Zwierzęta a covid - wiemy znacznie więcej. W jakim towarzystwie jesteśmy bezpieczni?

Adam Willma
Adam Willma
Oprócz norek, większość opisanych u zwierząt zakażeń dotyczy psów i kotów. Pojedyncze przypadki zachorowań kotów i psów odnotowano w wielu państwach. W większości przypadków źródłem zakażeń był właściciel.
Oprócz norek, większość opisanych u zwierząt zakażeń dotyczy psów i kotów. Pojedyncze przypadki zachorowań kotów i psów odnotowano w wielu państwach. W większości przypadków źródłem zakażeń był właściciel. Pixabay
Przez kilkanaście miesięcy dochodziły sprzeczne informacje na temat koronawirusa u zwierząt. Dziś wiemy już znacznie więcej. Od jakich zwierząt na pewno się nie zarazimy?

Przypadki wystąpienia covid-19 raportowane są na bieżąco do Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt. Jak dotąd informowało o nich 27 państw. Najczęściej problem dotyczył ferm norek, kotów, psów, ale również zwierząt przebywających w ogrodach zoologicznych.

W najgorszej sytuacji znalazły się zwierzęta futerkowe zgromadzone na fermach. Choć i tu źródłem infekcji był człowiek, uznano że zagrożenie jest zbyt duże, a sprawa ewentualnej transmisji wirusa na okoliczną społeczność zbyt niepewna, aby zwierzęta zachować przy życiu.

W Holandii, gdzie przypadki zakażenia wykryto na 69 fermach, wybito i oskórowano całą populację tych zwierząt. Jeszcze większa był skala rzezi w Danii, gdzie pod nóż trafiło z początku 1,4 mln. norek, a później pozostałych 12 milionów, co oznacza likwidację wszystkich norek w Danii. Nie wykluczono przywrócenia populacji norek w przyszłości, ale pod rygorystycznym warunkiem, że nie będą one nigdy opuszczać klatek.

Niewiele wiadomo o tym, czy i jak covid-19 może rozprzestrzeniać się wśród zwierząt żyjących na wolności. Przełomem było odkrycie w Stanach Zjednoczonych, gdzie zakażanie stwierdzono u norki dziko żyjącej na wolności w pobliżu fermy hodowlanej.

Oprócz norek, większość opisanych u zwierząt zakażeń dotyczy psów i kotów. Pojedyncze przypadki zachorowań kotów i psów odnotowano w wielu państwach. W większości przypadków źródłem zakażeń był właściciel.

- Różnego typu koronawirusy pojawiają się wśród zwierząt od zawsze – podkreśla Izabella Szolginia, dyrektor bydgoskiego schroniska dla zwierząt. - Nie odnotowaliśmy jednak w ciągu ubiegłego roku żadnych zmian jeśli chodzi o stan zdrowia psów i kotów w stosunku do lat ubiegłych.

Zarówno psy, jak i koty bywały przedmiotem zgłoszeń do Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt. Były to jednak pojedyncze przypadki, w których zwierzęta nie wykazywały na ogół żadnych typowych dla ludzi objawów choroby. Ciekawy przypadek opisali Hiszpanie. Jedna z zakażonych koronawirusem rodzin w obwodzie La Rioja opiekowała się 23 zwierzętami (8 kotów, świnka morska, 2 króliki i 12 psów). Zakażona wirusem okazała się wyłącznie 8-letnia kotka, która cierpiała dodatkowo na choroby przewlekłe. Ale i ona nie wykazywała objawów łączonych z covid-19. Co interesujące, kotka mieszkała w domu z innym kotem, u którego wynik testu na obecność SARS-CoV-2 był ujemny.

Grzegorz Dawidowicz, aktywista ruchów miejskich w Toruniu jest właścicielem 2 psów: - Całą rodziną przebywaliśmy na kwarantannie z naszymi zwierzakami i żaden nie wykazywał objawów choroby. Jako wolontariusz wyprowadzałem psy od 5 właścicieli, którzy byli izolowani w związku z chorobą i również nie dostrzegłem żadnych znamion choroby. Za to pozytywne oddziaływanie na właścicieli atmosferę w tych izolowanych domach – jak najbardziej.

Nie ma wątpliwości, że koronawirusem mogą zarazić się od człowieka również duże koty (lwy, tygrysy, pumy, kuguary, lamparty śnieżne). Przypadek taki miał miejsce m.n. w Estonii, gdzie koronawirusa wykryto u lwa ze stołecznego zoo. 17-letni samiec został uśpiony w styczniu tego roku z powodu ciężkiej niewydolności nerek, podeszłego wieku i kiepskich rokowań. Lew miał objawy infekcji górnych dróg oddechowych oraz niewydolność nerek. Co ciekawe, zwierzęta trzymane w pobliżu lwa nie wykazywały żadnych objawów choroby. Również 13 osób z personelu pracującego w bezpośrednim sąsiedztwie uzyskało negatywny wynik w teście na obecność wirusa SARS-CoV2. Nie ma do tej pory pewności w jaki sposób lew został zarażony.

Amerykański Departament Zdrowia i Opieki Społecznej potwierdza, że oprócz dużych kotów w ogrodach zoologicznych i rezerwatach, na infekcję narażone są m.in. goryle. W badaniach eksperymentalnych potwierdzono również, że wirusem może być zarażonych wiele ssaków. Oprócz psów, kotów i norek, również norniki, fretki, nietoperze owocożerne, chomiki, świnie, króliki, jenoty, ryjówki i sarny. Możliwość przenoszenia infekcji na inne zwierzęta tego samego gatunku (w warunkach laboratoryjnych) potwierdzono w przypadku kota fretki, nietoperza owocożernego, chomika, jenota i jelenia. Podatne na zarażenia (mówimy również o warunkach laboratoryjnych) były niektóre ssaki naczelne: m.in. makak, rezus i pawian.

Nie stwierdzono natomiast zarażeń ani możliwości rozprzestrzeniania infekcji przez myszy, kury oraz kaczki.

Bez szczepień możliwa jest czwarta fala

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie