Zabójstwo na Gagarina w Toruniu. 24-latkowi grozi dożywocie

    Zabójstwo na Gagarina w Toruniu. 24-latkowi grozi dożywocie

    online, PK

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    O dokonanie zbrodni jest oskarżony 24-letni Dawid W. Grozi mu nawet dożywocie.
    1/17
    przejdź do galerii

    O dokonanie zbrodni jest oskarżony 24-letni Dawid W. Grozi mu nawet dożywocie. ©Grzegorz Olkowski

    W sądzie w Toruniu trwa głośna sprawa o zabójstwo na ulicy Gagarina, do którego doszło w 2015 roku. Przed sądem zeznawali pracowicy pensjonatu w którym zatrzymano oskarżonego.
    Drugiego dnia świąt, 26 grudnia przed jednym ze studenckich lokali przy ulicy Gagarina mężczyzna został śmiertelnie ugodzony nożem. O dokonanie zbrodni jest oskarżony 24-letni Dawid W. Grozi mu nawet dożywocie.

    Po 9-miesięcznym śledztwie w listopadzie 2016 roku ruszył proces.

    Dawid W. twierdzi, że zabójstwa nie planował, a gdyby rzeczywiście tak było nie czekałby z użyciem noża aż ktoś go pobije.
    Wiadomo też, co mężczyzna robił po tym zdarzeniu - najpierw ukrywał się w miasteczku uniwersyteckim, w końcu wrócił do Inowrocławia, do swojej dziewczyny, nie powiedział jej nic o tym co się wydarzyło. Dwa dni później zatrzymali go antyterroryści z policją.

    Proces zabójcy z Gagarina. Zabił w obronie własnej?

    Z dotychczasowych zeznań trudno jednoznacznie wskazać przebieg zdarzenia. Według prokuratorów przyczyną tragedii była scysja przy barze, która przeniosła się poza lokal. Tam, na ulicy, został zadany śmiertelny cios.

    Zeznawali kolejni świadkowie. Dziewczyna, która tego dnia bawiła się w lokalu i jednocześnie krewna ochroniarzy, w drodze do samochodu spostrzegła szarpaninę w okolicach przejścia dla pieszych, a następnie leżącego mężczyznę, ale nie widziała zajścia szczegółowo.

    Zeznawał też ojciec dziewczyny, z którą chodził oskarżony.

    Przed sądem wyjaśnienia składały również kobiety, które wówczas pracowały w pensjonacie, gdzie oskarżony został zatrzymany. Mężczyzna prawdopodobnie pojawił się tam w nocy z 28 na 29 grudnia, czyli dwa dni po morderstwie.

    - Rezerwacja była złożona telefonicznie. Mężczyźni przyjechali o czwartej nad ranem - relacjonowała jedna z byłych pracownic pensjonatu. - Wydałam im klucze i wskazałam, gdzie mogą zjeść śniadanie. Zachowywali się normalnie, nie wzbudzali podejrzeń. Rano zeszli na śniadanie, które zabrali ze sobą do góry.

    Wtedy w pensjonacie zostali zatrzymani przez antyterrorystów. Na trop poszukiwanego śledczy wpadli dzięki upublicznieniu nagrania z kamer monitoringu przy rektoracie uniwersytetu.

    Zobacz galerię


    INFO Z POLSKI odc.23 - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju.






    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej