"Zobaczyłam ogień, a potem zorientowałam się, że nie płonie jeden dom, tylko cała ulica". Reportaż z Nowej Białej

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Nowa Biała próbuje otrząsnąć się po wielkim pożarze
Nowa Biała próbuje otrząsnąć się po wielkim pożarze Andrzej Banaś
Ogień pojawił się wieczorem, kiedy część mieszkańców była jeszcze na polach, a inni doili krowy, które wróciły z pastwisk. Kiedy zaczęły palić się pierwsze domy sąsiedzi szybko przyszli z pomocą. Nie spodziewali się, że w tym czasie ogień "przeskakiwał" na ich domy. Upał, mnóstwo siana zwiezionego na podwórka i zwarta zabudowa tylko pomagały w szybkim rozprzestrzenianiu się ognia. Nawet najstarsi mieszkańcy wsi przyznają, że takiego pożaru nie widzieli nigdy wcześniej. Ci, z którymi rozmawialiśmy nie kryli łez, opowiadając o wielkiej tragedii, która dotknęła ich malowniczo położoną miejscowość.

Dobytek na chodniku

Z domu zostały zgliszcza, w ogródku zamiast kwiatów leży sterta zwęglonej blachy. Po przeciwnej stronie ulicy rodzice z dwójką dzieci próbują wydobyć ze spalonego dobytku to, co uratowali przed ogniem. Na chodnik udało im się w nocy przenieść część ocalałego dobytku. Chłopiec przegląda książki i zeszyty, ze łzami w oczach wyrzucając te nadpalone.

Takie obrazy można było oglądać w niedzielę po nocnym, strasznym pożarze, który objął 21 domów oraz zabudowania gospodarcze, w których znajdowały się zbiory, maszyny rolnicze i zwierzęta gospodarskie. W domach mieszkało 112 osób. Noc większość mieszkańców spędziła u rodzin lub znajomych.

Pożar objął łącznie 1 hektar ziemi. W akcji gaśniczej brało udział ponad 400 strażaków. To cud, że nikt nie zginął. W pożarze rannych zostało 9 osób: 8 osób w stanie dobrym z poparzeniami lub podtruciem trafiło do szpitala. Dymem zatruł się także jeden strażak z OSP Bóbr, ale został już zwolniony ze szpitala.

W niedzielę po ul. św Katarzyny od rana chodziło wielu wojskowych i policjantów, którzy pomagali w ratowaniu tego, czego ogień nie strawił. Na płotach suszą się węże strażackie. Wszędzie słychać rozmowy, ludzie dyskutują między sobą m.in. o tym, w jaki sposób ogień mógł tak szybko zająć niemal całą ulicę.

Właściciele spalonych posesji liczą straty, część przyszła do busa firmy ubezpieczeniowej zaparkowanego przed kościołem, gdzie można szybko wypełnić dokumenty potrzebne do uzyskania odszkodowania.

Wielkie pogorzelisko w Nowej BiałejZdjęcia dzięki uprzejmości Kraków 112 - Krakowskie Ratownictwo w Obiektywie

Pogorzelisko w Nowej Białej. Na tych zdjęciach widać prawdzi...

Płomienie szalały po pokojach

Straty są ogromne. Wiadomo, że część gospodarzy straciła cały majątek życia.

Jednym z najbardziej poszkodowanych jest Jan Krzysztofek, właściciel domu, który spłonął niemal doszczętnie. Mężczyzna do tej pory nie wierzy w to co się stało.

- Wieczorem siedziałem w domu. Nagle ktoś zawołał, ze pali się u jednego z sąsiadów. Poleciałem pomóc, ale kiedy ratowaliśmy dobytek sąsiada, ogień zaatakował mój dom. Kiedy zorientowałem się co się dzieje, płomienie szalały już po moich pokojach. Nie było szans na uratowanie budynku – mówi nie kryjąc emocji mieszkaniec Nowej Białej.

Jan Krzysztofek obawia się, że jego dom będzie musiał zostać rozebrany. Piętro domu jest czarne od sadzy. Niewiele udało się wynieść ze środka.

Pożar zamiast weselnej zabawy

Krystyna Węglarz, sołtys Nowej Białej, sobotnią noc miała spędzić bawiąc się na weselu w pobliskiej miejscowości. Zanim jednak po ślubie trafiła na salę weselną usłyszała głos syreny alarmowej.

- Zobaczyłam ogień, a potem zorientowałam się, że nie płonie jeden dom tylko cała ulica. Przeżyłam tu już cztery pożary, ale tego nie można z niczym porównać. To wielka tragedia – mówi sołtys wsi.

Ogień mógł z łatwością przechodzić z domu na dom, ponieważ miejscowość ta znana jest ze zwartej zabudowy.

- Tutaj od zawsze tak było, że każdy chciał być jak najbliżej centrum wsi gdzie jest potok, kościół i wszystkie najważniejsze instytucje. Domy i stodoły bezpośrednio przylegają do siebie. Taka zabudowa bardzo jednoczy ludzi, bo wszyscy dobrze się tu znają i lubią, ale okazuje się, że w przypadku pożaru ogień przeskakuje z domu na dom bardzo szybko – mówi Jan Bednarczyk, mieszkaniec Nowej Białej.

Ludzie na polach, a ogień w domach

Ogień pojawił się w sobotę ok. godz. 18. Część ludzi była jeszcze na polach, inni doili krowy.

- Być może dlatego nikt nie zauważył pierwszych płomieni, które w upale szybko się rozprzestrzeniły - mówi jeden z gospodarzy.

Pierwsza akcja pomocy była szybka. Zaangażowali się w nią inni mieszkańcy, pensjonaty, władze lokalne i rząd. Pogorzelcy mieli gdzie spać, zapewniona została też opieka medyczna i psychologiczna. Zaangażowane zostały też WOT. Ponad 100 żołnierzy pomaga poszkodowanym w pożarze mieszkańcom Nowej Białej. Żołnierze usuwają zniszczenia, pomagają w transporcie i dostarczają wodę oraz prąd.

Potężny pożar w Nowej Białej

Nowa Biała. Monstrualny pożar w powiecie nowotarskim. Płonęł...

Premier i wojewoda obiecują pomoc

W Nowej Białej cały czas pracuje sztab kryzysowy, w którym w niedzielę rano pojawił się premier Mateusz Morawiecki.

- Chcę powiedzieć mieszkańcom - nie zostawimy was samych i chcemy, żeby ta pomoc bezpośrednia dotarła tu jak najszybciej. Trzeba wesprzeć rolników w odzyskaniu i zakupie sprzętu. Dziękuję mieszkańcom Nowej Białej, którzy pokazali solidarność - podkreślał premier Mateusz Morawiecki po posiedzeniu sztabu.

Obecny tam również wojewoda małopolski Łukasz Kmita zapewnia, że poszkodowani mogą liczyć na szeroką pomoc - w tym zasiłki do 6000 zł na rodzinę, a nawet do 200 tys. zł w przypadku odbudowy domu.

Z kolei marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski poinformował o przekazaniu ponad miliona złotych na pomoc dla pogorzelców z Nowej Białej.

Śledczy badają przyczyny wybuchu pożaru

Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu wszczęła w niedzielę śledztwo mające wyjaśnić przyczyny pożaru w Nowej Białej.

- Oględziny już się rozpoczęły, mogą potrwać nawet kilka dni. Prowadzi je prawie 20 śledczych, m.in. z zakresu kryminalistyki z udziałem biegłego sądowego z zakresu pożarnictwa. Mają oni określić, gdzie było ognisko pożaru i co było jego przyczyną. - mówi rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Zrzutka na pomoc pogorzelcom

Dla pogorzelców zorganizowano już zbiórkę finansową. Pomoc można przekazać przez portal zrzutka.pl: TUTAJ LINK DO ZBIÓRKI.

To oficjalna zbiórka zorganizowana przez redakcję strony internetowej nowabiala24.pl, w porozumieniu z samorządem wiejskim.

Do zbiórek zachęca też metropolita krakowski apb Marek Jędraszewski, który o godz. 15 abp przewodniczył modlitwie w Nowej Białej w parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej wraz z poszkodowanymi we wczorajszym pożarze.

Rząd podjął decyzję w sprawie obostrzeń.

Wideo

Materiał oryginalny: "Zobaczyłam ogień, a potem zorientowałam się, że nie płonie jeden dom, tylko cała ulica". Reportaż z Nowej Białej - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Michał Ślusarski

https://zrzutka.pl/u99b3t

M
Michał Ślusarski

Moim sąsiadom spalił się dom. Nie dostaliśmy ani 6000 od premiera, ani nic ponad to co sami zbieramy dla pogorzelców. Prosimy o pomoc. Zrzutka doszła do pewnego pułapu i nie dzieje się nic więcej. A wciąż brak kasy na odbudowę a nie ma innego źródła jak zrzutka.

G
Gość

Dawali dużo na kościół to niech teraz kościół da dużą pomoc, tylko qwa nie modlitwę bo to symulowanie że się cokolwiek robi.

Dodaj ogłoszenie