Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Ul. Mostowa w Bydgoszczy w okresie międzywojennym. Zapraszamy na zakupy, do Kina "Lido" i "Bristolu"

Małgorzata Stempinska
Małgorzata Stempinska
"Bristol" był tak dochodowy, że jego właściciel otworzył również kawiarnię teatralną po drugiej stronie Brdy, na przeciw "Bristolu" .
"Bristol" był tak dochodowy, że jego właściciel otworzył również kawiarnię teatralną po drugiej stronie Brdy, na przeciw "Bristolu" . ebay
Patrząc na przedwojenne zdjęcia czy pocztówki przedstawiające ul. Mostową uwagę zwraca Kino "Lido" i Restauracja "Bristol". Jednak Mostowa była wówczas ulicą handlową z prawdziwego zdarzenia.

Zobacz wideo: Charytatywny bieg i marsz dla Julki w Decznie

od 16 lat

Ogromny, piętrowy budynek, w którym mieściło się m.in. kino "Lido". wzniesiono w 1913 roku jako "Kammerlichtspiele". Zanim kino zostało "Lidem" nazywało się "Nowości", a potem "Adria". Zmieniał się też numer posesji, które zajmowało - najpierw była to Mostowa 5, a następnie już Mostowa 9.

- To było bardzo wytworne kino, chyba najelegantsze po "Kristalu". Repertuar był najbardziej aktualny w całej Bydgoszczy, a w związku z tym bilety były trochę droższe niż gdzie indziej - wspominał na łamach "Albumu Bydgoskiego" nie żyjący już Alojzy Bukolt, który pracował na różnych stanowiskach w Instytucie Wydawniczym Biblioteka Polska, potem kierował Okręgowym Zarządem Kin i Centralą Rozpowszechniania Filmów w Bydgoszczy.

Do kina "Lido" Alojzy Bukolt chodził często. - Mój sąsiad z ulicy Konopnej, przy której mieszkałem, był bileterem. Nie raz i nie dwa wpuścił mnie za darmo. A filmy były naprawdę świetne i - jak na tamte czasy - doskonale rozreklamowane. "Lido", jako pierwsze w mieście, wprowadziło ogromne kolorowe reklamy, ustawiane na dachu, frontem do Brdy. Już idąc mostem Teatralnym można było przeczytać tytuł filmu, nazwiska głównych aktorów oraz obejrzeć jakąś scenę z filmu. Te platformy wieczorem były podświetlane i odbijały się w wodzie. Efekt był niesamowity! - usłyszeliśmy.

Piękna, oszklona weranda w "Bristolu"

Po seansie można było się wybrać do restauracji "Bristol", która zajmowała piętro tego samego budynku. Miała piękną oszkloną werandę, zwisającą aż nad Brdę. Doskonale widać było stamtąd zarówno Wyspę Młyńską, jak i Plac Teatralny.

Zbigniew Raszewski w "Pamiętniku gapia" pisze: "Kiedy byłem mały, niecierpliwie czekałem chwili, w której to pudło (weranda - przyp. red) urwie się i wpadnie do wody. Dziś nie wstydzę się moich swawolnych myśli, bo pudło wyglądało raczej dziwacznie niż malowniczo. Natomiast prawdą jest, że roztaczał się stamtąd przepiękny widok".

Jak możemy przeczytać w "Pamiętniku gapia", w okresie międzywojennym byli restauratorzy tak popularni, jak np. Ciupek, który tak się dorobił na "Bristolu", że mógł zawładnąć również kawiarnią teatralną po drugiej stronie Brdy, na przeciw "Bristolu", a więc opanował można powiedzieć największy punkt strategiczny w całym mieście.

Niestety, budynek Niemcy zburzyli podczas okupacji. Z ziemią zrównali także wszystkie kamienice wzdłuż lewej strony ulicy. Długo nie postały. Większość wybudowano na przełomie XIX i XX wieku.

Dlaczego je zburzono? Prawdopodobnie Niemcy chcieli stworzyć szeroką aleję na Mostowej, by ich wojska mogły tamtędy defilować. Ale to tylko przypuszczenia.

Bławaty, "kolonialka" i sklep myśliwski

Ul. Mostowa przed wojną słynęła ze sklepów. To była ulica handlowa z prawdziwego zdarzenia, więc i ceny były o kilka groszy wyższe niż gdzie indziej. Ale i tak tutejsi kupcy nie narzekali na brak klientów.

Dużym powodzeniem cieszył się sklep bławatny Matza. Mieścił się po prawej stronie, na rogu Mostowej i Starego Rynku. Głośny stał się w 1938 roku. Wtedy na wystawach sklepów przy Długiej, prowadzonych w ogromnej większości przez Żydów, zaczęły pojawiać się napisy: "Nie kupuj u Żyda". Natomiast na sklepach niemieckich można było przeczytać: "Nie kupuj u Niemca". Gdy taki napis pojawił się u Matza, natychmiast wykupił ogromne, zresztą bardzo drogie, ogłoszenie w bydgoskich gazetach. Można było w nim przeczytać, że jest polskim przedsiębiorcą, co było wierutnym kłamstwem. Gdy tylko Niemcy wkroczyli do Bydgoszczy we wrześniu 1939 roku, Matz natychmiast stał się firmą niemiecką.

Z kolei po lewej stronie, na rogu Mostowej i Grodzkiej swój sklep o nazwie "Hubertus" miał Michał Pilaczyński. W "Hubertusie" można było kupić broń myśliwską i wszelkie akcesoria niezbędne na polowanie. Zbigniew Raszewski ten sklep mijał codziennie w drodze do gimnazjum. Był też jego klientem. "Od czasu do czasu wstępowałem tam i prosiłem o pudełko shortów. 9 mm. - Proszę bardzo - odpowiadał właściciel i kładł przede mną pudełko amunicji, jakby to było pudełko zapałek. Znał mnie z widzenia i łatwo się mógł domyślić, że strzelam do celu (tak też było w istocie)" - czytamy w "Pamiętniku gapia".

Wielu stałych klientów miał również sklep z wyrobami czekoladowymi przy ul. Mostowej 9. Podobnie jak trzy inne w Bydgoszczy należał do Franza Lehmanna. Fabryka Lehmanna "Lukullus" była w okresie międzywojennym głównym konkurentem "Wedla".

Na ul. Mostowej mieścił się też sklep kolonialny, zwany potocznie "kolonialką". Zbigniew Raszewski pisze tak: "Wedle dzisiejszej terminologii to sklep spożywczy. Nieraz takie sklepy mogły być bardzo skromne, a mimo to zadziwiłyby dzisiejszego klienta zaraz po wejściu widokiem dużych beczek stojących przed ladą. W jednej znajdowała się zwykle kiszona kapusta, w drugiej ogórki, a w trzeciej śledzie - wielkie, tłuste, tanie, dziś poszukiwany rarytas - wtedy pożywienie biedaków, zawsze dostępne".

Jeśli do fryzjera, to do Formanowskich

Na Mostową nie tylko przychodziło się zakupy, ale również do fryzjera. I to nie byle jakiego, tylko do samych państwa Formanowskich! Był to bodajże najbardziej renomowany i ekskluzywny zakład fryzjerski w okresie międzywojennym. Przychodzili tu przede wszystkim zamożni Polacy. Jeśli ktoś chciał ostrzyc się u Formanowskich, to musiał się liczyć ze sporym wydatkiem. Cena usługi jeszcze wzrastała, jeśli wykonywał ją sam właściciel lub jego żona. A państwo Formanowscy czesali jedynie wybranych klientów.

Co ciekawe, zakład współpracował też z bydgoskimi teatrami. To właśnie tutaj wykonywano najróżniejsze, nawet najbardziej wyszukane peruki do przedstawień.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska