Powodem wzmożonych kontroli, które obejmą cały kraj, jest gwałtowny wzrost liczby zwolnień lekarskich. Tendencja ta dotyczy także Torunia i okolic. Porównanie danych z pierwszego półrocza 2008 i 2009 r. pokazuje to wyraźnie. - Przez pierwszych 6 miesięcy ub.r. nasz oddział odnotował 39 tys. zwolnień - mówi Bożena Wan-kiewicz, rzecznik toruńskiego oddziału ZUS. - W analogicznym okresie 2009 r. było ich aż 52 tys.
Jak wykazały kontrole przeprowadzone w tym czasie przez toruński ZUS, 800 z tych orzeczeń wydano bezpodstawnie. Z kasy Zakładu wypłacono niesłusznie 200 tys. zł. Teraz sprawdzanie uczciwości lekarzy i pacjentów ma być jeszcze bardziej wnikliwe. Kto zostanie skontrolowany w pierwszej kolejności? Przede wszystkim osoby, które już kiedyś podpadły ZUS-owi, a także ci, którzy często korzystają z krótkotrwałych zwolnień lub uzyskują je u różnych lekarzy. ZUS wejdzie także do gabinetów medyków, którzy wystawiają rekordową liczbę zwolnień.
Szansy na powodzenie zmasowanej akcji kontrolnej nie widzi Sławomir Czachowski, lekarz rodzinny z przychodni przy ul. Grabowej w Toruniu: - Pracuję już 30 lat i z mojego doświadczenia wynika, że podobne inicjatywy były zawsze sztuczne - mówi. - Z punktu widzenia lekarzy, jeśli do gabinetu przychodzi pacjent, który ma depresję i myśli samobójcze, bo po 20 latach pracy grozi mu jej utrata, to wystawienie mu zwolnienia jest w pełni uzasadnione. A takich ludzi u nas przybywa. Sam zauważam to od początku roku. Może więc kryzys przekłada się na liczbę zwolnień?