To musisz wiedzieć o morsowaniu. Do zimnej wody wchodź po krótkiej rozgrzewce, zanurzaj się powoli

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Morsowanie i generalnie hartowanie ciała na mrozie to moda, styl życia, ale też ryzyko, w którym przeziębienie to przysłowiowy pikuś. Ostatni weekend przyniósł w tej materii tragiczne informacje.

W niedzielę pod lodem na Jeziorze Urszulewskim koło Rypina utonął morsujący tam mężczyzna, próbujący przepłynąć pomiędzy wykutymi w lodzie przeręblami. Nie udało mu się. Ciało wydobyli strażacy.

W sobotę w marszu na Babią Górę w trudnych warunkach atmosferycznych wychłodzeniu uległa kobieta ubrana jedynie w szorty i stanik. Była w pięcioosobowej grupie podobnie „ubranych” turystów. W ciężkim stanie trafiła, w hipotermii i z odmrożeniem wszystkich kończyn na szpitalny odział intensywnej terapii.

Dla wielu morsów liczy się fotka na „Fejsie”

- Na co dzień mieszkam i trenuję w Warszawie. Pływam na basenie, ale raz w tygodniu jadę popływać w jeziorze i widzę jak ludzie zachowują się w taki warunkach pogodowych jakie właśnie mamy. Bywa, że zachowują się nieodpowiedzialnie, bo wskakują do zimnej wody zaraz po rozebraniu się, tak jak stoją. Wielu z tych osób zależy tylko na zrobieniu zdjęć i umieszczeniu ich na portalach społecznościowych. Wejście do zimnej wody powinno być poprzedzone krótką rozgrzewką, taką po której człowiek nie spoci się, bo w przeciwnym przypadku efekt może być odwrotny – zamiast zdrowia przyniesie uszczerbek na zdrowiu. Mogą to więc być podskoki, trucht, wymachy ramionami – mówi Hanna Bakuniak, bydgoska sportsmenka, rekordzistka świata w pływaniu zimowym.

Morsie, obyś nie stracił zdrowia!

[cyt]Nawet całkowicie zdrowa i wysportowana osoba powinna wchodzić do chłodnej wody stopniowo, tak aby nie schładzać ciała gwałtownie. Przestrzegam, bo były już takie przypadki, że szybkie wejście do wody zaraz po intensywnym biegu zakończyło się rozregulowaniem czynności serca i odtąd pacjent cierpi na nagłe skoki ciśnienia i czuje się bardzo źle. Najlepiej przygodę z morsowaniem nie rozpoczynać podczas takich mrozów, jakie teraz mamy, ale w dodatniej temperaturze – radzi doktor Lidia Pawłowicz, kardiolog z Torunia. /cyt]

Zobacz także: Jak uratowaliśmy 55. zimowy spływ na Brdzie. Oto nasza relacja [zdjęcia]

Pani doktor uczula, że trzeba słuchać swego organizmu i w razie poczucia dojmującego chłodu, wystąpienia dreszczy, złego samopoczucia, wycofać się, aby nie ryzykować życia i zdrowia. Przy czym nawet osoba cierpiąca na nadciśnienie, ale ustabilizowana lekami, może morsować, oczywiście przy zachowaniu tych samych zasad. Wszystko musi być robione z głową. Natomiast ewidentnym przeciwwskazaniem jest choroba wieńcowa i generalnie schorzenia kardiologiczne.

Zdaniem pani doktor, absolutnie nieodpowiedzialne są długie marsze w samej bieliźnie, tak jak zrobiła to grupa turystów na Babiej Górze. Można maszerować w takim stroju, ale krótko.

Zacznij od prysznica w łazience

- Przygodę z morsowaniem można rozpocząć od... własnej łazienki, gorącą kąpiel kończąc zimnym prysznicem. Tak można się wstępnie zahartować. Potem wystarczy pojechać nad jezioro i stopniowo zanurzać się coraz głębiej. Jednego tygodnia można zwyczajnie przespacerować się boso po płytkiej wodzie, drugiego tygodnia zanurzyć po pępek, a trzeciego już po szyję – instruuje Michał Jeziorski z Bydgoszczy, ratownik WOPR, żołnierz Wojsk Obrony Terytorialnej, uczestnik zawodów w zimowym pływaniu (m.in. Ice Swimming Bydgoszcz).

Pan Michał podsuwa też inny pomysł – saunę, z której można pobiec do pobliskiego jeziora. Takie udogodnienie funkcjonuje nad jeziorem w podbydgoskich Pieckach. Zwykle morsuje się w neoprenowych butach i skarpetkach, w wełnianej czapce, nie zanurzając głowy. Jednak po wyjściu z sauny można zanurzyć się całkowicie. Następnie szybko wraca się do sauny.

To też może Cię zainteresować

Szybka kąpiel w przeręblu jest podobna do wywrotki na zimowym spływie kajakowym. Jeśli ofiara tego zdarzenia w miarę szybko znajdzie się na brzegu i szybko się przebierze, to nic złego się nie dzieje. Nie zdarzyło się jeszcze, aby ktoś przeziębił się, miał gorączkę czy inne dolegliwości – zapewnia Grzegorz Rajewski, komandor Międzynarodowych Zimowych Spływów Kajakowych Energetyków na Brdzie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie