Uratował kable

(am)
Pracownik monitoringu w nagrodę za szybką interwencję  dostał od przedstawicielki TP SA telefon komórkowy
Pracownik monitoringu w nagrodę za szybką interwencję dostał od przedstawicielki TP SA telefon komórkowy Anna Mizerny
Telekomunikacja Polska nagrodziła pracownika gminnego monitoringu, który udaremnił kradzież kabli.

Do zdarzenia doszło w styczniu 2008 roku o godzinie drugiej w nocy. Dzięki szybkiej interwencji pana Grzegorza nie doszło do żadnych zniszczeń.

- W nocy zauważyłem nieznany samochód, który podjechał do sklepu nocnego - opowiada pan Grzegorz. - Osoby w nim siedzące, według mnie, zachowywały się podejrzanie, dlatego bacznie obserwowałem ich poczynania. Objechali całą wieś. Później dowiedziałem się, że wypytywali, gdzie jest posterunek policji. Zobaczyłem, że zaparkowali w pobliżu sygnalizacji świetlnej. Mieli ze sobą baniaki z jakimś płynem, którym polewali studzienkę.

Pan Grzegorz postanowił interweniować. Nie zważając na własne bezpieczeństwo wybiegł na ulicę i krzyczał:

- Policja! Złodzieje!

Sprawcy zaczęli uciekać. Pracownik monitoringu wykazując niezwykłą przytomność umysłu, szybko wrócił do komputerów i skierował kamerę na tablicę rejestracyjną ich samochodu.

Już na początku akcji złodziei mieszkaniec Nowej Wsi Wielkiej próbował skontaktować się z policją. Niestety, w gminie nie zawsze dyżurują przedstawiciele prawa. Tak było i tym razem. Pan Grzegorz zawiadomił jednak swojego kolegę policjanta, który jest także mieszkańcem tej miejscowości. Ruszył on w pościg za złodziejami, by spisać numery rejestracyjne ich samochodu.

TP SA nie wiedziała

Początkowo władze telekomunikacji nie wiedziały o tym, co się dokładnie wydarzyło. Kiedy "Gazeta Pomorska" poinformowała ich o tym, zdecydowano, że dzielny stróż zostanie doceniony. - W Nowej Wsi Wielkiej jak dotąd nie było tego typu kradzieży - zapewnia nas pani Maria Piechocka, rzecznik prasowy Telekomunikacji Polskiej.

- Zdarzało się - _dodała - że złodzieje wycinali kable wiszące na słupach, ale nie dewastowali łączy podziemnych. Cieszymy się, że pan Grzegorz tak sprawnie zadziałał i dzięki niemu nie doszło do strat. Gdyby ktoś wpadł do otwartej studzienki, skutki byłyby tragiczne. _

Prawie jak w filmie

- Bardzo lubię to zajęcie. Wcześniej pracowałem w kinematografii. Teraz czuję się czasami tutaj tak, jakbym oglądał film. Szczególnie wiedząc próby kradzieży kabli w Nowej Wsi Wielkiej - opowiada o sobie pan Grzegorz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie