Szukał zdjęć bombowca, znalazł artykuł o swoim o koledze. "Demon przeszłości powrócił"

Dariusz Nawrocki
Dariusz Nawrocki
Henryk Starczewski od 20 kwietnia 1968 roku do dnia katastrofy, czyli 11 grudnia 1969 roku, odbywał służbę wojskową z Ryszardem Jędrasem 9 (na zdjęciu), jednym z pilotów, którzy zginęli w Giebni.
Henryk Starczewski od 20 kwietnia 1968 roku do dnia katastrofy, czyli 11 grudnia 1969 roku, odbywał służbę wojskową z Ryszardem Jędrasem 9 (na zdjęciu), jednym z pilotów, którzy zginęli w Giebni. Nadesłane
Chciał pokazać wnukowi, jakimi samolotami latał będąc w wojsku. Natrafił na nasze artykuły o katastrofie lotnicznej w Giebni z 1969 roku.

- Szukałem w internecie modelu Ił-28, aby wnuczkowi pokazać jakim samolotem latał dziadek, gdy spłacał daninę dla Ojczyzny. Przypadkiem napotkałem na wasz artykuł "Wzruszające spotkanie 46 lat po katastrofie lotniczej w Giebni" i wtedy "demon przeszłości" powrócił - napisał w liście do redakcji pan Henryk Starczewski.

W Giebni odsłonięto głaz upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej z 1969 roku [zdjęcia]

Od 20 kwietnia 1968 roku do dnia katastrofy, czyli 11 grudnia 1969 roku, odbywał służbę wojskową z Ryszardem Jędrasem, jednym z pilotów, którzy zginęli w Giebni. Skontaktował się z nami, gdyż wyczytał w "Pomorskiej", iż ludzie z Kujaw poszukują rodziny pilota. Czuł, że jego wskazówki mogą nam pomóc.

Siostra trzeciego pilota

Wiesław Wikarski, Jacek Rymarkiewicz i Sebastian Witkowski z Janikowa zrobili wiele, aby upamiętnić katastrofę, o której przez lata milczano. Znaleźli sponsorów i postawili głaz z tablicą pamiątkową. W dniu jej odsłonięcia była kompania honorowa z Powidza. Odczytano apel pamięci. Oddano salwę honorową.

W tej wzruszającej uroczystości wzięły udział również rodziny dwóch pilotów: Jana Grymuzy oraz Bonifacego Hędzelewskiego.
- Do rodziny trzeciego pilota, 21-letniego wówczas Ryszarda Jędrasa, nie udało nam się dotrzeć. Do dziś mnie to bardzo gryzie. Byłoby to dla niej z pewnością miłe i wzruszające wydarzenie - wyznaje Jacek Rymarkiewicz. Dlatego z radością przyjął wiadomość od Henryka Starczewskiego.

Panowie skontaktowali się ze sobą i odbyli długą rozmowę. Dzięki temu udało się ustalić miejsce pochówku Ryszarda Jędrasa. Henryk Starczewski wskazał bowiem nie tylko miejscowość i parafię na Śląsku, ale nawet link do internetowego lokalizatora grobów. Jacek Rymarkiewicz poszedł tym tropem. Ustalił, iż rodzice Ryszarda Jędrasa nie żyją, ale ich wspólnym grobem cały czas opiekuje się siostra pilota.

- Zdobyłem do niej adres i napisałem list. Nie wiem, czy zdecyduje się do nas przyjechać. Jeśli nawet tak się nie stanie, to z listu dowie się, iż o jej bracie tu na Kujawach ciągle pamiętamy - wyznaje pan Jacek.

Miał lecieć ktoś inny

Pan Henryk ciągle ma przed oczami Ryszarda Jędrasa. - Był koleżeński, sympatyczny, jednak zawsze poważny. Zyskał nawet wśród nas przydomek "Smutny" - opowiada. Bardzo przeżył jego śmierć.

- Szykowaliśmy się do wyjścia do cywila. Ryszard właśnie był na urlopie, pewnie na swoich urodzinach, oraz po ubranie cywilne. Wrócił w poniedziałek wieczorem. Nie był planowany na loty następnego dnia. Niestety jeden z naszych kolegów miał niedrożny układ odchowy i lekarz nie dopuścił go do lotu. Tak więc ściągnięto Ryszarda z kompanii, dokooptowano go do feralnej załogi i poleciał w swój ostatni lot. Ja miałem polecieć w drugiej turze, ale w związku z wypadkiem loty w tym dniu zostały odwołane - wspomina.

Więcej:Wzruszające spotkanie. 46 lat po katastrofie lotniczej w Giebni

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Markus

Pamietam ten wypadek gdyz słuzyłem w 7 Brygadzie lotnictwa bombowego w Powidzu na stanowisku mech.uzbrojenia s-tu.Niestety wizerunki tych osob  przez lata  się zatarły.W tamtych czasach na tych s-tach latali zołnierze słuzby zasadniczej po przeszkoleniu w Dęblinie-była to elita wsrod zołnierzy słuzby zasadniczej,.Latali w tylnej czesci samolotu gdzie było stanowisko strzelca radiotelegrafisty i obsługiwali stanowisko strzeleckie JŁK-6 z dwoma działkami NR-32.

 

Pozdrawiam strzelca-MAREK wycior

Dodaj ogłoszenie