Szukają ropy i gazu. Dolina Dolnej Wisły okablowana

    Szukają ropy i gazu. Dolina Dolnej Wisły okablowana

    Agnieszka Romanowicz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Szukają ropy i gazu. Dolina Dolnej Wisły okablowana
    1/3

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Marek Wojciekiewicz

    Geofizyka Toruń bada teren po obu stronach Wisły. Podstawy do tego są, ale do eksploatacji złóż z tego obszaru jeszcze długa droga.
    Geofizyka Toruń, na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez Orlen Upstream, przez kilka najbliższych tygodni będzie prowadzić badania sejsmiczne na terenach gmin: Świecie, Pruszcz, Chełmno Kijewo Królewskie i Unisław.

    - Podstawą tych badań są pomiary sejsmiczne, polegające na kontrolowanym wzbudzaniu fali sejsmicznej, która przenika w głąb ziemi, odbija się od kolejnych warstw geologicznych i powraca na powierzchnię, gdzie jest rejestrowana za pomocą specjalnych czujników zwanych geofonami. W dużym uproszczeniu przypomina to lekarskie badanie USG - wyjaśnia Maciej Stawinoga, rzecznik prasowy Geofizyki Toruń.

    Bezużyteczne w domu

    Do wzbudzania fali sejsmicznej stosuje się specjalistyczne pojazdy, tzw. wibrosejsy.

    - Badania geofizyczne są stosowane od kilkudziesięciu lat i są nieszkodliwe dla człowieka, zwierząt oraz budynków. Pomiary prowadzi się w bezpiecznych odległościach od budynków i infrastruktury, o czym decydują zarówno międzynarodowe normy, jak i kilkudziesięcioletnia praktyka - zapewnia Stawinoga. - Dodatkowym zabezpieczeniem jest ciągły monitoring fali sejsmicznej przy pomocy specjalistycznych urządzeń PPV (pomiary drgań gruntu), co wyklucza jakiekolwiek niekorzystne oddziaływanie badań na otoczenie.

    Na razie badania przebiegają bez problemów, które mogłyby przysparzać Geofizyce np. kradzieże kabli.

    - Na szczęście kradzieże zdarzają się rzadko. Większość osób jest świadoma, że nasz sprzęt badawczy i kable są absolutnie bezużyteczne w gospodarstwach domowych. Wartość sprzętu dla potencjalnych złodziei jest znikoma - dodaje Stawinoga.

    Rozkładanie przewodów oznacza wkraczanie na tereny prywatne.

    - Współpraca z właścicielami nieruchomości przebiega bardzo dobrze. Oczywiście przed rozpoczęciem prac nasi inspektorzy składają wizyty u właścicieli czy dzierżawców nieruchomości, które objęte są badaniami. Uzgadniają warunki wstępu z pracami sejsmicznymi na te tereny oraz ustalają dokładne terminy wejścia na poszczególne działki - mówi Stawinoga.

    Upewnią się po odwiercie

    Dane zebrane w terenie będą jeszcze przez wiele miesięcy przetwarzane i interpretowane.

    - To dopiero wstępny etap poszukiwań złóż węglowodorów. Uzyskane informacje pozwolą na lepsze zrozumienie budowy geologicznej regionu, ale do tego potrzebne jest wykonanie złożonej analizy. Będzie ona uwzględniała informacje uzyskane w trakcie obecnie realizowanych prac, ale również dane z badań sejsmicznych oraz otworów wiertniczych wykonanych w przeszłości - wyjaśnia rzecznik.

    W oparciu te dane wytypowane zostaną tzw. obiekty, zwanej inaczej potencjalnymi pułapkami złożowymi, w których mogą być skumulowane węglowodory.

    - Jednak do momentu przeprowadzenia prac wiertniczych nie ma 100 proc. pewności, co znajduje się pod ziemią. Dopiero wykonanie odwiertu poszukiwawczego pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy wyznaczony obiekt w rzeczywistości jest złożem gazu ziemnego lub ropy naftowej - objaśnia Stawinoga.

    Grudziądzanin strzelał do dzieci z broni gazowej

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej