Z kart historii. Gole, które odmieniły losy meczu

Redakcja
Ivan Klasnic i Semih Senturk, którzy strzelili gole w ostatnich sekundach dogrywki w meczu 1/4 finału Chorwacja - Turcja mają liczne grono poprzedników.

Senturk widnieje w kronikach jako autor najpóźniej zdobytej bramki w historii tej imprezy, ale goli, które w ostatniej chwili odmieniały losy meczów, było znacznie więcej. Klasnic trafił do tureckiej bramki w 118. min i 45. sekundzie gry. Rywale odpowiedzieli już w doliczonej przez sędziego minucie.

Turcy już po raz drugi w tym turnieju zgotowali kibicom podobne widowisko. W decydującym o awansie z grupy meczu z Czechami do 75. min przegrywali 0:2, by wygrać 3:2. Wcześniej, także w meczu grupowym, w podobnych okolicznościach pokonali Szwajcarów 2:1, a decydującego gola zdobyli w... 92. min.

Bramki na wagę zwycięstw w ostatnich sekundach to w turnieju rozgrywanym w Austrii i Szwajcarii także specjalność piłkarzy hiszpańskich. David Villa w spotkaniu ze Szwecją, a Daniel Guiza w meczu z Grecją ustalili wynik na 2:1 tuż przed końcowym gwizdkiem. Z kolei gol stracony w doliczonym czasie gry odebrał prawdopodobnie jedyne w zwycięstwo polskiej drużynie - Austriak Vastic wyrównał na 1:1, gdy zegar wskazywał 93. min.

Także w poprzednich turniejach sporo było podobnych zdarzeń. W Portugalii błysk geniuszu Zidane'a zapewnił Francji wygraną 2:1 z Anglią. Obie bramki padły w doliczonym czasie, a "Zizou“ trafił ze stałych fragmnetów gry - z rzutu wolnego, a później z karnego. Większą wagę dla Francuzów miał gol zdobyty przez Wiltorda w ostatniej minucie finału z Włochami w 2000 r. W tym samym turnieju drużyna Serbii do ostatniej minuty prowadziła z Hiszpanią 3:2. Trzy doliczone minuty wystarczyły piłkarzom z Półwyspu Iberyjskiego, by wygrać 4:3. Z kolei w 89. min wykorzystując rzut karny Ganea zapewnił Rumunom wygraną 3:2 z Anglikami, choć wcześniej przegrywali 1:2.

W 1996 roku na boiskach Anglii ze srebnych medali cieszyli się Czesi. W finale ulegli 1:2 Niemcom ("złoty gol“ Olivera Bierhoffa w dogrywce), ale nie zagraliby nawet w ćwierćfinale, gdyby Vlaidmir Smicer nie wyrównał na 3:3 w ostatnich sekundach meczu z Rosją. Równie dramatyczny był półfinał ME w 1984 roku, ale wówczas zakończył się happy endem dla gospodarzy turnieju. Portugalczycy od 8. minuty dogrywki prowadzili 2:1, ale najpierw wyrównał Domerque, a dzięki trafieniu w 119. min Michela Platiniego Francuzi awansowali do finału.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie