Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Tak wyglądał Stary Rynek w Bydgoszczy na początku XX wieku. Oto niezwykłe zdjęcia i pocztówki

Małgorzata Stempinska
Małgorzata Stempinska
Kościół  pojezuicki wzniesiono go w 1638 roku w zachodniej pierzei Starego Rynku. Do 1806 roku kościół był pod wezwaniem św. Krzyża. Potem jego patronem został św. Ignacy Loyola
Kościół pojezuicki wzniesiono go w 1638 roku w zachodniej pierzei Starego Rynku. Do 1806 roku kościół był pod wezwaniem św. Krzyża. Potem jego patronem został św. Ignacy Loyola Archiwum "Albumu Bydgoskiego"
Kościół pojezuicki z dwiema strzelistymi wieżami, pomnik Fryderyka Wielkiego na środku, z boku ratusz - oto Stary Rynek w Bydgoszczy na początku XX wieku. Co ciekawe, na rynku odbywał się targ.

Zobacz wideo: 2023 jest Rokiem Mikołaja Kopernika w woj. kujawsko-pomorskim.

od 16 lat

Rynek był od samego początku i stanowił najbardziej reprezentacyjny plac. Nawet w 1346 roku, gdy Bydgoszcz zyskała prawa miejskie, a wszystkie zabudowania wokół były drewniane. I niemal zawsze mieścił się tu ratusz. Najpierw pośrodku, potem nieco przeniesiony, a potem znowu tam.

W zasadzie historia ratusza przedstawiała się tak: na początku pośrodku stał budynek, który na przełomie XVIII i XIX po prostu się rozpadł, więc ratusz umieszczono w kamienicy na rogu Długiej i Podwala, potem przy samej ulicy Długiej - tam gdzie teraz mieści się hostel "Ratuszowy", zresztą nieprzypadkowo tak właśnie nazwany. Wreszcie w drugiej połowie XIX wieku przeniesiono go tam, gdzie mieści się dziś. Do jednego z najładniejszych gmachów naszego miasta. Do końca XVIII wieku był on kolegium jezuickim. Na początku XIX wieku jednak zakon jezuitów skasowano, a gmach przekazano na rzecz państwa pruskiego. Tak powstała pierwsza szkoła średnia, zalążek I LO, którą później przeniesiono na plac Wolności. Tak więc od połowy XIX wieku w tym waśnie budynku mamy ratusz.

Patronem kościoła został Ignacy Loyola

Na rynku był jeszcze kościół pojezuicki. Wzniesiono go w 1638 roku w zachodniej pierzei Starego Rynku. Do 1806 roku kościół był pod wezwaniem św. Krzyża. Potem jego patronem został św. Ignacy Loyola.

Była to budowla barokowa, z wnętrzem biało-złotym. Ołtarz był marmurowy, a na ścianach wisiały portrety protoplastów szlacheckich i mieszczańskich, hojnych dobrodziejów świątyni, w staropolskich kontuszach lub strojach na cudzoziemską modłę. W podziemiach były trumny z ciałami jezuitów. Było ich bodajże 90. Po ostatniej mszy, którą odprawiono 8 stycznia 1940 roku, Najświętszy Sakrament przeniesiono do kościoła farnego. Tam również trafiły ołtarze boczne: Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (z obrazem M. A. Piotrowskiego). Z kolei do kościoła św. Wincentego a’ Paulo przeniesiono ołtarze św. Wojciecha i św. Józefa oraz tabernakulum. Natomiast trumny z ciałami jezuitów zostały przeniesione na Cmentarz Nowofarny.

Rozebrali kościół, by poszerzyć rynek

18 stycznia 1940 roku Niemcy zabrali się energicznie do rozbiórki kościoła i stojącego obok muzeum i przyległych domów. Decyzję o zburzeniu kościoła pojezuickiego podjął burmistrz Werner Kampe. Oficjalnie powodem rozebrania kościoła pw. św. Ignacego Loyoli i sąsiadujących z nim czterech kamienic były plany poszerzenia Starego Rynku. Chodziło o stworzenie miejsca, na którym mogłyby odbywać się wojskowe parady i manifestacje.

Nieżyjący już Tadeusz Centek tak na łamach „Albumu Bydgoskiego” wspominał rozbiórkę świątyni.

- Kościół rozbierano od góry, ale był on wyjątkowo solidnie zbudowany. Mury miały chyba z 1,5 metra grubości, więc trudno było go rozebrać. Zatem Niemcy chcieli, by się sam zawalił. Zaczęli najpierw wyburzać część muru do wewnątrz. Nic to nie dało. Dlatego też zaczęli zwozić kłody drewniane, o średnicy 40-50 cm i co kawałek ciasno je wpychali w mur. Czasem nawet były dwa rzędy takich klocy. Potem między kłody włożyli słomę i najprawdopodobniej wszystko podpalili. Żeby jak najwięcej ludzi to zobaczyło, to na Stary Rynek zwołali pracowników z pobliskich fabryk. Ja akurat pracowałem w fabryce Obrabiarek Drewna przy ul. Nakielskiej. Widziałem, jak mury stawały się coraz słabsze i jak powoli wszystko runęło w dół. Najciekawsze jest to, że Niemcy wszystko sfotografowali i dwa czy trzy dni później w niemieckiej prasie było napisane, jak to Anglicy bombardują polskie kościoły. -

Rozbiórkę kościoła pamiętał również już nieżyjący Romuald Pilaczyński. Ale tylko to, co działo się na początku. Przy pomocy specjalnych lin zdejmowano kopuły. Wszyscy stali na rynku i patrzyli.

- Reszty nie widziałem, bo musiałem chodzić do pracy mimo, że miałem wówczas czternaście lat. Niemcy chcieli mnie wywieźć na przymusowe roboty do Niemiec, więc moja mama załatwiła mi pracę gońca w Łęgnowie. Przez tę prace już potem na rynek nie chodziłem - opowiadał nam pan Romuald.

Po wojnie pojęto próby odbudowy kościoła pojezuickiego. Pierwszy postulat w tej sprawie pojawił się już w 1946 roku. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku kolejny postulat wystosował Społeczny Komitet Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei Starego Rynku w Bydgoszczy.

Fryderyk stał na samym środku rynku
W 1888 roku zaczął jeździć po rynku tramwaj. Ponieważ rynek był placem targowym, tory były pięknie ulokowane między straganami. Jednym słowem - rynek żył. A w centrum tego rynku stał, czuwając nad wszystkim, Fryderyk Wielki. Ten pomnik Niemcy wybudowali z brązu w 1862 roku. Twórcą był dr Edward Uhlenhut, profesor miejscowej Realschule. Monument przetrwał do 1919 roku. Kiedy było już wiadomo, że Bydgoszcz wraca do Polski, Niemcy wywieźli go do Piły. Ale nie na stałe.
W 1940 wrócił do Bydgoszczy i był tu aż do 1945 roku, kiedy został zniszczony, czyli najprawdopodobniej przetopiony, bo taki wówczas los spotykał niechciane pomniki.

Ten pomnik jest do dziś

Ale to jeszcze nie koniec dziejów pomników na bydgoskim rynku. Otóż 4 października 1909 roku został odsłonięty najstarszy bydgoski świecki pomnik przedstawiający dzieci bawiące się z gęsią. Jego twórcą był rzeźbiarz Karol Kowalczewski, a fundatorem właściciel apteki „Pod Złotym Orłem” doktor farmacji Alfred Kupffender. Właśnie dlatego, że pomnik nie miał żadnego politycznego podtekstu, przetrwał wszystkie trudne czasy i stoi do dziś. Tyle, że w innym miejscu niż pierwotnie. Dziś możemy go podziwiać przed gmachem biblioteki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska