jakiś chłopczyk. Dorośli coś im tłumaczą, wymachują rękami. To podszedłem i słyszę, że zboczeńca złapali. Zatkało mnie. Gdzie? - pytam. I słyszę, że jeden z tych mężczyzn gonił faceta, o... aż tam - rozmówca wyciąga rękę w kierunku ulicy Wojska Polskiego. - I tam go złapali, na skrzyżowaniu Siedlec- kiego i Ku Wiatrakom.

Popłoch na balkonach

Rozmówca opowiada, jak doszło do ujęcia S.
- Jeden z tych mężczyzn, którzy później puścili się w pogoń za tym facetem, stał wcześniej na balkonie i wszystko obserwował - mieszkaniec wydobywa z pamięci szczegóły zajścia. - Z tego, co mówiły dzieciaki, wynika, że podszedł do nich facet, wyciągnął jakiś banknot i powiedział, żeby go popilnowały, bo on chce się załatwić. Tylko że wcale się nie załatwiał... Jak gość z balkonu zobaczył, co tamten wyrabia, to porozumiał się z innym sąsiadem, który w tej chwili też stał na balkonie, tylko po sąsiedzku. Wybiegli razem na parking. Facet, który dał dzieciakom pieniądze, spłoszył się i zaczął uciekać.
Prokuratura nader oszczędnie wypowiada się na temat tego zajścia. - Śledczy nałożyli w tej sprawie embargo na informacje - twierdzi nasz informator, jeden z policjantów.

Dlaczego?

- Wiadomo, grząski temat. Łatwo można zrobić człowiekowi krzywdę - pracownica sierocińca mówi porozumiewawczym tonem. - Nie nam osądzać, jak było naprawdę. Od tego jest prokuratura, sąd.
Wzorowy kandydat

Od jednego z naszych informatorów dowiaduję się, że Dariusz S. miał w środowisku opinię dobrego kolegi. Uczynny, sympatyczny, zachowywał się bez zarzutu.

- Pan S. pełnił obowiązki dyrektora Placówki Socjalizacyjnej od grudnia ubiegłego roku - tłumaczy Wioletta Wiśniewska, starościna aleksandrowska. - Jego umowa była na ściśle określony czas. Wygasała w maju 2012.

W tym samym czasie, to znaczy w maju tego roku został ogłoszony konkurs na nowego dyrektora placówki. Startował w nim również Dariusz S. Odpadł jednak - jak wyjaśnia starościna - ponieważ "nie dopełnił formalności" związanych z ubieganiem się o to stanowisko. Do drugiej tury konkursu przeszła obecna dyrektor, a wcześniej wychowawca w sierocińcu, Alina Mikołajska.

- Byłam zdziwiona, gdy 12 czerwca dostałam od Dariusza S. na papierze jego rezygnację z terminem natychmiastowym - podkreśla starościna Wiśniewska. - Dopiero następnego dnia dowiedziałam się, że prokuratura postawiła mu zarzut.

- Jak to się stało, że S. w grudniu w ogóle objął stanowisko dyrektora Placówki Socjalizacyjnej? - pytam starościnę.

- Formalnie spełniał wszelkie konieczne warunki wymagane na tym stanowisku - odpowiada Wioletta Wiśniewska. - Miał doświadczenie, pracował wcześniej w wydziale polityki społecznej urzędu wojewódzkiego, później był kierownikiem MOPS-u w Mogilnie. Jedną z najważniejszych przesłanek była też ta, że przedłożył wystawione przez Krajowy Rejestr Sądowy zaświadczenie o niekaralności.

Wątpliwości

Starościna z rezygnacją rozkłada ręce: - Jeśli zarzuty bydgoskiej prokuratury się potwierdzą, to zachowanie S. mogę tylko określić jednym słowem: "obrzydliwe". Brak mi słów, by inaczej nazwać taki czyn.

I po chwili dodaje: - Proszę wierzyć, nigdy, powtarzam, nigdy nie pozwoliłabym, sobie na zatrudnienie człowieka, który ma takie skłonności. Oczywiście, jeśli wiedziałabym o nich. Nie wiemy jednak, co w innych siedzi.

Jak zapewnia Wioletta Wiśniewska, trzydzieścioro małych wychowanków sierocińca nie wie o całej sprawie. Jeszcze ne wie: - W tym wszystkim najbardziej boję się tego, że informacje na temat S. w końcu dotrą do dzieci. A właśnie je należy najbardziej chronić.

Im więcej faktów wychodzi na jaw, tym osoba byłego szefa aleksandrowskiego domu dziec - ka staje się mniej krystaliczna.

- Jeszcze zanim w grudniu został zatrudniony w naszej placówce, dotarły do mnie informacje dotyczące oskarżeń o molestowanie seksualne. Była pracownica mogileńskiego MOPS-u zgłosiła rzecz do prokuratury. Ta jednak umorzyła śledztwo w tej sprawie. Gdy wezwałam Dariusza S. na rozmowę, by wyjaśnił tę sytuację, był oburzony i wielokrotnie podkreślał fakt umorzenia dochodzenia.

Tę wersję potwierdza również obecna kierownik MOPS-u w Mogilnie: - Pamiętam taką sytuację - wyjaśnia Agnieszka Szulc. - Sprawa skończyła się umorzeniem. Nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć.

Epizod dotyczący pracy Dariusza S. w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim nie był taki krótki.
- S. pracował u nas od 1999 do 2004 roku - mówi Bartłomiej Michałek, rzecznik prasowy wojewody. - Zresztą w ubiegłym roku, gdy Dariusz S. ubiegał się o pracę w placówce w Aleksandrowie Kujawskim, wicewojewoda ostrzegał starościnę przed tym panem.

Jak ustaliliśmy, te ostrzeżenia miały właśnie dotyczyć rzekomych oskarżeń o molestowanie w mogileńskim MOPS-ie.

W końcu udało się skontaktować z Aliną Mikołajską, nową dyrektorką placówki: - Mogę zapewnić, że w czasie, gdy S. kierował naszym domem, nigdy nie doszło tu do żadnego nagannego czy patologicznego zachowania z jego strony. Zajmował się administrowaniem placówką, finansami. Z dziećmi spotkał się tylko raz i to w obecności wychowawców. To spotkanie dotyczyło wypełniania anonimowych ankiet.
Próbowaliśmy dodzwonić się do Dariusza S. Operator sieci informuje, że numer jego telefonu jest już nieaktualny.

Czytaj e-wydanie »

polecane: Flesz: Pszczoły wymierają. Czy grozi nam głód?

Wideo

Materiał oryginalny: Szef domu dziecka wiódł podwójne życie. Po godzinach zmieniał się w ekshibicjonistę - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 19

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
m
mops

dopiero jak sie cos stanie to jest afera a jak pracownicy zglaszali to prokuratura umarzala- typowe dla lokalnych ukladow. jeden pije drugi bije trzeci sie obnaża...

zgłoś
G
Gość
Kiedy facet mysli o seksie? Kiedy oddycha i tu cała prawda tylko inni sa w stanie nad tym zapanować a inni nie. Facet to świnia.

Kiedy facet mysli o seksie? Kiedy oddycha i tu cała prawda tylko inni sa w stanie nad tym zapanować a inni nie. Facet to świnia.

MILCZ DZIWKO
zgłoś
F
Facet

Kiedy facet mysli o seksie? Kiedy oddycha i tu cała prawda tylko inni sa w stanie nad tym zapanować a inni nie. Facet to świnia.

zgłoś
K
Kacpr

Jak już nie mają się czego czepiać, np. braku profesjonalizmu lub wykształcenia, to wymyślają zachowania odbiegające od normy. Teraz najłatwiej i najlepiej rzucić na kogoś oszczerstwo w postaci podejrzenia o zboczenia seksualne: pedofil, ekshibicjonista, homoseksualista itp.
A nie pamiętacie - "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" ...

Jasne, wyraźnie napisano wg. zeznań naocznych świadków " wyjął banknot, powiedział dzieciom aby go popilnowały bo chce się załatwić a później..........., właśnie ci świadkowie widzieli że zaczął się onanizować na oczach 11 letnich dzieci ", takie są relacje świadków przytaczane w kilkunastu gazetach lokalnych i ogólnopolskich oraz w tv, ale dla autora tego postu to oszczerstwo i kalumnia rzucona na profesjonalistę, i jeszcze na pewno przez przeciwników politycznych, a może takie zachowanie wg. autora post nie odbiega od normy ? i jest akceptowalne ???

zgłoś
G
Gość

A pani kierownik PCPR tak go zachwalała! Ciekawe rodzina czy dobry znajomy?

zgłoś
G
Gość
Nie on pierwszy i nie ostatni. Inni mężczyźni też prowadzą podwójne życie, np. księża-pedofile.

A także dyrygenci, psycholodzy, filmowcy, etc., etc....
zgłoś
a
antypis
Widać, że każde miasto ma jakieś przymierze i to źle się kończy dla takiego miasta.
zgłoś
a
antypis

Widać, że każde miasto ma jaantypiskieś przymierze i to źle się kończy dla takiego miasta.

zgłoś
a
adam 12

Dariusz S. przyznał się do winy
MOGILNO - Obnażał się przed dziećmi
Marek Holak, 21 czerwiec 2012, 12:33
.......Gdy był kierownikiem M-GOPS w Mogilnie, cały czas ciągnęły się za nim afery o podtekście erotycznym. Jedna z pracownic zarzuciła mu molestowanie seksualne. A tuż przed jego zwolnieniem inna pracownica opowiedziała burmistrzowi, co działo się w siedzibie opieki społecznej......
......Co ciekawe, w Mogilnie Dariusz S. miał bardzo silne wsparcie polityczne, zwłaszcza w kręgach prawicowych. Gdy w środku swojej kadencji burmistrz chciał go zwolnić, po raz pierwszy wstawili się zanim ówczesna radna Przymierza Elżbieta Sarnowska i radny PiS Stanisław Grela. - Oj, oj Leszek - Grela pogroził wtedy palcem Duszyńskiemu. Interweniowali ponownie, gdy zwalniał go z pracy wiceburmistrz Ciesielski.........

To w jaki sposób dyr. Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Aleksandrowie Kuj. zbierała opinię o tym kandydacie na dyrektora naszej placówki i na czyje zlecenie?

zgłoś
R
Rejtan

Przypadek pana S. to wyjątkowo przykra i dotkliwa sprawa dla tych, którzy go promowali. Uważam jednak, że taka nauczka przyda się co niektórym decydentom. Jednak pod warunkiem, że potrafią wyciągać właściwe wnioski w co szczerze wątpię.

zgłoś
G
Gość
Ale pracę dostał tylko dzięki kumoterstwu - tal opisuje gazeta aleksandrowska nr 63 na str. 19 " Dyscyplinarka za klucze"

A kto go POwołał na to stanowisko? :-)
zgłoś
a
adam 12

Ale pracę dostał tylko dzięki kumoterstwu - tak opisuje gazeta aleksandrowska nr 63 na str. 19 " Dyscyplinarka za klucze"

zgłoś
G
Gość

Jak już nie mają się czego czepiać, np. braku profesjonalizmu lub wykształcenia, to wymyślają zachowania odbiegające od normy. Teraz najłatwiej i najlepiej rzucić na kogoś oszczerstwo w postaci podejrzenia o zboczenia seksualne: pedofil, ekshibicjonista, homoseksualista itp.
A nie pamiętacie - "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" ...

zgłoś
T
Teresa

Znowu się czepili tych biednych księży

zgłoś
Ł
Łukasz

Oczywiście "Gazeta" już usunęła niewygodne komentarze. I gdzie tu wolność słowa ??? Jak za socjalizmu; można pisać tylko określone treści, dogodne odpowiednim sferom. Nie cierpię manipulacji i preparowania !!! Rydzyk ma rację, że dzisiejsze media kłamią !!!!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3