Według TOPR-u tak mogli zginąć Anna i Bartosz z Bydgoszczy

mc, mik, red
W sobotę tłumy żegnały parę bydgoskich sportowców, którzy zginęli przed tygodniem w Tatrach. W ostatniej drodze Bartosza i Anny towarzyszyli rodzina, przyjaciele, znajomi i osoby związane z bydgoskim środowiskiem biegaczy.Czytaj więcej na kolejnych slajdach. Przesuń zdjęcie gestem lub naciśnij strzałkę w prawo.
W sobotę tłumy żegnały parę bydgoskich sportowców, którzy zginęli przed tygodniem w Tatrach. W ostatniej drodze Bartosza i Anny towarzyszyli rodzina, przyjaciele, znajomi i osoby związane z bydgoskim środowiskiem biegaczy.Czytaj więcej na kolejnych slajdach. Przesuń zdjęcie gestem lub naciśnij strzałkę w prawo. Dariusz Bloch
Przyczyną śmierci dwojga bydgoskich sportowców na przełęczy Zawrat mógł być silny wiatr. "Ich namiot mógł być zerwany przez wichurę".

W sobotę tłumy żegnały parę bydgoskich sportowców, którzy zginęli przed tygodniem w Tatrach. W ostatniej drodze Bartosza i Anny towarzyszyli rodzina, przyjaciele, znajomi i osoby związane z bydgoskim środowiskiem biegaczy.

O godz. 10 na cmentarzu przy ul. Kcyńskiej w Bydgoszczy odbyła się ceremonia pogrzebowa Anny, dwie godziny później - Bartosza. W trakcie pogrzebu Bartka nie zabrakło wspomnień o nim. - Był oryginalny, nieprzeciętny, nietuzinkowy, obdarzony poczuciem humoru, z dystansem do siebie, aktywny - tak mówiono w czasie ceremonii.

"Był zwariowanym dżentelmenem, kiedy do swojej babci na 90 urodziny przyszedł z naręczem 90 pięknych róż. I żeby nie było słodko, to powiem, że był czasami nieodpowiedzialny. On nigdy nie zapinał pasów w samochodzie (...)". W trakcie pogrzebu przemawiali jego bliscy, przyjaciele, a w jego ostatniej drodze odtworzono piosenkę Grubsona pt. "Na szczycie"...

Ciała Anny i Bartosza znaleziono w sobotę 13 czerwca w rejonie przełęczy Zawrat w Tatrach. Jak przypuszczali ratownicy górscy, podczas burzy szalejącej nad górami bydgoszczanie chcieli prawdopodobnie szybko opuścić rejon grani i zejść w dół. Widać było, że się spieszyli, bo na żlebie został czekan i raki. Żleb był śliski, bo wciąż ośnieżony, co prawdopodobnie było przyczyną upadku z dużej wysokości. W wypowiedzi dla Radia ZET Krzysztof Długopolski, dyżurny TOPR, zaznaczył, że bydgoszczanie zginęli w pobliżu szlaku turystycznego. Prawdopodobnie było jednak inaczej.

W raporcie TOPR-u z 14 czerwca ujęto hipotezę, która być może stanowi wyjaśnienie, jak doszło do tragedii: "W nocy z piątku na sobotę przez Tatry przechodziła silna burza połączona z intensywnym deszczem i wiatrem wiejącym z kierunku SE, który na Kasprowym W. osiągał prędkość przekraczającą 100 km na godz." Z kolei Jan Gąsienica Roj, który tamtego dnia kierował działaniami górskich ratowników w wypowiedzi dla RMF FM przypuszcza: - Można domniemywać, że na przełęczy, gdzie jest wąskie siodło, ten wiatr mógł osiągnąć większą prędkość rzędu 120 km na godzinę. Tam tworzy się dysza, zawirowania powietrza. Mogło być to przyczyną tego, że namiot rozłożony na śniegu został porwany przez podmuch wiatru.

Bartosz Apanasiewicz był doświadczonym górołazem i biegaczem, zwycięzcą Irona Mana, kilkukrotnym uczestnikiem górskiego ultramaratonu HardaSuka. Po wypadku na fanpage'u Bydgoscy Biegacze zamieszczono post: "Lubił ultra dystanse górskie i kochał triatlon (...) Był naszym przyjacielem (...) Człowiek dusza. Dla niego ważne było kim był i co przeżył niż co posiadał."

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie