Od zakwasu do żurku... droga niedaleka. Wydawałoby się, że to nic prostszego. Można i tak rzecz ująć. Ale gdyby zapytać Barbarę Krawiecką, przewodniczącą Gminnej Rady Kół Gospodyń Wiejskich w Chodczu, to łatwej odpowiedzi na pytanie o dobry żurek nie udzieli. - Bo to sztuka, choć szkolimy się w tym w domach przez lata, czerpiąc z tradycji i przepisów, przekazanych nam przez babcie, mamy, ciocie - mówi.
Czytaj: Wielkanocne menu z kujawsko-pomorskiej Listy Produktów Tradycyjnych
Podczas zorganizowanego niedawno w Chodczu już po raz drugi konkursu pn. "Wielkanocny Żur" o prymat walczyło wiele kół gospodyń. Decyzją jury, które spróbowało wszystkich propozycji było... pierwsze miejsce ex aeqo dla wszystkich żurków!
Wracając do smaków... Niepowtarzalny może być tzw. zapalony żurek. Do gotującej się na zakwasie zupy dodawało się dobrze przysmażone skwa-reczki, np. z boczku. Na koniec z dodatkiem także przysmażonej cebulki. I takie skwareczki wrzucało się do gotującej zupy. Uwaga! Efekt jest może nie wybuchowy, ale mocny. Warto mieć fartuszek.
Inny niecodzienny przepis dotyczy kiszczoka. To żurek, podawany na wodzie z gotowanej kaszanki, z pływającą w zupie kaszą, z własnej roboty serkiem białym. Można też zrobić kiszczok oszukany. Do żurku na zakwasie, z ząbkiem czosnku, wrzucamy pod koniec pokrojone kawałki kaszanki.