Zagrożenie chemiczne w lesie pod Bydgoszczą - zakaz wstępu po znalezieniu beczek

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
LP obliczyły, że dotąd - wliczając oprócz rejonu Bydgoszczy także tereny w wokół Gniewkowa - do lasów podrzucono 11 tysięcy litrów nieznanych substancji. Za pomoc w złapaniu sprawcy Nadleśnictwa Bydgoszcz i Szubin wyznaczyły 10 tys. zł nagrody. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu wyznaczyła nagrodę w wysokości 30 tys. zł.
LP obliczyły, że dotąd - wliczając oprócz rejonu Bydgoszczy także tereny w wokół Gniewkowa - do lasów podrzucono 11 tysięcy litrów nieznanych substancji. Za pomoc w złapaniu sprawcy Nadleśnictwa Bydgoszcz i Szubin wyznaczyły 10 tys. zł nagrody. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu wyznaczyła nagrodę w wysokości 30 tys. zł. OSP Szubin
Nadleśnictwo Bydgoszcz wprowadziło zakaz wstępu do lasu w rejonie odnalezienia ostatniego nielegalnego zrzutowiska odpadów chemicznych. Podrzucanie takich śmieci to już plaga. Policja prowadzi co najmniej kilka postępowań w takich sprawach.

Zobacz wideo: Bydgoszcz. Centrum Edukacyjno-Społeczne na Okolu gotowe.

- To zjawisko narasta, nie tylko u nas, takie zdarzenia są np. pod Brodnicą - komentuje nadleśniczy Andrzej Białkowski szefujący Nadleśnictwu Bydgoszcz. W ostatnich miesiącach, a zwłaszcza tygodniach, leśnicy są coraz częścią alarmowani przez pieszych i rowerzystów poruszających się po lasach o tym, że natknęli się na pojemniki i beczki, które mogą zawierać niebezpieczne substancje.

Las jest zamknięty do końca lipca

Dlatego bydgoski nadleśniczy zdecydował - po ostatnim zdarzeniu na południu od Bydgoszczy - o zamknięciu lasu. Czytamy, że ma to związek ze skażeniem chemicznym spowodowanym porzuceniem niebezpiecznych odpadów. Okresowy zakaz wstępu obowiązuje na terenie oddziału 32 Leśnictwa Bielice - to teren po obu stronach ul. Dabrowa, blisko miasta, tuż za zakładem Firmy Gotowski.

- Na razie, nie wiemy, co to są za substancje, trwają badania - mówi nadleśniczy Andrzej Białkowski.

Nieznany sprawca pozostawił odpady w okratowanych pojemnikach popularnie zwanych mauzerami w Zamościu w gminie Szubin, w lesie w Pieckach oraz w Łochowie, w gminie Białe Błota. - Wizje lokalne przeprowadzone przez inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wykazały, że wokół pojemników podłoże zostało zanieczyszczone, prawdopodobnie podczas rozładunku - informuje WIOŚ. - Wygląd pojemników, charakter ich zawartości oraz inne okoliczności pozwalają przypuszczać, że za wszystkie porzucenia odpowiada jeden sprawca.

W tym samym czasie podobne odpady, lecz w znacznie większej ilości, zostały znalezione w Nadleśnictwie Szubin.

Na przełomie maja i czerwca na terenie leśnictw Smolno i Nadkanale ktos wyrzucił metalowe beczki i plastikowe pojemniki. W beczkach znajdowała się substancja sypka, w pojemnikach ciecz. W lesie w Łabiszynie było podobnie - na leśnej drodze nieznany sprawca pozostawił 11 beczek, zawierających substancje chemiczne. Z trzech pojemników coś wyciekało.

Nie tylko las jest celem

Nielegalne zrzutowiska potencjalnie niebezpiecznych odpadów pojawiają się już nawet w samym mieście. Patrol Straży Miejskiej jadący ul. Smoleńską w Bydgoszczy zauważył metalowe beczki, które zostały wyrzucone przy stacji transformatorowej. Beczek było 30. Część z nich była nieszczelna - na ziemię wypływała z nich czarna maź.

- Strażnicy sfotografowali beczki i powiadomili Bydgoskie Centrum Zarządzania Kryzysowego - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik Straży Miejskiej w Bydgoszczy. Próbki pobrali pracownicy Centralnego laboratorium badawczego. Na wyniki czekamy.

Beczki wyrzucono nawet kilka tygodni temu w zrujnowanych zabudowaniach starego browaru w Myślęcinku przy ul. Konnej. Zarządzający obiektem Leśny Park Kultury i Wypoczynku ogrodził browar dodatkowym płotem.

Śledztwo za śledztwem

Nie tylko WIOŚ ma pełne ręce roboty - po każdym ze znalezisk zgłoszenie trafia na policję.

- W tej chwili na terenie Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy prowadzi się kilka postepowania dotyczących zanieczyszczenia środowiska poprzez porzucenie odpadów, prowadzą je m.in. komisariaty na Wyżynach i w Koronowie. Na razie nie są połączone w jedno postępowanie - mówi podkom. Lidia kowalska z zespołu prasowego KWP w Bydgoszczy.

Jedno z postępowań jest z paragrafu o zanieczyszczeniu środowiska w znaczących rozmiarach - to zdarzenie z Piecek. Materiały są analizowane przez prokuraturę.

Wiadomo, że na wielu pojemnikach znaleziono metki z nazwą firmy i zawartością substancji, nie jest wykluczone, że istnieją także zdjęcia z leśnych fotopułapek.

Płacimy - 10 tysięcy za tonę

W przypadku niewykrycia sprawcy zanieczyszczenia, kosztami usunięcia odpadów obciążany jest właściciel terenu - w większości przypadku to nadleśnictwa. - Wywóz kosztuje 10 tysięcy złotych za tonę - mówi nadleśniczy Białkowski. W jednym z ostatnich przypadków odpady do utylizacji zabrała z lasu firma Eneris, która ma na terenie dawnego Zachemu spalarnie odpadów niebezpiecznych i chce budować następną, o wiele większą. Eneris nie wziął od Lasów Państwowych ani złotówki.

LP obliczyły, że dotąd - wliczając oprócz rejonu Bydgoszczy także tereny w wokół Gniewkowa - do lasów podrzucono 11 tysięcy litrów nieznanych substancji. Za pomoc w złapaniu sprawcy Nadleśnictwa Bydgoszcz i Szubin wyznaczyły 10 tys. zł nagrody. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu - 30 tys. zł.

Wideo

Materiał oryginalny: Zagrożenie chemiczne w lesie pod Bydgoszczą - zakaz wstępu po znalezieniu beczek - Express Bydgoski

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aneta /ponownie/
te beczki koło Łabiszyna - to chyba te porzucone koło pana R.....czyli niedaleko /parę metrów/ drogi Łabiszyn-Rynarzewo.

Zanim wyrzucił beczki i "był bezpieczny" moim zdanie jechał albo od strony Rzywna albo od strony Wielkiego Sosnowca.

Po wyrzuceniu beczek koło pana R.... nie zawracał na wąskiej polnej drodze tylko pojechał prosto - albo na Rzywno i dalej na Nowe Dąbie, albo o ile nadjechał z przeciwnej strony to aby nie zawracać pojechał na Wielki Sosnowiec.

I tu i am są prywatne kamery.
A
Aneta
Mausery są różne -

* ten nowszy z osłoną aluminiową jest dużo droższy i ma zastosowanie do bardziej agresywnych cieczy. /ok 700 zł za sztukę/

* Ten starszy z osłoną z aluminiowej kraty - to tani służy praktycznie do powszechnych cieczy - farby, kleje itp

Ten starszy ma numer 772 - prawdopodobnie katalog magazynowy
B
Basia
Bechem robi nie tylko smary dla przemysłu ciężkiego, robi też płyny przemysłowe, smary do niskich i wysokich temperatur oleje, i inne - można to wykorzystywać w produkcji tworzyw sztucznych.

Po ilości tego co jest w beczkach i po rozmiarach różnych beczek można wnioskować do czego było to wykorzystywane

Jak produkcja/naprawa wielkogabarytowa to nikt nie kupi pojemnika 2-3 kg. tylko wielki pojemnik albo beczke na 200 kg
A
Agnieszka
Stare beczki / żółte/ to głównie firmy Bechem - niemieckiej specjalizującej się w smarach przemysłowych /tylko w smarach/ I tu są 2 możliwości:

1.albo beczki zostały sprowadzone z Niemiec by je tu wyrzucić /wątpię bo za mało/

2. albo należały do firmy używającej smarów do ciężkich maszyn przemysłowych /firma albo je naprawia - dźwigi kombajny, przekaźniki transportowe/ itp...albo produkuje? - mniej prawdopodobne

Beczki prawie nowe - NIEBIESKIE - to firma Barpimo - głównie lakiery na bazie żywic, farby lakiery inne - w tym tez lakiery do pokrywania konstrukcji stalowych /dźwigów itp/

Firma Barpimo nie ma sklepów w naszym województwie i chętnie czeka na zamówienia online.

Beczki wyglądają na nowe - warto poszukać zamówień z ostatniego pół roku. Osoba która rozwozi zna leśne ścieżki - pochodzi więc raczej z okolic.
Dodaj ogłoszenie