W polskim Kościele skandal goni skandal. Problemy nie są rozwiązywane, lecz tuszowane

Roman Laudański
Zdjęcie ilustracyjne. Przemyslaw Swiderski/zdjęcie ilustracyjne
Rozmowa z księdzem Tadeuszem Isakowiczem – Zaleskim z Fundacji im. Brata Alberta, autorem książek.

- „Kościół ma być przezroczysty”, to tytuł nowej książki – rozmowy z księdzem przeprowadzonej przez redaktora Tomasza Terlikowskiego. To jaki jest Kościół hierarchiczny w Polsce?
- Po to rozmawiamy w książce o wszystkich problemach Kościoła polskiego, żeby on był lepszy. To nie jest ani atak na wspólnotę Kościoła, ani na hierarchię, tylko pokazanie problemów i wskazanie drogi, jak należy je rozwiązywać. Sytuacja Kościoła w Polsce w roku 2020 – 30 lat po obaleniu komunizmu – jest rzeczywiście bardzo trudna. W książce przedstawiam analizę przyczyn.

Mapa pedofilii w polskim Kościele. W tych miejscowościach dz...

- Prawie codziennie dowiadujemy się nowych faktów w sprawie najgłośniejszego obecnie w kraju biskupa Janiaka. A to, że miał nalegać na wyświęcenie kleryka – pedofila, o czym napisał redaktor Zbigniew Nosowski z „Więzi”, a to ukrywanie i zatajanie spraw księży pedofilów, co pokazał film „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich, a to ujawnione przez „Gazetę Wyborczą” odwiezienie karetką do szpitala z podejrzeniem udaru, a tak naprawdę po spożyciu - miał 3,4 promila! Przecież zwykłemu wiernemu to się po prostu nie mieści w głowie!
- Szok, zgadzam się, ale wskażę na przyczyny. W czasach komunizmu, a wcześniej wojen i zaborów, Kościół przyjął postawę „oblężonej twierdzy”. Zaborcy, okupanci, aż po Służbę Bezpieczeństwa – wszyscy chcieli rozbić Kościół od zewnątrz i od wewnątrz. W tamtych czasach trudne sprawy, a takie zawsze były i są w Kościele, ukrywano. Starano się rozwiązywać je po cichu. Po roku 1990 sytuacja zmieniła się całkowicie. Kościół stał się bardzo uprzywilejowany. Wszystkie kolejne władze, łącznie z SLD, Platformą i PiS, starały się zjednać sobie Kościół ze względu na jego ogromne wpływy społeczne. Co widać zresztą w obecnej kampanii prezydenckiej. Kościół polski, jako wspólnota wsłuchująca się w głos wiernych i zwykłych ludzi, zamiast stanąć w prawdzie i jasno rozwiązywać problemy – niestety, co jest dla mnie bardzo przykre – nie wypracował mechanizmu przejrzystości i oczyszczania.

Czytaj także

- Przeżył to ksiądz na własnej skórze, można o tym przeczytać w książce.
- W 2006 i 2007 roku podjąłem problem lustracji duchownych. Kościół zwycięsko wyszedł z czasów komunizmu, tym bardziej należało pokazać tych, którzy ulegli współpracy z bezpieką. Praca nad książką wywołała histeryczną reakcję blokowania i torpedowania jej wydania. Książka jednak się ukazała, po czym miałem dwukrotny zakaz wypowiedzi. Okazało się, że nie ma żadnego mechanizmu wyjaśniania i oczyszczania szeregów duchownych, którzy poszli na współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, wręcz odwrotnie – nadal obowiązywał mechanizm tuszowania tych spraw.

- Mam za złe Tomaszowi Sekielskiemu, że nie wskazał, iż czterej negatywni bohaterowie filmu „Tylko nie mów nikomu” byli tajnymi współpracownikami. Chodziło
- Mam za złe Tomaszowi Sekielskiemu, że nie wskazał, iż czterej negatywni bohaterowie filmu „Tylko nie mów nikomu” byli tajnymi współpracownikami. Chodziło mi o pokazanie mechanizmu – gdyby była lustracja, to pewne sprawy byłyby już dawno rozwiązane - mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski. Adam Wojnar

- Na co dzień ksiądz posługuje w Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach. W 2006 roku odwiedził księdza szczególny gość.
- W tym czasie zmienił się metropolita krakowski. Kardynał Stanisław Dziwisz był u nas witany jako prawie najlepszy współpracownik papieża Jana Pawła II. Bardzo wielu ludzi w diecezji wiązało z nim ogromne nadzieje, ja także, bo poznałem go od dobrej strony, kiedy najpierw był kapelanem biskupa Karola Wojtyły w Krakowie, a później Jana Pawła II. Ku mojemu zdziwieniu, człowiek wychowany w cieniu papieża Jana Pawła II przyjął postawę blokowania lustracji księży. Kilkakrotnie zmieniał zdanie, ale ostatecznie storpedował te działania. Kiedy książka miała się ukazać, kardynał Dziwisz niespodziewanie przyjechał do naszej fundacji i powiedział, że pogodził się już z ukazaniem książki, ale poprosił o pominięcie wszystkich wątków homoseksualnych, które są w aktach byłej SB przechowywanych w Instytucie Pamięci Narodowej. Należy wyjaśnić, że bardzo często powodem werbunku duchownych przez SB były tzw. „kompr–materiały”, czyli materiały kompromitujące, z czego duża część miała podłoże skandali homoseksualnych. Wydałem książkę, posłuchałem kardynała i nie opisałem skandali obyczajowych. Z kolei w 2012 roku, także z Tomaszem Terlikowskim, wydałem wywiad – rzekę „Chodzi mi tylko o prawdę”, gdzie ledwie na dwóch stronach wspomniałem o problemie tzw. „lawendowej mafii” obecnej w Kościele. „Lawendowa mafia” to nic innego jak konspiracyjnie powiązana grupa duchownych, a także świeckich, o podłożu homoseksualnym. Wspomniałem również o problemie święcenia kleryków homoseksualistów. W 2005 roku papież Benedykt XVI wydał oficjalny zakaz przyjmowania do seminariów kandydatów o skłonnościach homoseksualnych.

Czytaj także

- Ta książka również wywołała burzę.
- Zostałem wezwany na tzw. Radę Kapłańską w krakowskiej kurii, gdzie przesłuchiwano mnie na okoliczność tej książki. Co ciekawe, cześć młodych księży z 40-osobowej rady jednak przyznawała mi rację. Uznali, że już najwyższy czas wyjaśnić, opisać te problemy, i pokazać, jak Kościół je rozwiązuje.

W polskim Kościele skandal goni skandal. Problemy nie są rozwiązywane, lecz tuszowane

- Problem w tym, że wcale ich nie rozwiązuje.
- Niestety. Po 2012 roku znowu nic się nie stało. I teraz mamy kolejne, wybuchające co chwilę skandale, które są efektem zaniechania oczyszczania Kościoła. W tak wielkiej wspólnocie są problemy, błędy, są i czarne owce, tylko problem polega na tym, że nikt nie chce niczego wyjaśnić. Dzięki temu, że jedna czy druga redakcja, medium, opisuje jakiś skandal, a Kościół milczy, wybucha następny skandal. Kościół znowu milczy i nie widać drogi, jak to rozwiązać.

Czytaj także

- W 2018 roku rektor kaliskiego seminarium zarzucił biskupowi Janiakowi tolerowanie wśród księży wykorzystania seksualnego dzieci i aktywnego homoseksualizmu. Napisał skargę do Watykanu, który milczy na ten temat przez dwa lata. O czym to świadczy? O tym, że w Watykanie, jak napisał Martel w „Sodomie”, homolobby ma się jeszcze lepiej niż w Polsce?
- Kościół jako wspólnota wszystkich ochrzczonych liczy ponad miliard ludzi. W obecnej sytuacji papież, kongregacje watykańskie, nie są w stanie rozwiązywać tych problemów na całym świecie. Dochodzi do sytuacji, w których – zgodnie z Prawem Kanonicznym – takie sprawy wysyłane są do Watykanu, gdzie rozpatrywane są bardzo długo lub w ogóle nie są rozpatrywane. Widać na tej podstawie niewydolność systemu. W ten sposób nie da się rozwiązywać wszystkich problemów.

Czytaj także

- System nie jest w stanie, czy nie chce ich rozwiązywać?
- Nawał tych spraw zatkał system. Nawet najbardziej zaangażowany watykański urzędnik tego nie przerobi. Do tego dochodzi wewnętrzny opór przed rozwiązywaniem takich problemów. To było widać przy sprawie arcybiskupa Juliusza Paetza (molestował kleryków z seminarium w Poznaniu), która była na poziomie nuncjatury papieskiej w Polsce. Nuncjuszem papieskim przez 22 lata był wtedy w Polsce arcybiskup Józef Kowalczyk, późniejszy prymas, nadal żyjący prymas – emeryt. On nie tylko nie wysłał dokumentów do Watykanu, ale na dodatek stawał po stronie tego, który krzywdził kleryków. Wysyłane z Polski listy ginęły w Watykanie i dopiero profesor Wanda Półtawska, jako sprawiedliwa kobieta, przebiła się do papieża i osobiście wręczyła mu skargę na arcybiskupa Paetza. Pokazuje to, że wtedy nuncjatura, jak i osobiste otoczenie Jana Pawła II blokowało tę sprawę. A kiedy papież się o tym dowiedział, to wysłał komisję watykańską do Poznania. Gdyby nie Wanda Półtawska, to zapewne sprawa arcybiskupa Paetza nigdy nie trafiłaby do papieża.

- A gdyby nie filmy braci Sekielskich i artykuły dziennikarzy, to biskupi i księża pedofile nadal mieliby się w Polsce znakomicie.
- Niestety, to prawda. Nie mam pretensji do dziennikarzy. Okazuje się, że dopiero media są w stanie coś zmienić. Przecież lustracja duchownych także zaczęła się od publikacji prasowych i to nie ja pierwszy zacząłem o tym pisać. Kiedy IPN zaczął działać, ukazywały się publikacje np. o księdzu Mieczysławie Malińskim czy księdzu Michale Czajkowskim, związanym z „Tygodnikiem Powszechnym”. To publikowali dziennikarze i historycy świeccy.

- Kiedy pojawiły się informacje o współpracy biskupa włocławskiego z SB zapytałem go o to i stanowczo zaprzeczył.
- Dokumentacja w sprawie biskupa Wiesława Meringa jest jednoznaczna. Był tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Lucjan”. To zostało opisane. Widzę w tym zaprzeczanie faktom. Najbardziej zaskakuje to, że pomimo ewidentnych faktów do dziś jest on biskupem i nikt ze strony władzy kościelnej nie wyciągnął wobec niego żadnych konsekwencji. Zresztą dotyczy to kilku urzędujących biskupów, którzy byli tajnymi współpracownikami SB. Każdy ma prawo się bronić, tyko jak można zaprzeczać dokumentom, które są jednoznaczne? Znam sprawę biskupa Meringa od strony akt i to jest czytelna sytuacja. Gdyby nie media, to Kościół nadal postępowałby w myśl hasła: po pierwsze, święty spokój! Nie podejmować trudnych tematów.

- Przyznaje ksiądz w książce, że ma zastrzeżenia do pierwszego filmu braci Sekielskich.
- Mam za złe Tomaszowi Sekielskiemu, że nie wskazał, iż czterej negatywni bohaterowie filmu „Tylko nie mów nikomu” byli tajnymi współpracownikami. Chodziło mi o pokazanie mechanizmu – gdyby była lustracja, to pewne sprawy byłyby już dawno rozwiązane. Nie tylko współpracy z SB, ale i skandale pedofilskie byłyby wiadome, a sprawcy zostaliby odsunięci. Zgodziłem się wystąpić w drugim filmie Sekielskich, na ich prośbę, bo uważałem, że jeżeli chcę dalej pokazywać przyczyny milczenia Kościoła, to wspólnie z płockim biskupem Mirosławem Milewskim i z Tomaszem Terlikowskim będziemy o tym głośno mówić. Nie uważam, żeby Sekielscy robili złą robotę, a wręcz odwrotnie. Paradoks polega na tym, że przyczynili się nawet do uchwalenia ustawy powołującej państwową komisję, która zresztą do dziś nie działa.

- To pokazuje, że ani Kościół się sam nie oczyści, ani nie zrobią tego politycy.
- Dlatego na sprawę pedofilii w Kościele trzeba patrzeć szerzej. W żaden sposób nie usprawiedliwiam władz kościelnych, bo zaniedbania są ogromne, ale popatrzmy na świat polityki – niezależnie od tego, kto rządzi, nikt nie jest skłonny do oczyszczania Kościoła. Problemy pedofilii, „lawendowej mafii”, a także nadużyć finansowych w Kościele są bardzo ciężkie i nie widać chęci do ich rozwiązania. Komisja powstała po pierwszym filmie Sekielskich. Zaraz po premierze „Tylko nie mów nikomu”, w maju 2019 roku, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział jej powołanie! W sierpniu Sejm poprzedniej kadencji przyjął ustawę, prezydent ją podpisał i przez dziewięć miesięcy nic się w tej sprawie nie działo. Instytucje, które miały wskazać kandydatów do komisji, nie zrobiły tego. Czyli nie wykonały nawet pierwszego kroku! Dopiero po drugim filmie Sekielskich, co potwierdza działanie pod wpływem mediów, prezydent, premier i rzecznik praw dziecka wskazali trzech kandydatów. A Sejm, chociaż zapowiedział, że wybierze swojego przedstawiciela 19 czerwca, zrobi to prawdopodobnie pod koniec lipca. Minęło półtora roku, a komisji nie ma! Jeśli zostanie powołana w czasie wakacji, to zbierze się dopiero jesienią. Czyli najwcześniej w przyszłym roku zacznie działać. To czas zmarnowany, a komisja nie jest tylko do spraw Kościoła, ale w ogóle pedofilii w Polsce.

- Tylko że bracia Sekielscy nie zrobią filmu o każdym z biskupów, wokół których narastają niejasności…
- Powtórzę, pedofilia nie dotyczy wyłącznie Kościoła! Powiem ironicznie, choć do tej pory nie używałem takiego określenia, ta komisja pedofilska powinna nosić imię braci Sekielskich! Mówię to trochę ironicznie, ale taka przecież jest prawda.

- Skoro wśród części księży i hierarchów widać tak wielką obłudę i fałsz, niezgodność czynów z religijnym nauczaniem, to może nie ma się co dziwić, że młodzież, najbardziej wrażliwa i wyczulona, ucieka z Kościoła?
- Dlatego w najnowszej książce mówię o tym głośno. Muszą nastąpić duże zmiany w episkopacie. Nie na zasadzie wskazania winnych i ich usunięcia, ale musi nastąpić zmiana mentalności. Kościół w Polsce nie może nadal tkwić w atmosferze „oblężonej twierdzy”. Nie może uważać ludzi mówiących o trudnych sprawach oraz dziennikarzy za wrogów Kościoła rozbijających jego jedność. W ubiegłym roku odbyły się wybory prezydium episkopatu. Wyraziłem nadzieję, że może dojdzie do zmian personalnych, że zostaną powołani młodsi księża, lepiej rozumiejący media, wychowani już po zmianach. I bardziej wrażliwi na pojęcie prawdy i społecznej sprawiedliwości. Wybory się odbyły i wybrano tych samych biskupów, którzy popełniają te same błędy. Proszę zauważyć, że obecne prezydium episkopatu milczy w sprawie biskupa Janiaka, jak i w wielu innych sprawach! Nie widać tu chęci oczyszczenia. A jeśli chodzi o młodzież, to zgadzam się. W młodości, nim wstąpiłem do seminarium, byłem członkiem Ruchu Oazowego Światło – Życie założonego przez księdza Franciszka Blachnickiego.

- Ja również.
- To był bardzo ożywczy ruch młodzieżowy. Jasna odnowa w duchu II Soboru Watykańskiego. Sprzeciwianie się komunizmowi. Znam do dziś bardzo wielu ludzi, którzy w takim ruchu widzieli siłę Kościoła i chęć zmian. Wtedy młodzież garnęła się do takich ruchów i stowarzyszeń.

- A teraz?
- A teraz co chwilę w Kościele skandal goni skandal. Jedno staram się w książce zdefiniować. Nie chodzi o to, że problemem są same skandale, bo one zawsze w takich wspólnotach będą. Już w Ewangelii opisano zdradę Judasza czy zaparcie się świętego Piotra. Natomiast gorszy to, że te problemy nie są rozwiązywane. Są tuszowane, ukrywane.

- Czyli wracamy do 2006 roku, kiedy kardynał Dziwisz powiedział księdzu, że ludzie nie wytrzymają informacji o księżach homoseksualistach i zabronił księdzu o tym pisać w książce.
- Dokładnie tak powiedział! Można by było zrozumieć te słowa, gdyby po wydaniu mojej książki Kościół zaczął działać. Wystarczyło odsunąć ludzi skompromitowanych i powołać nowych. Nic takiego się nie stało. Po 2006 roku niewiele się zmieniło.

- Wystarczy zobaczyć, w jaki sposób wierni próbują dotrzeć do papieża Franciszka w sprawie arcybiskupa Sławoja – Głódzia. Pomimo skarg – nic się nie wydarzyło.
- Sprawa arcybiskupa Głódzia ciągnie się od wielu lat i ani ze strony Watykanu, ani polskich hierarchów nic nie nastąpiło. Bardzo popieram papieża Franciszka, ale słychać tylko słowa, a nie widać czynów. Albo na górze informacje są blokowane, albo papież Franciszek nie ma siły przebicia.

Czytaj także

- Papieżowi Benedyktowi XVI też tych sił zabrakło. Nie udało mu się pokonać „lawendowej mafii” w Watykanie. Musiał ustąpić.
- Zgoda, ale był bardziej radykalny w działaniach. Za jego czasów na całym świecie odsunięto osiemdziesięciu biskupów. Tu warto wspomnieć chociażby sprawę arcybiskupa Stanisława Wielgusa.

- Tylko że w Polsce nie było dotąd ani jednego biskupa, który zostałby w znaczący sposób ukarany!
- Wszyscy wiedzą, że biskup Głódź jest alkoholikiem, człowiekiem stosującym mobbing wobec swoich podwładnych. Skandal goni skandal i rzeczywiście – nic się nie dzieje. Tak jakby nic się nie stało… W ubiegłym roku, podczas najważniejszej uroczystości w Krakowie – procesji na Skałkę ku czci świętego Stanisława biskupa i męczennika, metropolita krakowski Marek Jędraszewski zaprosił arcybiskupa Leszka Głódzia, ażeby głosił kazanie i przewodniczył procesji. To wywołało wiele emocji i sprowokowało wiele krytycznych słów. Ten człowiek nie powinien prowadzić takiej procesji, ale widać, jak silny jest układ. Ciągle jest zapraszany. Pamiętam, jak kardynał Stanisław Dziwisz na tę samą procesję zaprosił arcybiskupa Juliusza Paetza, tak jakby nic się nie stało po ujawnionym skandalu z molestowaniem kleryków!

- Tylko czy takie postępowanie hierarchów, również Watykanu, nie doprowadzi do tego, że ludzie zapytają: to po co nam tacy biskupi? Po co nam taki Kościół?
- Wierni z pewnością zaczną zadawać takie pytania. Powiedzą także, że nie chcą mieć nic wspólnego z takim Kościołem. Łatwo jest krytykować, tylko jak wskazać drogę? Rozumiem, że w czasach komunizmu postawa „oblężonej twierdzy” była uzasadniona, ale od 1990 roku zmarnowano 30 lat. Można było działać przejrzyście, tak jak akwarium jest przejrzyste. W mojej książce Kościół porównuję do akwarium. W Kościele – wspólnocie ludzi ochrzczonych ważni są biskupi, księża i każdy człowiek, nawet ten, który nie należy do Kościoła. Każdy powinien widzieć jego przejrzystość i czytelność. Przecież z każdej strony akwarium widać, co się w nim dzieje. Każde akwarium powinno mieć filtr, bo w każdej wspólnocie prędzej czy później pojawią się problemy. Musi być dopływ tlenu, tak jak Ruch Oazowy był ożywczym elementem Kościoła, tak i dziś jest wiele oddolnych świeckich inicjatyw w parafiach. Trzeba je popierać. Musi być system oczyszczania, naprawy. W książce pokazuję również pozytywy, ale przy obecnej postawie prezydium episkopatu nie widać chęci do jakichkolwiek zmian. Za chwilę wybuchną kolejne skandale i znowu zapadnie milczenie. Nie ma innej drogi jak przejrzystość.

- Tylko że akwarium, którego nie czyści się systematycznie, po prostu zarasta. I woda robi się mętna…
- Od wielu lat stoi u mnie w biurze akwarium i wiem, ile trzeba się namęczyć, żeby je oczyścić. Ale efekt jest bardzo piękny. Nic się samo nie rozwiąże, kiedy my będziemy siedzieli w fotelach. W książce rozmawiamy też o młodzieży, która musi mieć czytelne i pozytywne przykłady. Także o katechezach, jak je zmienić, żeby nie były bezowocne? Jak wspierać różne działania oddolne? Tylko jeśli relacje między biskupami, zwykłymi księżmi a wiernymi są nadal prawie feudalne, to nic się nie zmieni.

Rozmowa odbyła się przed decyzją papieża Franciszka, który usunął biskupa Janiaka z diecezji kaliskiej.

Bon turystyczny celem oszustów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3