Tokio 2020. Maria Andrejczyk ze srebrnym medalem. "Drugie miejsce cieszy, ale przyjechałam tu walczyć o złoto"

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Maria Andrejczyk
Maria Andrejczyk Pawel Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Maria Andrejczyk w sobotnim finale rzutu oszczepem uzyskała słabszy wynik niż w kwalifikacjach, lecz wystarczyło to na srebrny medal olimpijski. Wygrała Chinka Shiying Liu.

Kontuzjowany bark boli, ale jestem waleczna – zapewniała po eliminacjach konkursu rzutu oszczepem Maria Andrejczyk.

25-latka, która jako debiutantka na igrzyskach w Rio otarła się o medal (do brązu zabrakło jej dwóch cm) w finale rzucała równo i dość daleko, nie potrafiła przebić jednak wyniku z eliminacji (65,24 m). W drugiej próbie osiągnęła 64,61, co dawało jej drugie miejsce. Konkurs już w pierwszym rzucie ustawiła sobie Shiying Liu rzucając 66,34 m.

– Było cholernie ciężko. Po drugim rzucie czułam, że trudno będzie się poprawić. Bark mi teraz odpada. Mam naderwane mięśnie, jeszcze się nie zagoiły – przyznała później Polka.

ZOBACZ TEŻ:

Andrejczyk czuła na plecach oddech rywalek. Dwie z nich uzyskały 64 m lub więcej. Największą szansę na odebranie jej srebrnego medalu miała Kelsey-Lee Barber. Oszczep Australijki poszybował daleko, ale minimalnie przed linią zapewniającą srebrny medal – o pięć cm (64,56). Andrejczyk w ostatniej próbie, jako jedynej z sześciu, nie przekroczyła 60 m. Ze złota mogła cieszyć się Chinka, zawodniczka Hańczy Suwałki została wicemistrzynią olimpijską.

– Nie jestem zadowolona. To znaczy oczywiście się cieszę, ale przyjechałam tu walczyć o złoto – zaznaczyła Andrejczyk, która w pierwszym rzucie sezonu, w maju na zawodach w Splicie, osiągnęła trzecią odległość w historii kobiecego oszczepu i najlepszą od 10 lat – 71,40 m. Niestety, przy okazji uszkodziła kontuzjowany już wcześniej bark.

– Jestem chyba jedną z niewielu osób, które wierzyły w to, że uda mi się wrócić do rywalizacji o najwyższe cele. W 2018 r., kiedy wracając po operacji barku zajęłam piąte miejsce na mistrzostwach Polski, czułam na sobie wiele spojrzeń satysfakcji. Wzrok ludzi mówił, że się skończyłam, że nie mam już czego w sporcie szukać. Chciałabym tym osobom podziękować, bo to one najbardziej mnie zmotywowały. Między innymi dzięki nim się podniosłam – podkreśliła.

ZOBACZ ZDJĘCIA MARII ANDREJCZYK Z IGRZYSK OLIMPIJSKICH W TOKIO:

– Jestem zbyt uparta, żeby odpuścić. Dopóki nie osiągnę czego chcę i nie poczuję wewnętrznej satysfakcji, nie dam za wygraną. Choćby miały mi odpaść wszystkie kończyny. Pragnę więcej i będę walczyła o więcej. Grunt, żeby było zdrowie. Split pokazał, że stać mnie na fantastyczne wyniki – zapewniła wicemistrzyni olimpijska.

ZOBACZ TEŻ:

Poza spełnieniem, choćby częściowym, sportowych ambicji oraz nagrodami finansowymi, medal olimpijski da Andrejczyk jeszcze jedno – stałą opiekę fizjoterapeutyczną od PZLA.

– Oszczep jest najbardziej kontuzjogenną konkurencją lekkoatletyczną, a nie mamy żadnego wsparcia. Związek przyznaje fizjoterapeutę dopiero po medalu na głównej imprezie. Do tej pory, chociaż wszyscy wiedzą, że mam kruche zdrowie, nie mogłam się tego doprosić. Nawet po rzucie na 71,40. Potrzebuję stałej pomocy, nie jestem w stanie zrobić wszystkiego samodzielnymi ćwiczeniami. Liczę na to, że kolejne przygotowania będą już kompletne – nie ukrywała rozgoryczenia Polka.

– Przez ostatnie pięć lat przeznaczałam wszystkie oszczędności na to, żeby znaleźć najlepszych specjalistów w Polsce. Udało się, bardzo mi pomogli. Inwestowałam wyłącznie w swoje zdrowie, żeby w ogóle móc dziś stanąć do rywalizacji – dodała.

ZOBACZ TEŻ:

Andrejczyk zadedykowała medal kibicom, opiece medycznej i sponsorom, dzięki którym mogła zadbać o zdrowie. Zapowiedziała, że srebrny krążek odda na licytację charytatywną, bo „to tylko rzecz, a może uratować czyjeś życie”. Mimo braku kibiców na Stadionie Olimpijskim, miała też wsparcie z trybun. Pojawiła się tam liczna delegacja polskich olimpijczyków.

– To było cudowne. Jestem bardzo wdzięczna mojej lekkoatletycznej rodzinie. Dziś przyszli wszyscy. Kibicowali, klaskali do każdego rzutu. Są najwspanialsi na świecie, zasługują na złoto – cieszyła się zdobywczyni 12. medalu dla Polski na igrzyskach w Tokio.

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie