Do kradzieży doszło w jednym z włocławskich zakładów ulokowanych na obrzeżach miasta - w Krzywej Górze. Najpierw w ręce policjantów wpadła 49-letnia kobieta podejrzana o kradzież kabla. Nie działała jednak sama. W kradzieży pomagał jej kolega z pracy, 27-letni mężczyzna. Oboje byli zatrudnieni w firmie ochroniarskiej i mieli za zadanie dbać o majątek zakładu, w którym pracowali. Niestety, nie sprawdzili się jako ochroniarze.
Jak wykryto złodziei? Pomogli w tym pracownicy ochrony, którzy dobrze wykonywali swoją pracę. Gdy tylko odkryli, że koleżanka po fachu dokonała kradzieży powiadomili policję. Policjanci wkroczyli do akcji i okazało się, że przypuszczenia kolegów były słuszne. 49-letnia pracownica ochrony miała ukryty kabel w bagażniku swego auta.
Wartość skradzionego kabla energetycznego to ponad 9 tysięcy złotych. Najpierw kobieta usłyszała zarzut kradzieży. Następnego dnia prokuratura przedstawiła zarzut 27-latkowi. Obojgu grozi kara im za to do 5 lat pozbawienia wolności.