Włocławek. Grusza wycięta. Konflikt rośnie

Renata Kudeł
To, co pozostało po gruszy - w tle zniszczony klomb
To, co pozostało po gruszy - w tle zniszczony klomb Wojciech Alabrudziński
Mieszkańcy bloku przy ulicy Toruńskiej we Włocławku są poirytowani, że wycięto czterdziestoletnie drzewo. - Dlaczego nie konsultowano tego ze wszystkimi lokatorami?

Wielkie poruszenie wywołała wśród mieszkańców bloku przy ul. Toruńskiej 63 na osiedlu Zazamcze wycinka czterdziestoletniej gruszy. - Dlaczego zrobiono to bez konsultacji z nami? - pytają. - W bloku mieszka sto rodzin, dlaczego interes jednej, czy dwóch osób ma być ważniejszy niż nasz?

Gdy pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej "Zazamcze" ścinali gruszkę, mieszkańcy wylegli na balkony i przed blok. Nie obyło się bez głośnych komentarzy. Nie udało się jednak udaremnić wycinki. Do dziś emocje nie opadły, bo obecność gruszki już wcześniej podzieliła lokatorów. Na mniejszość i większość, jak twierdzą.

Ozdoba okolicy

- To drzewo było ozdobą okolic naszego bloku - mówi pani Maria. - Małe, zdrowe, kształtne, na wiosnę obsypywało się pięknym kwieciem - chwali. Jej zdaniem, nie powinno się w tych proekologicznych czasach pochopnie wycinać drzew, tym bardziej w miejscu, gdzie nie ma ich zbyt wiele. - Gruszka zasłaniała nam widok na parking. Teraz mamy przed oczami plac z autami, który nie ma w sobie nic z urody drzewa, obsypanego małymi gruszeczkami - mówi lokatorka.

Fakt, że drzewo obficie co roku rodziło drobne gruszki, jednym przeszkadzał, innym nie. - Mój samochód wart pięćdziesiąt tysięcy złotych, stał pod drzewem i mi to nie przeszkadzało - przyznaje pani Agnieszka. Ale inni twierdzą, że opadające ulęgałki przeszkadzały za to innej z lokatorek, starszej pani, która założyła tu ogródek kwiatowy. To ona miała, zdaniem mieszkańców, wnioskować w spółdzielni o wycinkę gruszy. Ta jednak stanowczo zaprzecza...
-

W odwecie?

Ta gruszka nie tylko dawała cień. Była jak symbol. Ale poszła pod przysłowiowy "nóż" - dodaje pani Barbara.
Konflikt zaognił się na tyle, że jedna z lokatorek w odwecie za ścięcie drzewa wyrwała posadzone na klombie kwiaty. Jak twierdzi, ostrzegała sąsiadkę, starszą panią, której przeszkadzała grusza, że jeśli doprowadzi do jej usunięcia, zniszczy rośliny. Starsza kobieta wezwała strażników miejskich. - Nie mogę pogodzić się z takim postępowaniem - twierdzi. Wkrótce okaże się, czy strażnicy będą prowadzić postępowanie w sprawie niszczenia roślinności.

- My tylko spełniliśmy prośbę mieszkańców - mówi krótko Maria Ochocińska, dyrektor do spraw gospodarczych i zasobów mieszkaniowych SM "Zazamcze". I dodaje, że szkoda, iż konflikt podzielił mieszkańców, którzy jeszcze nie tak dawno wspólnymi siłami budowali w pobliżu bloku parking.

Najlepsze artykuły za jednym kliknięciem. Zarejestruj się w systemie PIANO już dziś!

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

zez sensu jest to piano. w ten sposób ludzie zaczną jeszcze mniej czytać albo rozwinie się dziennikarstwo obywatelski

G
Gość

bez sensu artykuł w premium, który mozna przeczytac na stronie radia gra od rana...
dobre....

Dodaj ogłoszenie