Szpital w Grudziądzu radzi sobie z pacjentami z koronawirusem, ale ...boryka się z problemami kadrowymi

Aleksandra Pasis
Aleksandra Pasis
Szpital w Grudziądzu w 90 proc. wznowił swoją działalność dla pacjentów, którzy nie są zarażeni koronawirusem, ale wciąż jeden obszar ww kompleksie pediatrycznym pozostaje wyłącznie "covidowy".
Szpital w Grudziądzu w 90 proc. wznowił swoją działalność dla pacjentów, którzy nie są zarażeni koronawirusem, ale wciąż jeden obszar ww kompleksie pediatrycznym pozostaje wyłącznie "covidowy". Aleksandra Pasis
- Wiemy, że wróci do nas personel, ale musimy poczekać - twierdzi Maciej Hoppe, dyrektor szpitala w Grudziądzu. I podaje - na prośbę radnego PiS-u Krzysztofa Kosińskiego - liczbę tzw. białego personelu, który zrezygnował z pracy odkąd lecznica została przekształcona w zakaźną. Mowa o około 70 osobach. - W większości to pielęgniarki - przyznaje dyrektor Hoppe.

O tym, że organizacja pracy szpitala dwuimiennego czyli prowadzącego część zakaźną oraz część niezakaźną dla pacjentów niezakażonych przy ograniczonej kadrze, jest trudna przekonywał Maciej Hoppe. - Zdecydowaliśmy się, że część zakaźną zlokalizujemy w kompleksie pediatrycznym. Zabezpieczyliśmy 110 łóżek z czego 18 to "respiratorowe" - wyjaśnia szef "Biegańskiego". - Także został na ten obszar wydzielony personel.

Ponadto trzeba było m.in.:
* zorganizować system segregacji pacjentów
*opracować procedury dla laboratorium, które prowadzi badania
* zabezpieczyć zespoły wyjazdowe, które pobierają wymazy od pacjentów w domach
* zabezpieczyć izolatorium, które dysponuje 70 miejscami dla zakażonych koronawirusem, ale nie wymagających leczenia w warunkach szpitalnych

Część "covidowa" odizolowana od części "czystej"

Dyrektor Hoppe, zapytany przez radnego PiS-u, Andrzeja Witkowskiego o to czy poruszając się w dwuimiennym szpitalu jesteśmy w pełni bezpieczni, zapewnia że zrobiono wszystko, aby tak było. - Odcinek "covidowy" został tak zlokalizowany, aby nie krzyżowały się z nim drogi z tzw. częścią "czystą". Jest on w pełni odizolowany. Na ewentualność udzielania pomocy pacjentom respiratorowym, lekarz anestezjolog zostanie wyłączony z części "czystej" i przejdzie na "brudną". Żeby nie doszło do zatrzymania pracy zespołów zabiegowych z powodu braku anestezjologów, posiłkujemy się zespołem anestezjologów z zewnątrz, aby były zabezpieczone operacje planowe - zaznacza szef "Biegańskiego".

Na środę, 24 czerwca w części "covidowej" było 3 pacjentów z potwierdzonym zakażeniem koronawirusa. Nie ma nikogo na obserwacji oraz wymagającego podłączenia do respiratora. - Jak widać, skala obłożenia tego obszaru jest na chwilę obecną niewielka - zauważa Maciej Hoppe.

Stąd też utrzymująca się taka tendencja od kilku tygodni, pozwoliła Wojewodzie na podjęcie decyzji o przeprofilowaniu szpitala w dwuimienny, odmrażając świadczenia medyczne dla osób niezakażonych.

- Ruch szpitala w 90 procentach przywrócony został już w pełnym zakresie - podkreśla dyrektor lecznicy. - Z naszych danych wynika, że do poradni specjalistycznych rejestrujemy dziennie około 1100 pacjentów. Także oddziały zapełniają się bardzo szybko.

Dyrektor Hoppe zapewnia też, że władze szpitala robią wszystko, aby "nadgonić" z kolejką oczekujących zarówno na przyjęcia do poradni jak i planowe zabiegi.

Najwięcej odeszło pielęgniarek

Problemem, z którym borykają się władze szpitala jest odpływ kadry medycznej. Sprawę podczas wczorajszej sesji poruszył radny PiS-u, Krzysztof Kosiński. - Jeśli nie będzie kim robić zabiegów, szpital nie będzie zarabiał - zauważa radny. W odpowiedzi, dyrektor Hoppe przekazał dane dotyczące ilości personelu, który "odpłynął" w ostatnich trzech miesiącach. I tak: jeśli chodzi o osoby zatrudnione na umowę o pracę, to na przestrzeni miesięcy marzec - maj ubyło 30 pracowników, jeśli chodzi o analogiczny okres, ale zatrudnionych na tzw. kontrakty to zmniejszyła się załoga o 34 pracowników, z czego większość to pielęgniarki.

- To znacząca różnica zwłaszcza, że musimy zabezpieczać dodatkowe obszary działalności z tytułu profilu szpitala - dwuimiennego - przyznaje dyrektor Hoppe. - Dochodzi do sytuacji, że są osoby które wypracowują nawet 350 godzin miesięcznie. Staramy się minimalizować te uciążliwości. Wiemy, że część personelu, który odszedł wróci do nas. Jednocześnie zapewnia: - To, że zmniejszył się stan kadry, nie wpływa na zabezpieczenie medyczne pacjentów. Pacjenci mogą czuć się w pełni bezpiecznie.

Kolejne części szpitala w Grudziądzu "odmrażane": SOR, diali...

Czy wkrótce będzie cieplej?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
strateg

Panie prezydencie Glamowski, jaka jest pana rola w ratowaniu szpitala? To są pana decyzje:

- po co w szpitalu na wysokopłatnych stanowiskach pojawili się Ślusarski i Mielniczuk (obecnie uciekł na kilkumiesięczne zwolnienie lekarskie),

- dlaczego w szpitalu zatrudniona jest gdańska prawniczka, wyjątkowo leniwa i niezdyscyplinowana, w sytuacji gdy pozostali szpitalni prawnicy siedzą bez zajęcia?

- w imię czego wydano setki tysięcy złotych dla firmy ze Szczecina, która nic nie wniosła, a tylko ewidentnie przeszkadzała,

- dlaczego na stanowisku prezesa Grudziądzkich Inwestycji Medycznych zatrudniono panią, która z branżą medyczną nie miała żadnej styczności i na początku swojego urzędowania "zasłynęła" odpowiedzią "coś tam kiedyś podpisywałam" na pytanie, czy to ona podejmowała ważną decyzję dla finansów szpitala?

- dlaczego w szpitalu dano zatrudnienie ostatniemu byłemu, niesłusznie zwolnionemu prezesowi Solanek?

Panie prezydencie pytań jest więcej, czy pan nad tym nie panuje, czy ma pan inny interes?

Dodaj ogłoszenie