MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Horror w toruńskiej fundacji. Co dalej ze zwierzętami odebranymi "Kociej Straży"? Zobaczcie ich zdjęcia!

Katarzyna Kucharczyk
Katarzyna Kucharczyk
Co dalej ze zwierzętami odebranymi "Kociej Straży"?
Co dalej ze zwierzętami odebranymi "Kociej Straży"? Grzegorz Olkowski
Minęły dwa tygodnie od tragicznego odkrycia przy ul. Gagarina, gdzie w pawilonie handlowym znaleziono 37 zwłok zwierząt. Te, które przeżyły, zostały przewiezione do Schroniska dla Zwierząt w Toruniu. Prezydent Torunia, Michał Zaleski, poinformował o przekazaniu dodatkowych pieniędzy na rzecz zwierząt. Jaki jest stan odebranych zwierząt na dziś?

Wsparcie od miasta dla byłych podopiecznych "Kociej straży"

Prezydent miasta Torunia, Michał Zaleski przekazał informację, że Schronisko dla Zwierząt w najbliższym czasie zyska dodatkowe 10 tysięcy złotych. Kwota to dodatkowe wsparcie finansowe dla bieżącej działalności schroniska w związku z interwencją w siedzibie Toruńskiej Kociej Straży.

– Ostatnio do schroniska trafiły zwierzęta, które zostały odebrane jednej z fundacji na terenie miasta. W najbliższym czasie przekażemy około 10 tysięcy złotych na opiekę weterynaryjną i zdrowotną dla tych zwierząt, tak żeby schronisko mogło się w odpowiedni sposób nimi zaopiekować – mówił Michał Zaleski.

Dwoje szczeniąt czeka na dom tymczasowy.
Dwoje szczeniąt czeka na dom tymczasowy. Grzegorz Olkowski

WIĘCEJ ZDJĘĆ ZWIERZĄT, KTÓRE CZEKAJĄ NA NOWY DOM >>>> TUTAJ <<<<

Przypomnijmy, że we wtorek 19 marca z siedziby fundacji „Toruńska kocia straż” przy ulicy Gagarina odebrano zwierzęta, które znajdowały się pod jej opieką – łącznie odebrano jedenaście kotów oraz dziewięć psów. Odkryto też 37 martwych zwierząt. Żywe zwierzęta przekazano pod opiekę schroniska przy ulicy Przybyszewskiego. Były zaniedbane.

– Są wychudzone, były brudne od kału i moczu, widać, że niektóre przebywały w niesprzątanych klatkach. Być może w takim stanie część została przejęta przez fundację. U niektórych zwierząt stwierdziłam stan zapalny jamy ustnej, mają też poprzerastane pazury – mówiła w rozmowie z „Nowościami” Marta Uździńska, lekarz weterynarii pracująca w schronisku przy ulicy Przybyszewskiego.

Zwierzęta czekają na domy

Jak sytuacja zwierząt wygląda dziś? Warto dodać, że każde zwierzę odebrane z fundacji było dowodem w sprawie, dlatego adopcja na ten moment nie jest możliwa. Schronisko poszukiwało jednak domów tymczasowych dla zwierząt, których stan zdrowia na to pozwalał. Szukano domów w Toruniu, by w razie ewentualnej potrzeby, schronisko mogło pomóc. Każdy dom tymczasowy musi oczywiście podpisać stosowną umowę, bycia w stałym kontakcie ze schroniskiem oraz przekazania ewentualnej zmiany adresu (dane dla policji). Czy zwierzęta znalazły domy tymczasowe? Największe zainteresowanie było pierwszego dnia po interwencji.

– Do domów tymczasowych poszły cztery koty, zostały jeszcze dwoje szczeniąt – informuje Hortensja Saj, pracownik Schroniska dla Zwierząt. – Przybierają na wadze, przez ten czas nawet do kilograma. Są to zwierzęta bardzo miłe, kontaktowe, większość z nich to ogromne przylepy. Tylko jeden kot jest trochę problematyczny, dziki.

Wszystkich, którzy byliby chętni dać dom tymczasowy zwierzętom odebranym z fundacji, prosi się o kontakt ze Schroniskiem dla Zwierząt w Toruniu. Na stronie internetowej schronisko-torun.oinfo.pl w zakładce „ostatnio przyjęte” można znaleźć płeć i numer ewidencyjny konkretnego zwierzaka. Zainteresowane osoby proszone są o kontakt mailowy pod adresem [email protected] lub telefoniczny pod numerem telefon 56 622 48 87 (w godzinach 8-16 od poniedziałku do soboty, w niedziele w godzinach 10-16).

Głos Toruńskiej Kociej Straży

Tymczasem ostatnio wznowił funkcjonowanie profil fundacji „Toruńska kocia straż” na Facebooku. Pojawiło się oficjalne oświadczenie, w którym odniesiono się do warunków, w których w jej siedzibie żyły zwierzęta. Czytamy m.in, że:

”Każdy kot miał osobny kennel – to zaleta, a nie więzienie. Koty są terytorialne. Obce sobie, puszczone luzem, w różnym stopniu oswojenia i różnym stanie zdrowia, nie byłoby z tego nic dobrego. W fundacji nikt nie pracował na etat. Wszystko robione było przed i po pracy. Dlatego godziny wizyt były trochę ograniczone, niemniej jednak, jak ktoś chciał przyjść zobaczyć zwierzaki czy z karmą, była taka opcja i wiele osób z niej korzystało.
Ten lokal był czasowy. [...] Na remont tego lokalu na zbiórce uzbierało się niewiele ponad 1,5 tys., a remont samej łazienki kosztował koło 4 tys. Czynsz też płaciłam ze swoich, bo z fundacyjnych nie starczało. A co do martwych zwierzaków, nikt przecież nie zabił ich celowo. Odeszły głównie na panleukopenię, o której tak często Wam pisaliśmy. Na cmentarzu na ul. Kociewskiej mamy 3 swoje groby. Ale przy większej ilości zwierzaków to za drogi biznes. Każdego trzeba chować osobno. A utylizacja zwłok, jak śmiecia, mnie nie interesuje. Dlatego „zbierałam” te zwłoki i chciałam pochować na cmentarzu, który stworzymy na własnej, zakupionej pod azyl ziemi. W dzień odebrania zwierząt mieliśmy wpłacić zadatek pod zakup tego domu. W tym lokalu mieliśmy być tylko jeszcze 2 tyg. [...]”.

Koty są bardzo "przytulaśne". Tylko jeden ma własny, trochę problematyczny charakter.
Koty są bardzo "przytulaśne". Tylko jeden ma własny, trochę problematyczny charakter. Grzegorz Olkowski

Pod oświadczeniem pojawiło się ponad 480 komentarzy. Wśród nich wiele było nie tylko wyrazem wsparcia czy krytyki działań, lecz dotyczyło poszukiwań zwierząt, które zostały oddane pod opiekę fundacji wcześniej. Toruńska Kocia Straż odnosiła się do większości z nich – potwierdzono, że niektóre z poszukiwanych zwierząt zostały wy adoptowane, a na informacje o innych, pytający muszą poczekać, bowiem właścicielka nie ma dostępu do „segregatora adopcji”. Wśród osób, które pytają o zwierzęta, pojawia się strach, że te oddane pod opiekę fundacji, znajdują się w tych, które były martwe. Na każdą wiadomość Toruńska Kocia Straż ma jednak odpowiedzieć. Zdjęcie, które pojawiło się przy poście, sugeruje stan fundacji przed interwencją: „Tak wyglądała nasza kociarnia jeszcze kilka dni temu… Skromnie, ale zwierzaki miały wszystko, co potrzebne” – czytamy w poście.

WIĘCEJ ZDJĘĆ ZWIERZĄT, KTÓRE CZEKAJĄ NA NOWY DOM >>>> TUTAJ <<<<

> – Proszę przyjrzeć się zwierzętom w klatkach, które znajdują się na tym zdjęciu. Nie zgadzają się z tymi, które zostały odebrane interwencyjnie – informuje Hortensja Saj. – Nie wiadomo, z kiedy jest to zdjęcie. Sytuacja jest bardzo skomplikowana. Wciąż staramy się ją rozwiązać, szukamy wszystkich poszlak, ale trochę po omacku. Kontaktujemy się z weterynarzami, z którymi fundacja współpracowała. Nie da się ukryć, że zwierzęta były zaniedbane, nie wszystkie były zaczipowane.

Niezależnie od działań schroniska, postępowanie w sprawie zaniedbań w siedzibie fundacji prowadzi policja pod nadzorem prokuratury.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zastrzeż PESEL - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Horror w toruńskiej fundacji. Co dalej ze zwierzętami odebranymi "Kociej Straży"? Zobaczcie ich zdjęcia! - Nowości Dziennik Toruński

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska