Afera w Radiowej Trójce. Partyjna lista przebojów. Cenzura wróciła na dobre? [rozmowa]

Roman Laudański
Udostępnij:
- Niezbyt udany utwór charyzmatycznego artysty stał się zarzewiem kolejnego ognia, który pochłania "Trójkę". Takich pożarów w rozgłośni było już kilka - mówi z dr hab. Magdalena Mateja, medioznawczyni z UMK w Toruniu.

- Cenzura wróciła? A może jest z nami od kilku lat?
- Cenzura redakcyjna działa we wszystkich tradycyjnych mediach, to nic nowego. Ale jeśli chodzi o cenzurę polityczną, można odnieść wrażenie, że wróciła. Obecnie media publiczne podlegają politykom sprawującym władzę. Także inne ekipy polityczne próbowały wpływać na zawartość mediów publicznych, a nawet prywatnych – przypomnijmy próbę przemilczenia kompromitujących szczegółów wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego w Charkowie podczas obchodów rocznicy zbrodni katyńskiej. Prezydent tłumaczył się „pourazowym zespołem przeciążeniowym goleni prawej”, podczas gdy jego niedyspozycję spowodowało coś innego...

- Od kilku dni głośno o piosence Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój".
- Piosenka nie jest udana pod względem artystycznym, jest wybitnie publicystyczna i to w najgorszym rozumieniu tego słowa. Przeciętny utwór, ale Kazik przyzwyczaił nas już do tego, że wzbudza zainteresowanie, czy to piosenkami, czy światopoglądem. Jest wykonawcą nie tylko "Kultu", ale i kultowym. Niezbyt udany utwór charyzmatycznego artysty stał się zarzewiem kolejnego ognia, który pochłania "Trójkę". Takich pożarów w rozgłośni było już kilka.

- To piosenka o Jarosławie Kaczyńskim, który 10 kwietnia mógł odwiedzić groby bliskich na Cmentarzu Powązkowskim, a w tym czasie wszyscy mieli siedzieć w domach z powodu pandemii, a cmentarze były pozamykane dla Polaków.
- To wyraźna, wręcz toporna aluzja polityczna. Nie ma możliwości alternatywnej interpretacji tego utworu. Piosenka dotyczy konkretnej sytuacji i konkretnej osoby – Jarosława Kaczyńskiego i społecznego oburzenia, które wywołała jego wizyta na Powązkach. Drugi aspekt tej manifestacji ma związek z postawą Kazika. Przez pewien czas artysta dystansował się wobec krytyków obozu rządzącego, mało tego, w niektórych wywiadach prasowych popierał działania Zjednoczonej Prawicy, np. reformę sądownictwa. Być może zabranie przez niego głosu zostało potraktowane jako "czerwony alert"?

Może szefowie stacji przestraszyli się, że nawet artyści, którzy do tej pory wyrażali dystans lub ciche poparcie dla PiS, są teraz przeciwko władzy?

- Ostatnie notowanie Listy Przebojów Trójki zostało anulowane po tym, gdy okazało się, że wygrała piosenka Kazika.
- Na ofercie "Trójki" wychowało się kilka generacji słuchaczy, choć na pewno nie było to radio dla mas. Stacja pełniła rolę integracyjną, łączyła różne pokolenia ludzi, których można by odkreślić jako inteligentów: zainteresowanych kulturą, wrażliwych, przedsiębiorczych, samodzielnie myślących. Tacy właśnie odbiorcy słuchali "Trójki", która od czasów PRL-u kształtowała niepodległe myślenie. Zaryzykuję tezę, że spośród słuchaczy "Trójki" rekrutują się dzisiejsi demokraci, ci, którzy upominają się o szacunek dla konstytucji i praworządności. Sama należę do tej grupy. "Jedynka" miała większy zasięg, sygnał "Lata z radiem" zna chyba każdy Polak, ale to "Trójka" była kultowa. W piosenkach, które trafiały na Listę Przebojów Programu Trzeciego PR, unosił się duch wolności, zdarzały się podteksty polityczne. Kiedy Kora odmówiła występu przed komunistycznymi aktywistami, ówczesne władze zakazały prezentowania Maanamu w mediach. Dlatego w miejsce utworów notowanych na trójkowej liście grano jedynie powtórzone dźwięki perkusji z utworu "To tylko tango". "Trójka" realizowała misję kulturotwórczą, którą nominaci Zjednoczonej Prawicy stopniowo redukowali, usuwając ze stacji uznanych dziennikarzy i twórców. Przypomnę, że od początku rządów PiS z mediów narodowych "znikło" kilkuset pracowników. Zmiany kadrowe w "Trójce" przebiegały mniej gwałtownie niż np. w Radiu Gdańsk czy "Wiadomościach" TVP, ale były znaczące. Unieważnienie notowania Listy Przebojów Trójki i odejście dziennikarzy muzycznych to pieczęć na wyroku. Nawet muzyka, która przecież bywa twórczością bez słów, została uznana przez zarządzających "Trójką" za obszar, który wymaga "dobrej zmiany".

- W obozie władzy można zauważyć dwugłos. Urzędnicy mediów oskarżają dziennikarzy, a politycy Zjednoczonej Prawicy mówią o prowokacji.
- Nie ufałabym ani jednym, ani drugim. Niektórzy ludzie mediów już jakiś czas temu związali się z PiS, np. Krzysztof Czabański, były poseł z naszego regionu czy Joanna Lichocka. To oczywiste, że staną po stronie polityków, nie dziennikarzy PR. Dwugłos może być zamierzony, z dwugłosu rodzi się szum, prawda znika z horyzontu.

- Do tej pory najgorsze notowania miała telewizja rządowa, która prześcigała się w partyjnej propagandzie. Rafał Trzaskowski, nowy kandydat Koalicji Obywatelskiej zapowiedział zrobienie porządków w TVP.
- Konstytucyjne ciało - Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji - ma dziś ograniczony wpływ na media publiczne, ponieważ wprowadzono "nakładkę systemową" w postaci Rady Mediów Narodowych. W Radzie zasiadają oczywiście politycy. Grzech pierworodny, z którego wynika znaczący, często destrukcyjny wpływ polityków na funkcjonowanie mediów publicznych, widzę również w samej ustawie o KRRiT i w koncepcji Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Kiedy po przełomie 1989 powstawała koncepcja mediów publicznych, politycy zrobili wszystko, by zachować kontrolę nad tym obszarem. Istnieją skrajnie odmienne wizje mediów publicznych: politycy widzą w nich narzędzie propagandy, a twórcy pragnęliby realizacji misji zgodnie z zasadą wolności artystycznej. Rafał Trzaskowski zapowiada, że odbierze media politykom i stworzy merytoryczny model zarządzania mediami publicznymi. Trzymam kciuki! I zarazem wątpię, że w razie wygranej nadal będzie chciał realizować ów postulat... Na autonomię mediów publicznych musi się zgodzić cała klasa polityczna. Takiej woli dotąd nie było.

To Cię może też zainteresować

- Ostatnio "Wiadomości" TVP przemilczały premierę nowego filmu braci Sekielskich "Zabawa w chowanego".
- To stary, cenzorski mechanizm rodem z poprzedniej epoki. Tak w PRL działały media, które podlegały państwowej cenzurze prewencyjnej. Można było np. podejmować polemikę z twórcą zakazanych publikacji, ale w tym samym materiale nie mogło ukazać się nazwisko tego twórcy. Nawet niektórzy naukowcy i publicyści związani z obecnym obozem władzy krytykują telewizję publiczną za prymitywizm działania, za nachalną propagandę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie