MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To miał być ich wymarzony dom, teraz boją się w nim mieszkać

Agnieszka Romanowicz agnieszka.romanowicz @mediaregionalne.pl
Małgorzata Gawrońska wskazuje metodę łączenia belek podporowych, która zszokowała ekspertów w dziedzinie budownictwa. Ich zdaniem nie utrzymają 35-tonowego dachu
Małgorzata Gawrońska wskazuje metodę łączenia belek podporowych, która zszokowała ekspertów w dziedzinie budownictwa. Ich zdaniem nie utrzymają 35-tonowego dachu Andrzej Bartniak
Wykonawca wprowadził radykalne zmiany w projekcie bez zgody architektów i właścicieli budynku.

To miał być ich wymarzony dom, ale po dwóch latach dowiedzieli się, że zostali oszukani: fundament się kruszy i runie dach. Oskarżony za to został deweloper, który zbudował kilka bloków w Świeciu.
W 2008 roku budowę swojego domu przy ul. Dębowej 1 w Świeciu państwo Małgorzata i Tomasz Gawrońscy powierzyli firmie Jarosława K. ze Świecia. Miał wybudować dom pod klucz. Odpowiadał za wszystko: projekt, wszelkie pozwolenia. Tak się reklamuje: "Kompleksowe wykonanie domów". Małżonkowie doglądali budowy sporadycznie, bo mieszkali sto kilometrów dalej u rodziców. Cierpliwie czekali na jej finał.

Przeczytaj także:Pozbycie się lokatorów to nie problem? Okazuje się, że dla właścicieli kamienic nie...

Wprowadzili się na Dębową w grudniu 2009 roku.

Dwa lata później, przed świętami Bożego Narodzenia zobaczyli, że w holu i salonie odpada farba na suficie. Zgłosili to wykonawcy, który podjął się naprawy. Ale wyszło na jaw, że samo malowanie nie wystarczy.

- Malarze odkryli, że gładź gipsowa nie trzyma się sufitu, odstaje płatami. Musieli zerwać gładź we wszystkich pomieszczeniach - opowiada Małgorzata Gawrońska.

Małżonków przeraził widok stropu: - Były w nim liczne pęknięcia, nieregularne, głębokie i szerokie na kilka milimetrów. Wtedy nie mieliśmy pojęcia, od czego powstały. Przystaliśmy na zaklejenie ich szerokimi taśmami i ponowne położenie gładzi - dorzuca Gawrońska.

Niestety, w domu zaczęły wychodzić kolejne usterki: - Ponieważ nie znamy się z mężem na sztuce budowlanej, zleciliśmy ekspertyzę naszego budynku. Wyniki były zatrważające - relacjonuje Gawrońska.

Oskarżony o zagrożenie życia

Eksperci wykazali rażące błędy w konstrukcji domu, od fundamentów po dach! Na podstawie tej opinii Gawrońscy skierowali sprawę do Prokuratury Rejonowej w Świeciu. Musieli, bo Jarosław K. nie poczuwał się do winy i unikał z nimi kontaktu mimo gwarancji, którą dawał na dom.

- Sprawa została umorzona. Dopiero po odwołaniu do Sądu Okręgowego w Bygoszczy oraz interwencji w Prokuraturze Okręgowej i u Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego - śledztwo w Świeciu zostało wszczęte - zwraca uwagę Gawrońska.

- Postawiliśmy panu K. akt oskarżenia - potwierdza Jolanta Cieślewicz, prokurator rejonowy w Świeciu.
Podstawą oskarżenia była kolejna ekspertyza domu przy Dębowej, tym razem Adama Olejniczaka, biegłego sądowego w dziedzinie budownictwa. Potwierdził on poprzednie zarzuty: liczne zmiany w konstrukcji budynku wprowadzone bez zgody inwestorów i architektów.

Wśród najbardziej rażących wypunktował ograniczenie liczby słupów podtrzymujących dach, usadowienie ich bezpośrednio na pustakach bez podwaliny, zamiast solidnych materiałach podporowych i zbudowanie fundamentów z materiałów do tego nie przeznaczonych.
- Gdybyśmy nawet zdecydowali się wzmocnić więźbę, nie zda się to na nic, bo dom nie może być posadowiony na ściennych pustakach. Wedle ekspertów rozkruszą się najpóźniej po dziesięciu latach - tłumaczy Gawrońska.

Biegły Adam Olejniczak potwierdza: zmiana betonowych bloczków na ścienne w fundamentach jest niedopuszczalna, dyskwalifikuje obiekt!

Według ekspertów, grozi zawaleniem

Co gorsza, napiera na fundament 35-tonowy dach, który - przez oszczędności na belkach podtrzymujących konstrukcję i w uzbrojeniu stropu - zaczął już osiadać.

- Stąd też pęknięcia w stropie i ścianach, także nośnych - tłumaczy Gawrońska. - Zalecono nam podeprzeć strop stemplem w salonie i opuścić dom. Według ekspertów po trzech latach od końca budowy grozi zawaleniem.

Gawrońscy bali się w nim zostać. We wrześniu 2012 roku spakowali najpotrzebniejsze ubrania i zabawki dziecka, i wyprowadzili się. Przygarnął ich brat pani Małgorzaty, Adam Kujawa.
- W poprzednie Boże Narodzenie mieli poważny remont, w ostatnie musieli się wyprowadzić. Zostali bez domu, który muszą spłacać przez 30 lat - współczuje siostrze pan Adam.

Dla kogo nadzór budowlany?

Rodzinę trzymała nadzieja, że prawo stanie po ich stronie.
- Przecież biegły sądowy nie zostawił złudzeń, że siostra i jej mąż zostali oszukani, a nawet narażeni na utratę zdrowia albo życia - zaznacza brat.

Entuzjazm rodziny osłabł jednak z chwilą zaangażowania się w sprawę Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Świeciu. Jako organ pierwszej instancji mieli oni obowiązek zareagować na zatrważający wynik ekspertyzy, zleconej w ramach śledztwa.

- Ku naszemu zaskoczeniu inspektorzy nie dopatrzyli się uchybień w budowie. Ich zdaniem możemy się wprowadzać z powrotem, mimo wniosku biegłego o wyłączenie domu z użytku! - mówi Małgorzata Gawrońska. Oburzyło ją podejście inspektorów do obowiązków, wedle niej, kuriozalne podczas wizji w budynku.

- Wprost odmawiali obejrzenia odkrywek w fundamencie i stropie. Można powiedzieć, że wizji nie było, a opinia została wystawiona zdalnie, celowo na korzyść firmy Jarosława K. Dlatego jej nie podpisaliśmy - tłumaczy kobieta.

Szala goryczy przelała się po kontroli, którą nadzór budowlany przeprowadził w ich domu przy ulicy Dębowej.

- Skoncentrowali się na ostatnim przeglądzie przewodów kominowych i wentylacji. Dostaliśmy nakaz wykonania go pod groźbą kary, chociaż PINB wie, że nie użytkujemy tego budynku - irytuje się Gawrońska.

Do tego w dokumentacji PINB małżonkowie odkryli podrobione podpisy pod pismami o rozpoczęciu budowy, wyborze jej kierownika oraz rezygnacji z nadzoru inwestorskiego.

- Wtedy upewnililiśmy się, że PINB chroni interesy oskarżonego - mówi Gawrońska. - Poprosiliśmy więc o pomoc starostę świeckiego i burmistrza Świecia. Nie otrzymaliśmy jej, dlatego skierowaliśmy sprawę do Centralnego Biura Śledczego.

Nie zawali się zaraz

Jarosław K. nie chce zabierać głosu w "Pomorskiej". Według niego powinniśmy zająć się tą sprawą po ogłoszeniu wyroku. Z jego zeznań w prokuraturze wynika, że nie poczuwa się do winy.

Nic do zarzucenia nie ma też sobie Aleksander Sobociński, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Świeciu. Powtarza, że na miejscu Gawrońskich wprowadziłby się na Dębową, choć - co podkreślają - nie był w ich domu.

- W ekspertyzach nie wykazano, że istnieje bezpośrednie zagrożenie zawalenia się budynku, a tylko w takim przypadku można nakazać wyłączenie go z użytkowania lub jego opróżnienie - tłumaczy Aleksander Sobociński i zaznacza, że wszczął w tej sprawie postępowanie. - Jego wynikiem będzie ustalenie zakresu robót, wymaganego dla poprawy stanu budynku - uściśla.

Na pytanie, dlaczego zajął się przeglądami przewodów kominowych u Gawrońskich, odpowiada: - Wykonywanie przez właścicieli corocznych przeglądów przewodów kominowych należy do ich obowiązków, a pozytywny wynik kontroli, jako jeden z elementów, świadczy o utrzymywaniu domu w odpowiednim stanie.

Według niego to Gawrońscy odpowiadają za stan budynku przy Dębowej, mimo że zlecili budowę pod klucz.

- Inwestor, jako uczestnik procesu inwestycyjnego, jest zobowiązany do pilnowania jego przebiegu w tym opracowania projektu, ustanowienia kierownika budowy oraz wykonania i odbioru robót - przypomina.

Zapytaliśmy go, czy Gawrońscy są jedynymi, którzy czują się oszukani przez firmę Jarosława K.? Wiadomo, że zbudował też w Świeciu kilka bloków. Czy ich mieszkańcy zgłaszali uwagi?

Sobociński nie miał skarg na budowy Jarosława K. Prokuratura dodaje, że nie był on karany.
- Ponieważ preferuje załatwianie wielu spraw "na gębę" - uważa Grzegorz Olesiński ze Świecia, którego dom także zbudowała firma oskarżonego. - Miałem poważne zastrzeżenia do budowy i chciałem ich dochodzić w sądzie, ale ustąpiłem, bo brakowało mi kilku dokumentów. Musiałbym liczyć na świadków, a nie byłem pewien, że zechcą zeznawać przeciwko Jarosławowi K.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska