- Odwołaliśmy do Głównej komisji Orzekającej. Ta decyzję RKO w Bydgoszczy w jednym punkcie w ogóle umorzyła, a w pozostałej uchyliła i przekazała do ponownego rozpoznania. Sprawa znów rozpoznawana jest w Bydgoszczy. Finału spodziewamy się za kilka tygodni. Liczymy na uniewinnienie prezydenta. Jeśli stanie się inaczej, znów się odwołamy; mamy takie prawo, bo decyzja będzie nieprawomocna - przekazuje "Nowościom" adwokat Tadeusz Felski, reprezentujący w tej sprawie prezydenta Michała Zaleskiego.
Miliony wypłacone urzędnikom z Torunia bez uzasadnienia na piśmie
Jak zatem widać, prezydent jest zdeterminowany walczyć w sprawie 7,8 mln zł wypłaconych urzędnikom i wiceprezydentom bez uzasadnienia (rzekomo koniecznego - to się wciąż waży) do samego końca. Plan jest taki, by wyczerpać całą dostępną ścieżkę prawną. Dodajmy, że jeśli RKO w Bydgoszczy uniewinni za kilka tygodni Michała Zaleskiego, to sprawa i tak się nie musi zakończyć. Wówczas odwołania można spodziewać się ze strony oskarżającego go Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych.
Sprawa winy i odpowiedzialności prezydenta Torunia za podejrzewane naruszenie dyscypliny finansów publicznych waży się już kolejny rok. Chodzi o dodatki specjalne i nagrody dla urzędników, które wypłacił bez pisemnego uzasadnienia.
O tym, że taka praktyka jest naganną przekonani byli najpierw kontrolerzy z Regionalnej Izby Obrachunkowej w Bydgoszczy (RIO). Wytknęli Michałowi Zaleskiemu, że czyniąc tak obchodził przepisy z 2018 roku, które obniżały wynagrodzenia pracownikom samorządowym. Następnie, 7 listopada 2022 roku, naruszenie dyscypliny finansów publicznych w tym zakresie stwierdziła w swoim orzeczeniu Regionalna Komisja Orzekająca przy RIO. Wymierzyła karę nagany. Prezydent jednak się od tego orzeczenia odwołał i Główna KO uznała jego argumenty. Sprawa wróciła do ponownego rozpoznania.
7,8 mln zł - tyle przez kilka lat (2017-2019) wypłacił z naruszeniem dyscypliny finansów publicznych prezydent Michał Zaleski urzędnikom w formie nagród (7,4 mln zł) oraz wiceprezydentom Torunia, skarbnikowi i sekretarzowi miasta w formie dodatków specjalnych (ponad 431 tys. zł). Dlaczego z naruszeniem owej dyscypliny? Bo bez pisemnych uzasadnień, za co konkretnie. Do takiego wniosku doszła Komisja Orzekająca przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej w Bydgoszczy i ukarała prezydenta naganą.
Polecamy
- Koszary w Toruniu. Sam remont budynków to nie rewitalizacja! Ważni są ludzie
- Czeczenia w Toruniu. Kiedyś wieżowce strachu, a dziś? Zaglądamy do środka! [zdjęcia]
- Przez 12 lat okradała szkołę w Toruniu. Czy odda pieniądze i pójdzie za kraty?
- Lumpeksy na starówce w Toruniu. Wstyd czy hit? Sprawdzamy, czym przyciągają klientów
Co ważne jednak, już wtedy - w listopadzie minionego roku - RKO podała, co następuje. "(...) Należy wskazać, że Komisja stwierdziła wystąpienie naruszeń w zakresie przyznawania dodatków specjalnych i nagród, mających charakter formalny, polegających przede wszystkim na braku pisemnego uzasadnienia podstawy przyznawania nagród i dodatków” – tłumaczył w piśmie Mirosław Klimkiewicz, zastępca przewodniczącego Komisji.
Prezydent Michał Zaleski od początku całej sprawy podkreślał, że przepisów nie złamał. Wskazywał, że miał prawo nagrodzić zarówno urzędników, jak i wypłacić dodatki specjalne osobom z zarządu miasta. Przed RKO udowadniał, że jego zastępcy, skarbnik i sekretarz takie ponadstandardowe zadania faktycznie wykonywali. Koronnym argumentem było i pozostaje jednak to, że zarzuty dotyczą formalnych, a nie merytorycznych naruszeń. Zresztą, nawet z tymi formalnymi Michał Zaleski od początku się nie zgadzał wskazując, że przepisu nakazującego pisemnie uzasadniać wspomniane dodatki i nagrody brak.
Dodatki specjalne. Kto ile pieniędzy dostał? Najwięcej wiceprezydenci Torunia
Od 2017 do września 2019 roku trzej ówcześni zastępcy prezydenta miasta, sekretarz i skarbnik zainkasowali:
- wiceprezydent Zbigniew Fiderewicz - prawie 134 tysięcy zł,
- wiceprezydenci Andrzej Rakowicz (PO) i Zbigniew Rasielewski (PiS) - blisko 110 tysięcy zł każdy,
- sekretarz miasta Jacek Mularz - łącznie 101 tysięcy zł
- skarbnik Magdalena Flisykowska-Kacprowicz - około 64 tysięcy zł.
Dodajmy, że każdy z tych wysokich urzędników co miesiąc odbierał godną pensję. Do tego, jak innym pracownikom urzędu, należały im się "trzynastki", nagrody jubileuszowe itd.
