19.30? Czas „Wiadomości” kochających władzę. I inne grzechy mediów, które zbadali wolontariusze

Karina Obara
Karina Obara
Filip Gołębiewski: - Wojnę polsko-polską – w wymiarze telewizji – nakręcają na pewno „Wiadomości” i „Fakty”.
Filip Gołębiewski: - Wojnę polsko-polską – w wymiarze telewizji – nakręcają na pewno „Wiadomości” i „Fakty”. Archiwum prywatne
Rozmowa z Filipem Gołębiewskim, prezesem Instytutu Dyskursu i Dialogu z Torunia, o kondycji mediów w Polsce.

- Właśnie opublikowaliście raport oceniający media w Polsce. Nie jest najlepiej: nieadekwatne tytuły do treści, celowe przedstawianie bohaterów w złym świetle, zapominanie o przedstawieniu racji drugiej strony. Dużo tych grzechów mediów się zebrało?
- Niestety media w Polsce od dawna zmierzają w złym kierunku. Niepokojące zjawiska nasiliły się jednak znacznie w ostatnich latach poprzez sławetną „wojnę polsko-polską”. Zamiast przestrzegać zasad spisanych, chociażby w Karcie Etycznej Mediów, redakcje najczęściej wolą aktywnie uczestniczyć w bieżącym sporze politycznym. Dyskredytują nielubiane osoby, naginają rzeczywistość tak, żeby „pasowała” do promowanej wizji świata, wyrywają wypowiedzi z kontekstu, nie oddzielają informacji od komentarza, itp. Zapominają przy tym o swojej misji i zwykłych odbiorcach, którzy chcieliby przede wszystkim otrzymywać rzetelną informację z kraju i ze świata.

Przeczytaj także: Kazimierz Marcinkiewicz - premier, który był potrzebny Polakom. Czyli czego się nauczyliśmy na jego błędach

- Kim byli badający media?
- Od dawna w Instytucie Dyskursu i Dialogu chcieliśmy podjąć próbę maksymalnie obiektywnego zmierzenia największych słabości naszej debaty publicznej. Głęboko wierzę, że to się udało. Pracowaliśmy bardzo długo nad stworzeniem metodologii analizy przekazów medialnych, aby była ona odporna na pokusy stronniczości ze strony naszych analityków-wolontariuszy. Blisko 60 osób z całej Polski podjęło to wyzwanie i sumiennie analizowało materiały. Wierzę, że ta praca rozwinie ich także jako dojrzałych i krytycznie myślących obywateli.

- Dowiedliście też, że poważnym problemem jest propagandowe działanie mediów publicznych. Co najbardziej niepokoi?
- To, co wszyscy widzimy na co dzień o 19:30 w telewizyjnej „Jedynce” razi i niejednokrotnie powoduje pusty śmiech bezsilności. Wszyscy w miarę obiektywnie myślący odbiorcy wiedzą, że coś jest z tym przekazem nie tak. Nam jednak udało się to zmierzyć, ująć w pewne ramy. Dzięki porównaniu z innymi największymi programami informacyjnymi TV w stacjach prywatnych wiemy, że przede wszystkim aż 61 proc. analizowanych materiałów „Wiadomości” wykazało szczególnie pozytywną prezentację środowisk związanych z obecną władzą. Dla „Faktów” TVN poziom ten wynosił jedynie 12 proc., a dla „Wydarzeń” Polsatu tylko 4 proc. Stacje prywatne, rzecz jasna, szczególnie pozytywnie prezentowały raczej opozycję niż władzę, ale skala jest nieporównywalnie niższa. Ponadto, w przypadku aż 50 proc. analizowanych materiałów „Wiadomości” stosowane były różne standardy względem różnych stron, co jest jednym z podstawowych grzechów dziennikarza. Dla porównania, w materiałach „Faktów” niemal o połowę mniej (28 proc.), a dla „Wydarzeń” poziom był marginalny (7 proc.). Te i inne wyniki pokazują, że celem głównego programu informacyjnego TVP jest po prostu gloryfikowanie działań obecnej władzy. Niestety robi się to w stylu propagandowym, przypominającym smutne czasy PRL.

- „Wiadomości” TVP aż w 18 proc. przypadków nie stosowały zasadnego tytułu w swoich przekazach. Jest to aż o 12 punktów procentowych więcej niż „Fakty” TVN. Co ciekawe, „Wydarzenia” Polsatu nie zaprezentowały ani jednego materiału, którego tytuł – zdaniem wolontariuszy – byłby niezasadny. Pogorszyły się standardy?
- Standardy obniżają się cały czas. Te tytuły, to najczęściej – wyśmiewane tak chętnie – paski z „Wiadomości” TVP. Co chwilę dowiadujemy się, że świat cały czas nam czegoś zazdrości, a Polacy nieustannie wybierają Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem opozycja to najgorsze zło, które tylko jątrzy. Powyższa parafraza nie odbiega za mocno od rzeczywistości. To bardzo smutne. Jeszcze niedawno łudziliśmy się, że osoba najbardziej odpowiedzialna za ten stan rzeczy w TVP – prezes Jacek Kurski – pożegna się z tą funkcją. Nic z tego. Parę miesięcy temu przewidywałem, że prezes zostanie na stanowisku. To, że miałem rację, to jednak marne pocieszenie.

- W internecie zjawisko mowy nienawiści jest dużym problemem. Jak jest w mediach tradycyjnych?
- W mediach tradycyjnych na szczęście nie stanowi to większego problemu. Przynajmniej, jeśli chodzi o zjawisko hate speech w czystej postaci. Pewnie panią zaskoczę, ale najwięcej mowy nienawiści nasi wolontariusze dostrzegli nie w wypowiedziach kogoś z prawicy, ale u samego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, który powiedział w trakcie kampanii wyborczej o tym, że trzeba „strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS–owską szarańczę”. Możemy się w nieskończoność spierać o definicję mowy nienawiści, ale niewątpliwie dehumanizacja, która w tej wypowiedzi miała miejsce, jest jednym z jej najistotniejszych elementów składowych. Co ciekawe, tę niefortunną wypowiedź „Wiadomości” cytowały dużo chętniej niż konkurencyjne programy informacyjne. Zapewne znów z powodu kalkulacji w bieżącym sporze politycznym. Zdając sobie sprawę, że można cynicznie występować w roli krytyka, dziennikarze TVP lubowali się w przypominaniu tej i innych wypowiedzi polityków opozycji. Zupełnie zapominając o fatalnych wypowiedziach płynących ze strony obozu rządzącego.

- Jaki obraz mediów wyłania się z tych badań?
- Wyłania się przede wszystkim obraz mediów plemiennych. Jedynie „Wydarzenia” Polsatu zachowały wg naszych analiz umiar i względną rzetelność w prezentowanych materiałach. Wojnę polsko-polską – w wymiarze telewizji – nakręcają zaś na pewno „Wiadomości” i „Fakty”. O tych pierwszych powiedzieliśmy już sporo. Warto zatem pamiętać, że flagowy program TVN wcale też nie jest niewiniątkiem. Górował on w wizualnym prezentowaniu różnych osób (głównie związanych z obecną władzą) w sposób szczególnie negatywny. Taką sytuację odnotowano w przypadku aż 21 proc. analizowanych materiałów. Dla porównania, poziom ten dla „Wiadomości” TVP był niższy i wyniósł 14 proc., a dla „Wydarzeń” Polsatu – 9 proc.

- A czego pana zdaniem najbardziej potrzeba, by media były wiarygodne?
- Gdyby media zaczęły na serio stosować zasady zapisane w Karcie Etycznej Mediów i odseparowały się nieco od bieżącego sporu politycznego, to wszyscy byśmy na tym zyskali. W naszym raporcie formułujemy pod koniec 12 rekomendacji, których spełnienie – naszym zdaniem – podniosłoby poziom polskiej debaty publicznej o kilka poziomów w górę. Wystarczy tylko odrobina odwagi i konsensusu co do tego, że rzetelna informacja jest ważna dla naszego dobra wspólnego. Będziemy jako INDID starali się upowszechniać te rekomendacje, docierać z nimi do dziennikarzy – niezależnie od reprezentowanego tytułu – i namawiać do zwiększenia wymiaru etycznego w tworzeniu materiałów. To dopiero początek, ale kropla drąży skałę. W końcu debata publiczne będzie lepsza.

Tu znajdziesz cały raport "Media pod lupą"

Agro Pomorska odcinek 58

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie